Dlaczego przestałem kupować Top Gear?

…czyli o pustce po Clarksonie, urazie osobistej oraz o wydaniu specjalnym Top Gear 2015.

Powyższy wstęp powinien Wam w pełni odpowiedzieć na pytanie zadane w tytule. Stało się bowiem tak, że od wiosny 2015 roku nie kupiłem żadnego nowego wydania Top Gear Polska. Aż do dziś gdy postanowiłem sprawdzić czy coś się zmieniło. Mam bowiem sporo do zarzucenia tej gazecie. Tej samej, którą kiedyś uwielbiałem i wskazywałem jako przykład jak robić najlepsze pismo motoryzacyjne.

Teraz kupiłem nowy numer oraz wydanie specjalne aby sprawdzić czy coś się zmieniło.

Chciałem się jednak podzielić z Wami głównie tym co konkretnie wpłynęło na tą decyzję. Nie było to bowiem krok, na który się zdecydowałem  nagle i pod wpływem emocji. Była to długa droga dochodzenia do pewnego etapu.

Wróćmy do początku. Z rodzimą wersją TG byłem od początku. To był 2008 rok, a ja miałem prawo jazdy nieco ponad rok. Pełna fascynacja samochodami. I wtedy w kioskach pojawił się TOP GEAR! Nowa jakość, egzotyczne samochody, felietony prowadzących telewizyjny Top Gear, unikalne pomysły na testy w Polsce oraz doskonałe materiały z zagranicy. Wszystko zupełnie inne i za przystępną cenę kilku złotych.

Nie oszukujmy się jednak. Koszt gazety nigdy nie był kluczową barierą. Dlatego też rosnąca cena nie była powodem przez który przestałem kupować TG. Dla osoby, która miała za nic, wydanie 40 złotych na RAMP, dycha co miesiąc na inne pismo nie stanowiła bariery. Pomimo tego tliła się we mnie myśl, że dodatkowe oszczędności zawsze biorą się z drobnych (dosłownie) elementów dlatego łatwiej było mi uciąć ten strumień, regularnie ciurkający z portfela. Cena faktycznie bolała z czasem coraz bardziej ale raczej była tylko dodatkowym bodźcem do zerwania z gazetą.

Pierwsze zawahanie

Pierwszy raz poczułem, że Top Gear się zmienia była zmiana właściciela. Pismo trafiło w ręce Axel Springera, a na fotelu kierowcy tego pędzącego magazynu zasiadł Szymon Sołtysik. I nagle magia pisma zniknęła.

Nie zrozumcie mnie źle. Pan Sołtysik (nie mieliśmy nigdy spotkać się osobiście stąd ten Pan:)) jest cenionym dziennikarzem z długoletnim stażem. Robi dobre materiały. Tylko, że pod jego wodzą gazeta straciła gdzieś swój początkowy, szalony brytyjski charakter. Stała się inna – według mnie mniej pociągająca. Nie umiem powiedzieć czy to sprawa zmian właścicielskich czy redaktora naczelnego. Mimo to z Panem Szymonem Sołtysikiem wiążę zmianę klimatu pisma.

Inny klimat tworzyły też coraz bardziej „zabawne” materiały z brytyjskich edycji. Wszystkiego rodzaju ciekawostki w stylu porad Jamesa Maya bardziej przypominały Kaczora Donalda niż pismo o ryczących samochodach.

W ostatnim kupionym numerze jest jednak jeden materiał byłego prowadzącego – Piotra Frankowskiego. Dokładnie w jego stylu (tak jak pisał w książce „Jeździć szybko!”). Jeżeli powrócił na dobre jako felietonista to widzę światełko w tunelu.

To koniec Top Gear jakie znamy

Wielkie zmiany w telewizyjnym Top Gear odbiły się na całej marce. W efekcie ze stron znikają materiały pisane przez trójkę prowadzących. W to miejsce pojawia się Chris Evans, który ma sporo do zrobienia i zdobycia kredytu zaufania. Na razie w wypowiedziach odbieram go bardzo pozytywnie. Mimo to jego tekst w piśmie TG nie był porywający.

Strata trzech piszących wydaje się być niewielka bo najlepsze teksty prędzej czy później będą powielone w książkach Clarksona. Nie ukrywajmy – jest lepszym felietonistą niż pozostali.  Dlatego to też na jego materiały czekam najbardziej.

