Jak Internet zmienił naszą codzienność

Nic nie uczy elastyczności i dopasowywania planów do rzeczywistości, tak jak próba zgrania kilku osób. Każdy plan może wziąć w łeb i każdy szczegół może ulec zmianie.

Jestem jednak już dużym chłopcem i radzę sobie z tym emocjonalnie. Tyle, że byłoby dużo trudniej utrzymać nerwy na wodzy bez kluczowego składnika: Internetu.

Truizm?

Zapraszam Was w takim razie na case study mojego poprzedniego tygodnia

Prolog

W zeszłym tygodniu pojechałem na Targi Motor Show w Poznaniu. To czego nie wiecie, to fakt, że miałem jechać tam z córką, żoną i teściową. Żona miała odpocząć z dala od codzienności ogarniania domu. Teściowa miała odwiedzić znajomą i jednocześnie pocieszyć się  wnuczką. A ja? Ja miałem w najlepsze siedzieć na targach.

Wszystko ogarnięte. Podróż samochodem Kraków – Poznań – Warszawa. Rezerwacja w hotelu zrobiona. Bilet powrotny dla teściowej (wracała do Krakowa) zakupiony. Ale..

Znajoma teściowej się rozchorowała. Nie ma sensu targać samej żony do Poznania. Szybka decyzja w poniedziałek – zmiana planów.

W międzyczasie rozmyślam nad idealnym sposobem szybkiej publikacji relacji z targów dla Was – czytelników. Nie ma sensu aby czekać z publikacją zdjęć do czasu powrotu. Stracę czas i szansę zainteresowania was moją podróżą. Decyduję się wykorzystać instagram. Szybkie poszukiwania odpowiednich pluginów do Instagrama aby połączyć go z blogiem. Jest! Nawet wersja komercyjna, z dodatkowymi opcjami i supportem technologicznym.

Akt 1. Przygotowanie

Decyduję się na przejazd pociągiem. Aby nie tracić czasu, decyduję się na jazdę nocą. Tyle, że nawet nie wiem jak wygląda pociąg sypialniany. Wszak zawsze podróżuję Intercity lub samochodem.  Szybkie sprawdzenie na blogu poświęconym kolei i już czuję się ekspertem w tej dziedzinie.

Dalej jest już prosto. Zakup kuszetki przez Internet, wysłanie biletu na telefon. W środę wieczorem wsiadam do pociągu, konduktor odczytuje kod QR, ustawiam budzik i zasypiam.

O godzinie piątej budzę się i powoli ogarniam w pociągowej toalecie. Zaspana twarz wpatruje się w inne  twarze, których powieki mimowolnie się sklejają. Parę minut przed 6 wysiadam na stacji Poznań Główny.

Akt 2. Z komórką w ręce

Co można zrobić o szóstej rano w obcym mieście? Jedynym przyzwoitym rozwiązaniem jest zjedzenie śniadania! Ponieważ opcja pożarcia propozycji z McDonalds nie wydaje się nasycić mnie na najbliższe kilkanaście godzin postanawiam sprawdzić kto tak wcześnie otwiera.

Okazuje się, że w całym Poznaniu życie zaczyna budzić się o siódmej. Przynajmniej tak wynika z Google Maps. Jest tylko jedna knajpka, która na 100% działa już od 6:30.

Odpalam aplikację gdzie sprawdzam jakim autobusem przejechać na miejsce. Włączam kolejną aplikację, płacę za bilet w komunikacji miejskiej. Jem cudowne śniadanie, idę do swojego hotelu gdzie zostawiam rzeczy i kieruję się na Targi Motor Show.

Odbieram akredytację (wszystko zorganizowane wcześniej online). Rozpoczynam relację. Wybrane zdjęcia przerzucam na telefon za pomocą wifi i wrzucam online. Część robię telefonem i również szybko publikuję.

Po pierwszym dniu targów padam ze zmęczenia. 8 godzin chodzenia, rozmów, zdjęć i tylko jeden sok wypity szybko pomiędzy stoiskami. Kolejne szybkie sprawdzenie gdzie zjeść blisko hotelu i parę minut później już tam jestem.

