Co potrafisz zrobić w 6 minut i 38 sekund?

Jadąc 90 km/h pokonasz w tym czasie około 10 kilometrów. Możesz też przygotować śniadanie z jajkiem sadzonym. Albo przesłuchać utwór zespołu Metallica „The Thing That Should Not Be”.  Pewnie udałoby Ci się w tym czasie zrobić całkiem ostrą serię ćwiczeń. Możesz też przesiedzieć je w samochodzie, patrząc jak przed twoją maską jedzie Masa krytyczna.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

6 minut i 38 sekund. Dokładnie tyle Masa krytyczna przejeżdżała niedaleko miejsca gdzie mieszkam. Miałem ten komfort, że siedziałem już wygodnie w domu zajmując się rodziną i tylko przez okno spoglądaliśmy na kolejne fale rowerzystów pokonujących ulice Warszawy.

„Znowu Masa Krytyczna”, „Czy te debile nie potrafią uszanować kierowców”, „Ktoś powinien tego zabronić”, „Banda nierobów”. To tylko część cytatów jakie usłyszałem  w ostatnich dniach, gdy tylko wspomniane było o kolejnej edycji wielkiego manifestu rowerowego.

Tyle, że to nic nie zmieni. Oni będą jeździć. A my, kierowcy i tak finalnie pozostaniemy ważniejszymi na drodze. Nasz świat został podporządkowany sieci dróg dla samochodów. Jeszcze przez wiele lat się to nie zmieni i organizowanie masowych przejazdów rowerów nie odwróci sytuacji. Polska wymaga ton żywności przewożonych ciężarówkami. Potrzebuje milionów kierowców dojeżdżających codziennie do pracy i napędzających rynek. Potrzebuje szans na stosunkowo szybkie przedostanie się, w komfortowych warunkach, z miejsca na miejsce. Rowery nie mają szans stania się najważniejszym środkiem transportu. 

I są brzydsze:) Najpiękniejszemu rowerowi daleko będzie do dzieła sztuki na kołach jakim jest Jaguar F-Type.

Dlatego porzućcie swoje rozważania jak to Wam źle z powodu blokujących ulice rowerów. Mamy demokrację i rowerzyści, jako mniejszość, skoro mogą to pokazują swoje zdanie. Niewiele to zmieni w naszym codziennym krajobrazie. Po prostu jednego wieczoru dojedziemy do celu parę minut później.

Teraz pytanie do Ciebie. Czy niecałe 7 minut to dla według Twojej opinii dużo czasu?

warszawa-masa-krytycznaTa edycja Masy miała pokonać trasę w Warszawie zahaczając o Służewiec. Potocznie nazywanych przez tubylców Mordorem. Jest faktycznie zagłębiem firm i korporacji. Wylęgarnią managerów każdego szczebla i wszelkich specjalistów.

To o czym zapominamy to fakt, że Masa krytyczna miała wystartować o 18:00 z Placu Zamkowego. W moich okolicach, przy ulicy Pileckiego (południowa część mapy) była o 19:45. To znaczy, że w okolicach (bo nie jechali przez samą Wołowską) byli o 19:00.

Jeżeli zatem o 19 wieczorem, wychodziłeś w piątek w pracy i było to dla Ciebie normalne to znaczy, że jednak zrobiłeś coś ze swoim życiem nie tak jak trzeba.

Jeżeli nie możesz poświęcić  niecałych 7 minut i przeczekać aż stosunkowo mała grupa rowerów przejedzie obok Ciebie, to źle planujesz swój czas i jesteś wiecznie na niedoczasie.

Dlatego złap dystans. Żyj wolniej. Bądź szczęśliwszy.

I kup sobie jakiś ładny samochód. Wtedy zawsze, nawet gdy utkniesz w korku, będziesz czuł się dobrze.

  • mcRover

    Masa masą (denerwuje) ale masz rację że są mało szkodliwymi miejskimi pasożytami

    • Widzę, że nosisz jakąś dużą zadrę z ich powodu. Może po prostu odpuść i żyj pozytywniej?

  • co można zrobić w minut 6 minut i 38 sekund
    jak się postarasz
    możesz zrobić dziecko ;-)
    możesz stracić prawo jady i mieć portfolio z fotoradaru

    możesz spotkać się z masą auta osobowego i zginąć.
    Niestety ale w przypadku masy krytycznej mam tylko jednio do powiedzenia droga to wieczna walka i wygrywa silniejszy, natomiast kultura tego silniejszego na drodze to już zupełnie inna sprawa

    • Sama prawda. Odwieczna „walka” piesi vs. rowerzyści vs. kierowcy samochodów, szkoda tylko że w tej rywalizacji zapominamy o tym, że człowiek ma małe szanse w starciu z samochodem dlatego warto czasami schować honor do kieszeni i ustąpić. Do Twojego komentarza dodałbym słowo „bardziej rozsądny”… wygrywa silniejszy i bardziej rozsądny.

      • nie można zaprzeczyć ROZSĄDEK to jest rzecz której często za obojętnie jaką kierownica brakuje

  • Chwila, chwila. Albo „żyj wolniej”, albo „kup sobie ładny samochód”. Jak zwolnisz to ani na ładny ani na jakikolwiek inny nie będzie Cię stać ;-) To raz. Dwa – w Mordorze pracuje masa nieszczęśników siedzących na tzw. słuchawce. I często albo pracują po 12 (bo muszą) albo na różne zmiany, w tym popołudniowe. Wiem, bo sam kiedyś byłem jednym z nich. Tak więc ten, no.

    A 7 minut to potrafi być bardzo dużo, gdy widzisz świat na żółto.

    • Dla mnie Mordor pozostaje tylko zagłębiem klientów i agencji/domów mediowych:) A Ci raczej mają poukładane godziny pracy.

      Nie zgodzę się też z tym „albo albo”. Można pracować mądrze i zarobić na fajny samochód.