Monthly Archives: Styczeń 2021

Renault Espace DCi 200 EDC – luksus w innym wymiarze

Luksus. Czy istnieje jasna definicja tego słowa?  Jeżeli chcemy opierać się na jego znaczeniu w oparciu o encyklopedie termin ten pochodzi z łaciny i oznacza przepych, nadmiar, zbytek. Można też określić to jako kategorię dóbr materialnych, bądź usług wyróżniających się wysoką ceną, wysoką jakością wykonania oraz trudną dostępnością dla odbiorcy. Dla mnie to słowo idealnie pasuje do testowanego w ostatnich dnia 2020 roku Renault Espace.

Wielu z Was chwyci się za głowy. Możliwe też, że pojawi się lawina komentarzy, że totalnie straciłem zmysły. Jak Renault dostępne w wielu salonach w Polsce jak i Europie może kojarzyć się z luksusem? Luksus to przecież Rolls-Royce, Bentley, Aston Martin czy Ferrari. W pewnym stopniu klasa premium też może zostać podciągnięta pod to słowo. W końcu flagowe limuzyny Audi, Mercedesa czy BMW ociekają wyjątkowością. W tym gronie testowane przeze mnie Renault Escape może wyglądać niczym szara myszka. To jednak  tylko pozory!

Samochód jest dobrze znany w Polsce. Obecna generacja trafiła na rynek w 2014 roku. W 2020 roku samochód przeszedł wyraźny face lifting. Zmieniono m.in. atrapę chłodnicy, zderzaki, reflektory przednie. Zmianie uległy także detale wewnątrz jak i poziom wyposażenia.

Pierwsze spotkanie z samochodem wywarło na mnie spore wrażenie. Stylistyka – jak to w przypadku aut francuskich potrafi zwrócić uwagę. Wymiary zewnętrzne sugerują, że mamy do czynienia z naprawdę dużym autem. Nie jest to kolejny SUV, który powstał na bazie istniejącego już modelu. Świetna praca projektantów sprawiła, że mierzący niemal 5 metrów długości samochód z żadnej perspektywy nie wygląda ociężale.

Trzeba przyznać, że dopiero po zajęciu miejsca w środku zrozumiałem z jakim autem mam do czynienia. Początkowo nie zwracałem uwagi na projekt deski rozdzielczej, czytelność wskaźników, czy futurystyczną dźwignię zmiany biegów. W mojej głowie siedziało tylko jedno słowo – przestrzeń. Ilości miejsca jaką dysponuje ten samochód nie sposób opisać słowami. Po wygodnym zajęciu miejsca za kierownicą, prawidłowym ustawieniu fotela, kolumny kierownicy i lusterek zdałem sobie sprawę, że to auto jest naprawdę wielkie. Zgrabnie ukryte pod śmiałymi liniami wymiary auta tym razem wprawiły mnie w pewne zakłopotanie. Zamiast zająć się sprawdzaniem wyposażenia samochodu czy jakości systemu audio zastanawiałem się jak manewrować takim autem po ciasnym parkingu pod blokiem czy po zatłoczonym mieście. Pierwsze kilkanaście kilometrów jazdy rozwiało moje wszystkie wątpliwości.

Do gabarytów auta można się szybko przyzwyczaić. Pomagają tutaj liczne systemy wspomagające kierowcę takiej jak – czujniki parkowania z przodu i z tyłu, kamera 360 stopni, czy czujniki martwego pola w lusterkach. Niezła jest też średnica zawracania, która wynosi 11,9 m. To wszystko jednak schodzi na dalszy plan kiedy zorientowałem się jak ten samochód wspaniale współgra z kierowcą. Mam tu na myśli powierzchnie oszklone. Moda na małe szyby nie przemija. Renault Espace zdaje się nie zważać na trendy na rynku motoryzacyjnym. Widoczność z przodu jest wzorcowa.  Tył w tej kategorii wypada nieco gorzej – ale jak wspomniałem wyżej pomocna okazuje się tu kamera cofania wraz z czujnikami. 

