Ben Collins „Jak prowadzić” – recenzja

Ben Collins ma łatwość w pisaniu prawie taką jak w łatwo przychodzi mu okiełznywać mocne samochody. Dzięki temu faktycznie przez strony można się przedzierać w wyjątkowo szybkim tempie. Nawet jeżeli to oznacza, że za kilka dni będzie trzeba wrócić do wybranego rozdziału.

Aż dziwne, że książka o prowadzeniu nie jest tak popularna jak wszelkiego rodzaju poradniki o gotowaniu. Zupełnie tak jakby każdy chciał być Master Chefem ale nie bawił się przyborami kuchennymi i składnikami. Zdumiewający fakt! A przecież z jazdą jest dokładnie tak samo. Jeżeli nie ćwiczysz i nie analizujesz to nie robisz postępów.

A „Jak prowadzić” jest książką właśnie nakłaniającą do przesuwania swoich granic umiejętności.

Właśnie dlatego polecam wszystkim poza lekturą, empiryczne doświadczenia z jej zawartością. Tak samo jak w przypadku gdy czytałem biografię Keitha Richardsa odsłuchałem w końcu całą dyskografię Rolling Stones, a w przypadku historii opisanych na kartach „Prędzej świnie zaczną latać”, na nowo odkryłem płyty Pink Floyd.
Tak samo w przypadku „Jak prowadzić” zacząłem dzień po dniu, po każdej przeczytanej stronie wdrażać zawarte w niej wskazówki do mojej jazdy. I nawet gdy wydawało mi się, że sporo już wiem, to zawsze można było coś poprawić.

To właśnie czyni jazdę samochodem sztuką. Można szlifować jej wykonanie, a każda jazda to swego rodzaju występ. Nawet krótki wypad do sklepu może być popisowym solo prowadzenia samochodu.

I chociaż książka nie ma ściśle encyklopedycznego układu i czyta się ją bardziej jak płynnie opowiadaną historię, to nie traci się żadnego tematu. Może właśnie dlatego były Stig tak mocno skłania do pisania własnej historii na drodze. Tyle, że będąc bogatszym o doświadczenia kogoś, kto przejechał przez tysiące zakrętów więcej niż Ty (i z pewnością z wyższą prędkością).

„Jak prowadzić” stawiam zaraz obok książki „Szybkość bezpieczna” Sobiesława Zasady i „Jeździć szybko” Piotra Frankowskiego.

Pozycja obowiązkowa dla każego kto chce lepiej rozumieć jazdę samochodem. Pozycja warta polecenia każdemu, kto myśli, że prowadzi dobrze. Sugerowana pozycja dla każdego właściciela prawa jazdy. Nawet jeżeli nie interesuje się motoryzacją. Czasem dobrze dokształcić się w nowych kierunkach.

Zwłaszcza gdy dotyczą one nas codziennie:)