Dlaczego warto mieć pasję?

Przekornie odpowiem na początku. Posiadanie pasji to przepustka do lepszego życia.

Po prostu bardziej cieszysz się życiem. I jeżeli masz pasję w życiu to doskonale wiesz co teraz mam na myśli.

Jak poznać różnicę między hobby a pasją?

Nie trzeba wiele aby zainteresować się danym tematem lub być hobbystą. Przykład? Lubię piwa pszeniczne oraz piwo typu Ale. Mniej więcej rozumiem też jak powstają. Ale czy jestem pasjonatem piw tego typu? Zdecydowanie nie. Nie spędzam wolnego czasu na poszukiwanie nowych browarów, nie wymieniam się spostrzeżeniami z innymi miłośnikami na forach specjalistycznych. Nie krążę po świecie próbując różnych warek. Po prostu lubię takie piwa!

Posiadać pasję to coś zdecydowanie głębszego.

W pasji chodzi o zatracenie części siebie w danym temacie. To często nieracjonalne wybory i szanse na znajdowanie radości tam gdzie inni dostrzegają tylko zwykłe czynności. Dla nich prowadzenie samochodu to wciskanie sprzęgła, kręcenie kołem kierownicy, patrzenie dookoła aby nie wpaść na innych. Dla mnie jest to harmonia czynności, która układa się w taniec samochodu ze ścieżką dźwiękową silnika. 

Dla nich spoty samochodowe do po prostu grupa osób w jednym miejscu. Dla mnie to okazja to chłonięcia z bliska detali samochodów innych i dzielenie się swoim szczęściem.

Dlatego też pasja to otaczanie się innymi pasjonatami. To znak podniesionej ręki między kierowcami tej samej marki czy (jeżeli masz jak ja) pomiędzy użytkownikami kabrioletów.

Pasja to o wchodzenie na wyższy poziom zainteresowania tematem. To często poszukiwanie różnic pomiędzy różnymi wersjami modelu, którym jeździsz.

Albo takim, których chciałbyś jeździć.

Albo takim, którego nie lubisz… Ale mimo wszystko Cię to ciekawi.

Może to być też bardziej produktywne poszukanie informacji o tym jak powstawał. Lub nawet spotkanie z jego twórcą. Pasja to głębokie poznanie tematu. Tak różne od pozornego życia i lansu, że kupiłeś “inny” samochód.

To wszystko prowadzi do poprawy Twojego samopoczucia. Bo wiesz, że zawsze jest ta przestrzeń zainteresowań, do której możesz uciec i naładować pozytywnym nastawieniem.

Motoryzacja została moją pasją.

Dla mnie oznacza ona radość w poznawaniu wszystkich jej odcieni, rozmowy do późna z innymi, wymianę doświadczeń. To porozumiewawcze skinienie głową gdy mijasz innego pasjonata gdy jedzie samochodem bez dachu. To podniesiony kciuk gdy mijasz bardzo rzadki samochód i właściciela, który odpowiada najszczerszym uśmiechem. To czysta jazda samochodem (często bez celu).

Zdecydowanie warto mieć pasję!

A czy Ty znalazłeś już swoją?

  • Myślę że ludzie prowadzący blogi są w większości pasjonatami ;) hobbyści nawet jak mają klasyka mogą tylko wydawać pieniądz a robotę robi ktoś inny. Nie zawsze interesuje ich WSZYSTKO. My mamy problem braku kasy ale znamy teorie i nie tylko :P

    • moto soul

      Co człowiek to inne podejście. Mimo wszystko nazwałbym właścicieli klasyków, którzy w nie inwestują i się nimi interesują pasjonatami:)

      PS. Jestem też wyznawcą, że bieda to stan umysłu ;) if you know what I mean

      • Panie Boże spraw, by w razie mojej niespodziewanej śmierci moja żona nie sprzedała moich felg i zawieszenia za kwotę, którą jej powiedziałem, że kosztowały…

        Można być pasjonatem i czasem zlecać robotę. Ja tak robię. W hali garażowej z ortodoksyjną wspólnotą mam małe do popisu, by swobodnie dłubać w aucie. Inną sprawą też jest sprawa sprzętu. Nie jestem w stanie wymienić sprzęgła w hali garażowej, choć wiem jak powinno się to zrobić. Nawet jeżeli z wielką gimnastyką by mi się to udało to przewodniczący wspólnoty życzliwie przyszedłby mi spuścić lewarek. :) Taki mam klimat :D
        Mój ulubiony serwis ma taki zwyczaj, że części zużyte wymienione ładnie pakuje w kartoniki i folie i oddaje w bagażniku. Bardzo cenię sobie możliwość oceny zużycia i analizy tego, że np. czemu podpora wału zużyła się w taki sposób, a nie inny wiedząc co zmieniło się w mojej jeździe od ostatniej wymiany. :)
        To bardzo dobry i trafny wpis Peter :)

        Odnośnie spotów to po prostu sedno sprawy. Ile razy siedzę na pogaduchach z zaprzyjaźnionymi pasjonatami do 3-4 choć wiem, że muszę jutro być o 8 w pracy. Pomimo tego siedzę do późna i wstaję. Pełen energii.

  • Ale jest też ciemna strona pasji, która mnie w pewnym sensie przeraża. To jej chorobliwa odmiana, którą można bardziej przyrównać do wewnętrznego przymusu, nałogu, niż do spełnienia. Ta granica jest jest bardzo cienka i łatwo się zaciera. W pewnym momencie uzależnienie od pasji potrafi być tak duże, że zaniedbujemy kontakty, finanse, itd. na czym cierpią najbliżsi. I cierpią też sami zainteresowani, zamykając się na wiele innych ciekawych zajęć na które nie mają czasu, gdyż w całości poświęcają się jednej rzeczy.

    Oczywiście doskonale sobie zdaję sprawę, że nie miałeś tego na myśli, ale ostatnio coraz częściej to zauważam. Dawniej taka postawa bardzo mi się podobała, ale z biegiem czasu zaczyna mnie odrzucać. Gdy przeglądam fora (w szczególności marek i modeli), na których aż kipi od doprowadzania się do bankructwa, robi mi się w pewien sposób smutno. Tym bardziej, że uzyskuje to poklask.

    Tutaj bardzo często wcale nie ma radości. Jest chęć przypodobania się społeczności i zrobienia czegoś, co będzie wśród niej bardzo poważane. Dla wielu z tych osób ważniejszy staje się kawał blachy oraz łechtanie własnego ego, niż rzeczywistość..

    Dlatego tak ważne jest to, co podkreśliłeś, czyli zatracenie CZĘŚCI siebie. I robienie tego, co się lubi. Bez oczekiwania na przyklask. :)

    • “Kochanie, pierścionka nie dostaniesz przez najbliższych kilka miesięcy, bo muszę przekładnie kupić i odbudować układ wspomagania. ” – True Story. :D