Huragan.

Burza. Błyski i grzmoty. Wyrywa Cię ze snu mocne uderzenie pioruna oraz irytujące brzęczenie Twojej służbowej komórki. Musisz się wydostać z wielkiej metropolii, która zaraz zostanie zniszczona przez szalejący wiatr. Teraz! Otwierasz kopertę. Mimo perspektywy utraty życia, uśmiechasz się. Może dlatego, że jeśli i tak masz umrzeć to chwilę przed tym doznasz ogromnej dawki emocji, po której zejdziesz ze sceny z bananem na twarzy? Schodzisz na dół i… sami zobaczcie.

[embedyt]http://www.youtube.com/watch?v=eJnWPhSQjPs[/embedyt] Lamborghini Huracan LP 610-4.

I jak? Szary świat przecięty ostrą linią pomarańczowego Lamborghini!

Nowiutkie auto ze stajni włoskiego producenta przyspiesza akcję serca. Od konceptu, przez ukazanie się wersji produkcyjnej i konfigurator na stronie, aż po oficjalny film promocyjny. Huracan mnie porwał. Doskonała linia, agresywne spojrzenie, przepiękne brzmienie.  Doskonały następca Gallardo.

Powstał z aluminium, włókna węglowego i innych lekkich kompozytów. Pod maską istna stajnia – 610 koni mechanicznych. Wiecie co to oznacza? Miażdżące klatkę piersiową przyspieszenie! 3,2 sekundy do setki. Do tego napęd na cztery łapy.. jak to musi zwijać asfalt!

huracan_side_view

Samochód dopiero co miał swoją oficjalną premierę w Genewie, a… już sprzedali 700 sztuk. Co, proszę?! Bycie handlowcem Lamborghini to bułka z masłem. Odzywasz się do TOP 500 firm z Forbes’a, prosisz o rozmowę z członkami zarządu i plan na 5 lat zrobiony. Ale pewnie nawet nie trzeba do nich dzwonić. Wystarczy odebrać telefon: „Lamborghini Automobile, słucham. Huracan? Tak, mamy jeszcze kilka. Zielony? Nie, mamy tylko różowe. Tak, możemy przemalować. Mhm, musi Pan dopłacić 150 000 euro. Ok, dopiszę Pana na listę rezerwową jeśli się ktoś wycofa. Haha, tak, żartuję sobie z Pana. Nie ma już Huracanów.”

Wspaniała sytuacja! Ale co pozostaje nam, przeciętnym zjadaczom chleba? Patrzenie? Jaranie się filmikami na YT i konfigurowanie samochodu ze snów, który nie stanie się jawą…? Nie wierzę, że powyższy film promocyjny, czy nawet cała akcja na stronie Lambo: http://huracan.lamborghini.com/#!/en/web-series mają na celu sprzedaż. A raczej jestem pewny, że nie. Ilu z 6 823 791 fanów Lamborghini kupiło lub kupi takie auto? Nie mówię o modelu 1:14. Takie nawet ja mam.

huracan_front

Lamborghini sprzedaje się samo, ale czemu się dziwić? Każdy facet w wieku 5-65 lat, marzy choćby o przejażdżce taką furą. Niemniej szacun dla tego włoskiego producenta egzotyków. Co z tego, że nie jesteśmy ich targetem. Dają nam ogromną radość przez takie właśnie produkcje. Reżyserowany filmik z chłopakami, którzy chcą zobaczyć Huracana jako pierwsi? Genialny. Oglądasz z przyjemnością i dziecięcą radością wymalowaną na twarzy. Wyobrażasz sobie co sam byś zrobił będąc w Sant’Agata Bolognese… Stephan Winkelmann, Prezes Lamborghini Automobile, wie, że nie kupimy jego samochodu, ale nie przeszkadza to specom od marketingu budować wokół marki aury niesamowitości… poczucia obcowania z dziełem sztuki na kołach. Jasne, będzie milion hejterów, którym nie spodoba się wyświetlacz LCD zamiast klasycznych zegarów czy brak manualnej skrzyni biegów, ale mamy 21 wiek! Dalej mamy odpalać furę z korby i palić sprzęgło?

huracan_dashboard

Jaram się nowym Huracanem! Już widzę jak moja dziewczyna przewraca oczami, kiedy zamiast słuchać co do mnie mówi, oglądam się za tym potworem, który kiedyś na pewno przejedzie obok mnie.. ale to auto ma takie być. Egzotyki mają takie być. Nie byłyby super autami, gdyby nie wyciskały z człowieka tylu emocji! No bo czy często od samego patrzenia krew pulsuje w skroni, a dłonie drżą, pragnąc wcisnąć guzik „start engine”? A ja, póki nie mam luźnych kilkuset tysięcy euro podniecam się filmikami, prezentacjami i dźwiękami z sieci… ale dalej będę marzył, że takie Lambo rozjaśni moje miejsce garażowe. I o to chodzi, i za to dziękuję Ci Lamborghini! Marzenia nic nie kosztują.

huracan_rear_view