Nie ma ich w TG? Trudno będą w książkach lub w sieci. Bo przecież…

Internet daje to samo za darmo

Jak pamiętam z mojego Facebooka, co miesiąc dostawałem propozycję przeczytania przemyśleń Clarksona. Klikałem i widziałem teksty, które czytałem parę dni wcześniej na papierze. Skoro felietony do tej pory można było znaleźć na stronie TopGear.com.pl i przeczytać bez kupowania to trudno znaleźć mi było uzasadnienie do wydania pieniędzy na klasyczną wersję.

Sprawa osobista

Pamiętacie moją krótką recenzję poprzedniego numeru specjalnego Top Gear? Zapraszam tutaj. Zwróćcie uwagę na zdjecie tytułowe.

A potem rzućcie okiem na Facebook-a TG Polska.

Hmmmm…
Czyżby były dwa tak samo oznaczone numery Top Gear? A może po prostu wykorzystano moje zdjęcie bez pytania?

Ja wiem, że to pierdoła. Że takie zdjęcie można było wygooglować i wrzucić z rozpędu. Ale ono pojawia się w kilku zajawkach. A na moje wiadomości na FB nikt nigdy nie odpowiedział. Po prostu można było to załatwić zwykłym „Sorry” lub podpisaniem mnie w opisie. Jakiś żal pozostał mimo, że to już rok!

Co miesiąc czy co rok?

Przy mizernych śmiesznych materiałach, krótkich recenzjach i braku felietonów ulubionych prowadzących nie zostało mi w gazecie zbyt wiele. W zasadzie tylko zagraniczne przedruki materiałów.

Ale skoro wybór najlepszych materiałów z zagranicy jest dostępny w Wydaniu specjalnym to… Tracę ostatni powód do regularnego kupowania co miesiąc.

Po wydanie kolekcjonerskie TG Superauta warto sięgnąć. Gruba i ciekawa porcja materiałów. Dobrze wygląda na półce, jeszcze lepiej się je czyta. Ale to zabawa raz do roku.

A zakup wyjątkowego materiału raz na 365 dni to lepsza inwestycja niż zostawianie złotówek co miesiąc.


 

Dlatego Top Gear zostaje ze mną. Zostaje ale tylko w wydaniach specjalnych co rok oraz w sieci.

W szalonym świecie Top Gear zwyciężył rozsądek.

  • Kuba

    Dla mnie TG PL nigdy nie był gazetą wysokich lotów. Najbardziej wartościowe były feletiony i przedruki mało dostępnych aut (w skali światowej jak i w skali polskiej).
    Zagranicą TG był na tej samej półce co nasze Motory etc.
    Zupełnie inna sprawa z RAMPem, jak i z EVO. Jeżeli lubisz czytać po angielsku, to zawsze warto sięgnąć.

  • Mam podobnie. Chyba od prawie roku nie kupiłem papierowego Top Gear, bo po prostu zaczął mnie nudzić. Ostatni numer jaki kupiłem to chyba ten z kalendarzem (właśnie dla niego), ale go nawet nie przeczytałem. Nigdy nie uważałem tego magazynu za jakiś świetny, ale był faktycznie lepszy niż polska konkurencja, natomiast teraz to już typowa masówka i komercha. Spójrz na ich stronę. Same reklamy, a trzylinijkowe wpisy o wypadkach na rosyjskich drogach piszą chyba gimnazjaliści (prawdopodobnie ci sami co jumnęli Ci fotkę). Mogę się założyć, że niedługo zawiną się z rynku (zwłaszcza teraz po upadku oryginalnego Top Gear).

    • Jeszcze nie wróżę upadku TG. Chris Evans może jeszcze ponieść markę przez dłuższy czas!

      • Miałem na myśli upadek papierowego Top Gear w polskiej wersji. Wydaje mi się, że niedługo się zawiną, albo zrobią jakiś szacher macher coś jak zmiana tytułu, czy okładki co przedłuży ich żywotność o pół roku.

  • ultrasamochody

    w top gear nadchodzą duże zmiany ale może z tych zmian powstani ejednak coś lepszego ?

  • Gazeta nigdy nie zastąpi programu tv ja jestem fanem top gear i nigdy nie kupiłem gazety bo po co. szkoda że to już koniec top geara bez Clarksona to tylko zwykły program motoryzacyjny jak w ogóle będzie kontynuacja.