Design, Janusz Kaniewski – recenzja

Zamierzam nadrabić w najbliższych publikowanie recenzji książek, które przewinęły się przez moje ręce w ostatnim półroczu. O ile jednak książka, której recenzję czytaliście (Mój styl jazdy, Sébastien Loeb) była o rywalizacji i motosporcie to dzisiejszy przedmiot naszego zainteresowania, „Design” Janusza Kaniewskiego,  jest o czymś co wiele osób nazywa projektowaniem. Projektowaniem samochodów, przedmiotów i przestrzeni. Pomyśle, który zachowując funkcjonalność pozostaje estetyczny. „Design” jest o DESIGNIE.

Design-co-to-jest-Janusz-Kaniewski

Od razu uprzedzę Was, że to nie jest typowa książka. Jest chaotycznie złożona, przechodzi nagle od historii do historii. Mówi raz językiem wywiadu, raz pamiętnika czy felietonu, w innym miejscu przechodząc w zapiski z podróży. Miejscami mówi o o projektowaniu na serwetkach, trendsetterach podsłuchujących ludzi na targach motoryzacyjnych, miesza wspomnienia dzieciństwa, obrazy z pracowni o 2 w nocy i pocztówki z Chin i Japonii. Pokazuje trochę warsztatu od wewnątrz. Nieco zbiorów wycinków materiałów z ostatnich lat. Przemyca fakty niby dla wybranych, jednocześnie kontrolując się aby nie naruszyć umów poufności. Jest w tym wszystkim historia narkotycznie wciągająca i inspirująca. Z tego powodu zamiast słowa książka pasuje do niej bardziej miano zeszytu z inspiracjami… Albumu z inspiracjami.

Design-Janusz-Kaniewski-szkice

Z drugiej strony jest to książka gorzka. Kaniewski jasno potwierdza informacje, że niektóre produkty są wręcz obliczane na nietrwałość. Że liftingi to nie sposób na poprawianie modeli tylko na sprzedaż większej ilości egzemplarzy. Rzeczy, z których zdajemy sobie sprawę ale pewnie cień nadziei pokładamy, że może jest inaczej. Nie jest. „Design” pokazuje, że w gruncie rzeczy każdy samochód w nowa historia i w dupę wsadzić sobie możemy historie o ewolucjach modeli.

W tym świecie pomiędzy przygodami z życia, zderzeniem z codziennością w życiu projektanta dostajemy na tacy to co lubimy najbardziej. Motoryzację. Branża, w której design to tylko jeden z elementów. Akurat dla mnie (i pewnie zdecydowanej większości z Was) wyjątkowo ważny. Stąd anegdoty o projektowaniu konkretnych modeli i pomysłów na nie czyta się z wypiekami.

Janusz Kaniewski jeszcze dwa lata temu nie istniał w mojej świadomości. Polak, który brał udział w projektowaniu sporej ilości bardzo fajnych samochodów. To takie osoby są ambasadorami marki „Polska” na świecie. A jednak nigdy wcześniej o nim nie słyszałem. Ignorant? Pewnie tak. A szkoda bo po zapoznaniu się z jego dotychczasowym dorobkiem żałuję, że tak wiele mnie ominęło.

Janusz-Kaniewski-Design-samochod

Kaniewski jawi się bowiem na łamach swojej publikacji jako złote dziecko z Polski. Poznajemy Kaniewskiego jako projektanta wielu znanych rzeczy, nie tylko ze świata luksusu. Jednocześnie podkreśla on na każdym kroku miano bycia „człowiekiem  Pininfariny” co po pewnym czasie męczy, czy wręcz śmieszy. Jest jednak osobą wybitną i dlatego wybaczyć można powtarzanie niektórych historii czy jego „sekciarstwo” związane z Pininfariną właśnie.

Ze stron aż bije to, że sporo czasu spędził poza naszymi granicami. Nauczył się zachodniego podejścia, gdzie „ja” i „moje” jest dużo warte i nie ma problemu z tym aby podkreślać swoją ważność. Może to dla niektórych trącić snobizmem. Dla mnie to tylko wyjątkowa pewność siebie i wizja. Bo zmysł obserwacji, przenikliwość oceny innych kultur (zwłaszcza przez pryzmat motoryzacji i architektury) to atuty autora. Ta przenikliwość wpadająca również w futuryzm dotyczący transportu przyszłości. Transportu publicznego, który może nas pewnego dnia zastać jako naturalny element miasta (zamiast samochodu).

Jest jeszcze jedna strona „Designu”. To najzwyczajniejsza autopromocja. Janusz Kaniewski pisze zresztą o tym wprost pokazując „9 projektów przykładnych”. Dzięki temu poznajemy jednak nie tylko projektanta (który żyje w przyszłości, obecnie, bazując na przeszłości) ale również biznesmena.

Janusz-Kaniewski-Design-projektowanie

To nie jest książka z początkiem i końcem. Nie nacieszysz się nią jeżeli Twoje zainteresowania zaczynają się i kończą na motoryzacji. To jest wydawnictwo o sposobie myślenia o otaczającym świecie. Głęboko wierzę, że to właśnie takich czytelników mam przyjemność gościć. Ciekawych świata i otwartych nie tylko na samochody. „Design” to właśnie mały album inspiracji. Napisany z pełną premedytacją i w określonym celu. Jednak nie umniejsza to w żadnym stopniu przyjemności jaką czerpię z wracania do niego, tylko po to by wyłapać kilka zdań, które napędzą nową energią mój umysł.

Bo DESIGN stał się teraz dla mnie czymś innym. Słowo design zostało odczarowane.

 

 

PS. 11 listopada to chyba najlepsza data aby wspierać właśnie POLSKIE WYBITNE OSOBOWOŚCI!

  • croc

    Czytalem. Bardzo chaotyczne napisane (jak to u artystów) ale przynajmniej pięknie wydane.

  • Jeszcze nie miałem okazji przeczytać, ale nie wykluczone, że się skuszę. W końcu obecne samochody sprzedaje się głównie designem. I to chyba całkiem nieźle sprzedaje.

  • Kiedy pojawi się relacja ze szkoły jazdy Renault?