Boże chroń młodych kierowców

Pamiętasz moment gdy parę dni wcześniej zdałeś prawo jazdy i wsiadłeś jako młody kierowca do samochodu, który uprosiłeś od ojca? Pewnie dostałeś od kogoś życzliwego zielony listek do naklejenia na szybę… który schowałeś głęboko. Pewnie ogarniała Cię duma z samodzielnego prowadzenia samochodu. Pewnie było też nieco obaw jak sobie poradzisz. Pewnie nie jechałeś jeszcze płynnie jak inni, ale to Ty miałeś kontrolę gdzie i jak szybko jedziesz.

Z każdym przejechanym kilometrem stawałeś się coraz lepszym kierowcą. Coraz mniej wyróżniałeś się na drodze – prowadziłeś jak inni. Byłeś „dobrym kierowcą”.

Po pewnym czasie zauważyłeś, że jesteś nawet lepszy niż część osób na drodze. Potrafisz przejechać ten sam zakręt szybciej niż inni. Denerwowałeś się, że inni nie jadą szybciej „skoro można”.

Nie pamiętam dokładnie kiedy poczułem się naprawdę pewnie za kółkiem. Gdy czułem się dość pewnie by pojechać dużo szybciej niż wskazywałyby to przepisy. Stało się to jednak na 100% już w pierwszym roku posiadania prawa jazdy.

 

W wyniku tego…

Zdarzyło się więc hamować z pełni zablokowanymi kołami bo okazało się, że jadę zbyt szybko by wyhamować spokojnie przed czerwonym światłem.

Zdarzyło się jechać z górki 160 km/h między polami, gdy trasa z obydwu stron była poprowadzona między drzewami. Po prostu chciałem zobaczyć jak mocno da się tam rozpędzić.

Zdarzyło się zaciągnąć ręczny w zakręcie gdy sam jechałem przez miasto nocą.  Tylko by zobaczyć co się stanie.

Zdarzyło się też wejść zbyt szybko w zakręt w deszczu i poczuć po raz pierwszy podsterowność. Nie wiedziałem dlaczego auto tak się zachowało i nie ukrywam, że mocno się wtedy spociłem.

 

Z perspektywy teraz wiem, że coś mnie chroniło wtedy. Mnie i dziesiątki innych młodych kierowców. Przecież byliśmy zwykłymi głupcami, którzy mogli spowodować zagrożenie dużo łatwiej niż kierowcy z dłuższym stażem. Nie zastanawialiśmy się jak przejechać zakręt. Jakoś wychodziło. Była to mieszanka szczęścia, dobrych opon i warunków pogodowych.

Dziś myślimy o tym jak pokonać zakręt by przejechać go płynnie, bez zbędnego hamowania. Znamy nasze samochody na tyle, żeby wiedzieć gdzie jest limit. A mimo to jeździmy wolniej niż możemy. Po prostu, w którymś momencie dotarło do nas, że przejechany nieco szybciej zakręt wcale nie prowadzi do szybszego dotarcia do celu. W końcu zaraz trafimy na kilka samochodów przed nami i będziemy musieli dostosować sie do ich prędkości.

Mam wrażenie, że z wiekiem przychodzi też więcej pokory względem praw fizyki, ale też wyrozumiałości względem innych. Potrafimy wyobrazić sobie, że inni potrafią mniej i dopiero zaczynają.

Nie ruszają nas też tacy, którzy jadą „do odcięcia” i wymijają Cię starą Calibrą. Przypominają nas samych jeszcze kilka lat temu.

 

Przecież przed nami byli również młodzi kierowcy. Po nas też tacy są.

Boże chroń młodych kierowców! Są głupcami (jak my) ale jeszcze tego nie wiedzą.

 

PS. Grafika ze spotu z kampanii „Blazed”.
  • Marek

    Szkoda, że nie wszyscy zdają sobie z tego sprawę… Właśnie takiego bloga szukałem! Prowadzę katalog najlepszych polskich blogów o samochodach i motoryzacji, adres: http://najlepsze-samochodowe-blogi.blogspot.com/. Z przyjemnością Cię do niego dodaję. Marek.

    • Peter

      Dzięki za parę miłych słów:)

      Będziemy odwiedzać też Ciebie!

  • Ania

    Dlatego świetnym rozwiązaniem są Aixamy, gdzie młody kierowca już w wieku 14 lat nabywa odpowiednich umiejętności w bezpiecznym pojeździe z ograniczeniem prędkości.