Akt 3. Dystans się nie liczy

Wspominałem powyżej, że zdecydowałem się publikować część zdjęć na blogu za pomocą specjalnego dodatku. Jak się domyślacie nie wszystko poszło jak z płatka. Mój szablon bloga miał problem z kodem. Ponieważ pomysł wpadł „przy okazji” to nie było okazji wcześniej przetestować czy zadziała. Na szczęście wystarczyły dwa maile przed snem, aby ekipa IT z Indii gdy ja spałem w pociągu, wszystko naprawiła. 6500 kilometrów nie było problemem. Rano, gdy byłem na miejscu, będąc w kontakcie mailowym dokonali już tylko kosmetycznych poprawek.

Tak skraca się dystanse w XXI wieku!

Jednocześnie, w piątek rano, koleżanka z pracy ma problem z którym nie może sobie poradzić. Okazuje się, że jestem jedyną osobą, która może jej w tej chwili pomóc. Ona jest w Warszawie, ja w Poznaniu. Wysyła plik z prezentacją i prosi o komentarz. Otwieram plik w smartfonie i na bieżąco udzielam wszystkich informacji jakie potrzebowała.

Epilogu…

nie będzie bo wiecie, że wszystko się powiodło!

MTP_MotorShow

Morał

Wyobrażacie, że to wszystko udałoby się 10 lat temu? Nie ma szans. Mobilny Internet. Zwiększona wydajność smartfonów, coraz dłużej działające baterie. Otwartość instytucji.

Nie jest jeszcze idealnie. Wiecie co mnie zabolało najbardziej? Świat dookoła się digitalizuje. Prawie wszystko można mieć zorganizowane poprzez sieć. W tym świecie zdecydowanie nie odnajdują się właściciele kawiarni. W powyżej przytoczonej historii znalezienie działającej wcześnie kawiarni było jak szukanie Passata w benzynie u handlarza. Wszyscy mają gdzieś uzupełnienie swoich godzin otwarcia na Google Maps czy nawet swoich stronach www. Jako konsument czuję się po prostu zaniedbany.

Pomijając tą kwestię byłem praktycznie w stanie zorganizować cały wyjazd z kanapy w domu. Nastały cudownie wygodne czasy.

Doceńcie urok sprzyjającego Wam na każdym kroku świata.
  • Pavo

    Niby wszystko oczywiste ale faktycznie 10 lat temu człowiek by utknął na pierwszym zadaniu z modemem:)

    Przy okazji: pomoc z Indii była skuteczna?

    • Pomogli. Trzeba było napisać punkt po punkcie jak ma działać bo nie wszystkie zawiłości języka angielskiego wyłapywali ale udało się:)

  • ludek

    Nic nie zastąpi kontaktu oko w oko z drugim człowiekiem. Ale faktycznie bez internetu jak bez ręki.

  • Internet jest przedłużeniem naszych myśli, naszych rak i pragnień. To jest narzędzie do kreowania swojej rzeczywistości ale tak jak w normalnym życiu nie każdy umie i potrafi korzystać z danych mu możliwości, dlatego zarówno życie life 3d i cyberprzestrzeń wyglądają podobnie. Internet daje nam możliwość ucieczki w wygenerowaną przez nas przestrzeń w chwili gdy prawdziwy świat robi się dla nas za ciasny. Ale najważniejsze jest jak zawsze ” know how”

  • Tomasz

    Super blog :)

    http://izipolska.pl

  • Gabriela

    Jak jeździłam z kumpelą, która jest dobrym kierowcą to wszędzie podróżowałyśmy bez GPS’a nie ufając im ponieważ dużo słyszałyśmy o nieaktualnych mapach i innych problemach. Ostatnio jednak mój dawny instruktor mnie przekonał do takich wynalazków ponieważ założył się ze mną, że dojedzie do dowolnego miejsca szybciej niż z mapą. Wstyd przyznać ale przegrałam z takim Smartem http://www.galant.auto.pl/?x=galeria

    • moto soul

      To zależy czym jechałaś :)