Z każdym przejechanym kilometrem coraz lepiej rozumiałem to auto. Z każdym kilometrem odkrywałem też coraz więcej jego zalet. Jedną z nich jest przestrzeń. Spore gabaryty zewnętrzne kryją za sobą ogromne wnętrze. Dwie osoby z przodu i trzy osoby z tyłu – to żaden problem. Nikt, ale to absolutnie nikt nie będzie narzekał tutaj na brak miejsca. W tym samochodzie jedzie się jak w klasie business. Tym samochodem chce się przemierzać kolejne kilometry. I tak bez końca. Sprzyja temu cichy, oszczędny a przy tym całkiem dynamiczny silnik diesla. Silnik o pojemności 2.0 litra i mocy 200 KM połączono z automatyczną skrzynią biegów typu EDC. Zarówno w trasie, jak i w mieście jest to bardzo dobre rozwiązanie. 400 Nm momentu obrotowego jest dostępne już od 1750 obr/min. Samochód przyspiesza żwawo a sprawny automat potęguje dobre wrażenie. 

Przemierzając Polskę kolejne kilometry uciekają naprawdę szybko. Samochód zdecydowanie lepiej sprawdza się na trasie niż w mieście. Autostrada lub trasa szybkiego ruchu to jego środowisko naturalne. Lubisz podróżować – wybierz Espace, na pewno cię nie zawiedzie. Tak powinien brzmieć tytuł reklamy tego wozu. I tak naprawdę jest. Nawet przy wyższych prędkościach dźwięk silnika absolutnie nie przeszkadza. Jest wręcz niesłyszalny. Argumentem przemawiającym za wyborem diesla jest też spalanie. Aż trudno uwierzyć, że jadąc spokojnie z maksymalną dozwoloną na autostradzie prędkością jestem w stanie osiągnąć spalanie na poziomie około 7 litrów. Wynik ten jest dla mnie fenomenalny z dwóch względów. Po pierwsze – mamy do czynienia z autem ważącym niemal 1800 kg Po drugie – pojemność zbiornika paliwa wynosi aż 58 litrów. Ten drugi parametr jest coraz rzadziej spotykany. Zbiorniki paliwa nowych samochodów są coraz mniejsze. Renault po raz kolejny poszło swoją drogą. Naszym zyskiem jest zasięg. Z samochodem zatankowanym pod korek możemy spodziewać się zasięgu w granicach 1000 -1100 km. To robi naprawdę dobre wrażenie.

A jakie właściwie jest to testowane Renault Espace? To samochód lubiący długie dystanse. To samochód stawiający na komfort podróży. To samochód przestronny i rodzinny. Bagażnik o pojemności przeszło 700 litrów najlepiej o tym świadczy. Układ kierowniczy, zawieszenie i gabaryty auta skutecznie zniechęcają do sportowych szaleństw. Nieco wyższy prześwit pozwala na zjechanie z asfaltu. Trzeba być przy tym dosyć ostrożnym. Samochód w żadnym przypadku nie ma zdolności offroadowych.

Zwracając jednak do swoich przemyśleń z początku tego wpisu – dlaczego uważam, że Renault Espace jest w pewnym wymiarze samochodem luksusowym?  Odpowiedź jest banalnie prosta. Renault Espace niczego nie udaje. Nie jest sztucznym tworem, który powstał by podbić słupki sprzedaży. Jest samochodem z krwi i kości. W krótkim czasie przejechałem nim niemal półtora tysiąca kilometrów. I wiecie co – po każdej jeździe z utęsknieniem czekałem na następną. Nie ze względu na fenomenalne prowadzenie, nie ze względu na niskie spalane i dobre wyciszenie. Ze względu na luksus w rozmiarze XXL. Pokochałem ten samochód na wygodę porównywalną do skórzanej kanapy w rodzinnym domu, za wyjątkowe wyposażenie, które sprawiło, że nawet srogą zimą chciałem jechać i jechać bez końca. Tym luksusem nie są są telewizory, dostęp do internetu czy barek z funkcją lodówki. Tym luksusem jest komfort, wygodne fotele z funkcją podgrzewania i masażu oraz przestrzeń. Przestrzeń, której nikomu nie zabraknie.

Tekst i zdjęcia: Paweł Oblizajek