A może czas na NOWY samochód?

Chyba w każdym z Was przychodzi ten moment, gdy macie dość swojego samochodu. Ja kiedyś dzieliłem się swoimi odczuciami względem obu samochodów.

Akt 1. Ogrzewanie

Dla przypomnienia. Nissan miał drobną awarię związaną z panelem ogrzewania. Za pokrętłami skruszyła się po 10 latach kostka, która odpowiada za zmianę temperatury. Zaatakował mnie wtedy żar:) Spędziłem godzinę ze śrubokrętem i przestawiłem na lato na chłodzenie. W międzyczasie szukałem nowego panelu. Bez skutku. W październiku odwiedziłem oficjalne ASO Nissana z prośbą o pomoc. Udało się. Była obietnica… I do dziś czekam aż znajdą jakiś używany sprzęt. Bo mimo, że Almera jest z 2006 roku, to tych oryginalnych części zamiennych już do niej nie ma.

Jak się jeździ bez szybkiego przestawiania ciepło – zimno? Słabo. Ale można! Tyle, że ostatnio znów majstrując po prostu się poddałem…

Wkurwiłem się na cholerny kawałek plastiku. Zapragnąłem mieć ubezpieczenie od rozpadających się elementów. To ubezpieczenie upatruję nie w wymianie samochodu na inny. Chcę nówkę z salonu!

 

Akt 2. Mocy przybywaj

Wyobraźcie sobie,

Tak było ze mną. Mój pierwszy samochód to 130-konny kabriolet. Z cywilnym ale jednak dość sztywnym zawieszeniem. Dobrze trzymający się drogi i dający wcisk w fotel. Dość sporo jak na pierwszy samochód. To był dobry wybór bo włoszka jest ze mną do dziś! Nie jest już oczkiem w głowie, ale sentyment pozostał.

W międzyczasie rolę drugiego samochodu spełniała Panda, potem Nissan. I tej mocy było mniej. A od urodzenia córki głównym samochodem jest właśnie Almera, która nie grzeszy mocą (co udowodniłem przy okazji pomiarów 0-100 km/h). I chociaż w obu przypadkach były to dobre i rozsądne wybory to brakowało im „pazura” i sportowego zacięcia.

I uważam, że czas to zmienić i kupić coś mocniejszego…

 

Akt 3. Poszukiwania

No to zaczynam przeglądać katalogi  szafki i zbierać nowe od dealerów!

katalogi samochodowe

 

Ciąg dalszy nastąpi…

  • Współczuję. Mnie co prawda nie czeka wymiana na nowy ale jeździłem ostatnio po salonach z przyjacielem w poszukiwaniu auta dla jego rodziny i nie wyobrażam sobie teraz poszukiwać auta dla siebie. Jeśli się nie dysponuje budżetem z 5 zerami to człowiek musi się zmierzyć z taką ilością kompromisów do przełknięcia, że robi się to ciężkostrawne. Obiektywnie jednak muszę pochwalić Koreańczyków i w jakiejś czysto hipotetycznej sytuacji do nich kierowałbym kroki w pierwszej kolejności. Powodzenia i z ciekawością będę śledził rozwój sytuacji.

    • Ja mam kilka typów na oku więc nie ma tak, że nie mogę nic dla siebie znaleźć.

      Mimo to, żeby spełnić moje oczekiwania to nastawiam się na to, że bariera pięciu zer pęknie.

  • Gratuluję i trochę zazdroszczę możliwości ;-) Niestety, ciężko teraz o satysfakcjonujący samochód za rozsądne pieniądze. Oczywiście zapewne masz mniej kłopotliwe założenia niż ja (czyli m.in. bas w sztywnym futerale mieszczący się w bagażniku bez konieczności kładzenia oparcia – nie spełnia tego żadne kombi z obudowanym po bokach bagażnikiem), ale niestety wybór wciąż nie powala.

    Acz gdybym miał kupować nówkę – przede wszystkim Azjaci, w drugim rzędzie nowe Tipo w wersji kombi. Bardzo jestem go ciekaw.

    • Nowe Tipo to jest mistrz stylistyki! Fiat w końcu wraca na dobre tory stylistyczne (#dobrezmiany :))

      • Pełen.Nadziei

        To prawda. Nowe Tipo wygląda rewelacyjnie. Czekam na hatchbacka z tjetem :)

  • Motofan

    Nowe auto nie musi oznaczać nowego w sensie,, prosto z fabryki”. Nowy samochód może być nowym dla innego właściciela. Na przykład używany

    Jaguar S type 3.0 v6 sport, którego znalazłem na http://www.gumtree.pl/s-samochody-osobowe/v1c9026p1 jest mocnym autem a jednocześnie bardzo oszczędnym. Przy tym ładnie wygląda.

  • Marcin P

    Ja ostatnio byłem na jeździe próbnej Lexusem CT 200h. Hybryda i moc 136, więc lekko więcej niż Twoje pierwsze auto. Kusi mnie, ale nie chcę nic pochopnie kupować. Przyglądałeś się może temu modelowi?

    • Tak – nie skreślam nikogo. CT jednak po prostu nie przemawia do mnie wizualnie. A jak wiesz – życie jest zbyt krótkie by nie oglądać się za swoim samochodem:)

      Niemniej myślę, że zakup hybrydy będzie (prędzej czy później) naturalnym wyborem. Ale to za kilka lat.

      Jeżeli Tobie się podoba ten model – rozważaj śmiało! Jeździłem NX 300h i dawało radę!

      • Marcin P

        Mi akurat się ten model podoba wizualnie :) Dzięki wielkie za odpowiedź, myślę, że w takim razie się skuszę i niedługo będzie mój :)

        • cinek

          A mogę wiedzieć gdzie miałeś jazdę testową?

          • Lexusem ja jeździłem podczas Fleet Awards (relacja na blogu). A Marcin niech się wypowie:)

          • Marcin P

            Ja miałem w salonie Lexus Warszawa-Puławska. A w zasadzie to oni do mnie dojechali ;)