Czy 10 km/h mniej ratuje życie?

Sporo mówi się w ostatnich dwóch tygodniach o kampanii „10 mniej ratuje życie. Zwolnij!”. Główny filmik to ekranizacja dwóch scenariuszy wypadku: przy 60km/h i 50 km/h. Oczywiście przy wyższej prędkości przechodzień traci życie, przy niższej następuje „tylko” potrącenie.

To, że  kampania jest stronnicza – pokazuje tylko perspektywę, w której kierowca jest tym „złym” napisało już kilku blogerów i masa komentatorów.

To czego nikt nie pokreśla to dwa pozornie nieistotne elementy pojawiające się na filmie:

  • samochód hamował bez ABS – dla niezorientowanych widać to po zablokowanych kołach i wyraźnie widocznej palonej gumie;
  • kierowca nie zareagował w żaden sposób – auto jedzie na wprost, nie są wykonywane żadne ruchy kierownicą, koła są ustawione w stałym kierunku.
fot. YouTube

fot. YouTube

Teraz możemy dyskutować czy winę za zainscenizowany wypadek ponosi:

  1. pieszy, który wtargnął na jezdnię,
  2. zagapiony kierowca, który nie widział pieszego,
  3. zagapiony kierowca, który nie zareagował prawidłowo.

Ja zdecydowanie wybieram bramkę numer 3. Brak podstawowych umiejętności za kierownicą (awaryjne hamowanie) oraz brak wyrobionych odruchów (odbicie kierownicy i próba wyminięcia przechodnia) to powody dlaczego twarz spacerowicza z zakupami widowiskowo odbiła się od przedniej szyby.

fot. YouTube

fot. YouTube

Gorzką prawdą jest, że to nieco analogiczna sytuacja do części szkoleń bezpiecznej jazdy (przypominam, że wkrótce 2. część relacji ze Szkoły Jazdy Sobiesława Zasady). Wiele mówi się o efektach, dużo uwagi jest poświęconych prewencji; sporo mniej jednak dotyczy tego jak reagować gdy już popełnimy błąd, zawalimy i doprowadzimy do trudnej sytuacji na drodze.

Idąc tą drogą możemy nakładać coraz większe limity prędkości i nie uczyć kierowców co robić aby ograniczyć skutki błędu. W efekcie możemy mieć sznury samochodów jadących w rzędzie po mieście, ale niepotrafiących zareagować na nieoczekiwane zdarzenie poza terenem zabudowanym gdy prędkość jest wyższa.

Edukujmy proszę przy kolejnej akcji „Kierowco – ćwicz swoje umiejętności”. Zamiast obniżać standardy w dół do najsłabszych kierowców, postarajmy się aby nasi kierowcy umieli reagować odpowiednio na sytuację na drodze. I nie mam tu na myśli jechanie ile można ze ślepą wiarą, że „umiejętności mi pomogą”. Chodzi o wypadkową zdrowego rozsądku, przewidywania sytuacji na drodze oraz wyćwiczonych manewrów.

 

Na koniec jeszcze jedna myśl. Nie ważne czy zgadzamy się czy nie z ideą pokazaną w filmie. Kampania wywołała reakcję – na blogach (również tutaj), na wykopie (175 komentarzy) oraz pod filmem YouTube (90 komentarzy). To dobrze, że rozmawiamy na temat bezpieczeństwa na drodze.

Inne opinie o kampanii znajdziedzie tutaj:
http://justwelldriven.com/
http://www.strefakulturalnejjazdy.pl/
http://mediafeed.pl/
http://foteliki-pod-lupa.pl/
http://prentki-blog.pl/

 


 

UPDATE 8.08.2014

Przeczytaj również o kampanii 10 mniej – edycja 2014

  • zamiast na kampanie… prosiłbym kasę przeznaczać na drogi, których nie mamy. Obdownice wielkich miast, autostrady itp. nie będzie tylu wypadków. W tym momencie mamy tranzyt przez miasta.

  • Zdecydowanie i niepodważalnie ratuje życie to przecież jest sama fizyka ale nie tylko ten czynnik jest ważny.

  • Widzę, że też zabrałeś się za ten sam temat, co ja parę dni temu: http://justwelldriven.com/index.php/kolejna-akcja-spoleczna-idzie-do-piachu/ .

    Ale to dobrze, trzeba rozpropagować kwestię, że takie kampanie w zasadzie nie pomagają.

  • Andrzej

    10 km/h mniej ratuje życie. Podnieśmy wspólnie świadomość pieszych dotyczącą skutków przekraczania jezdni. Piesi zazwyczaj nie mają szans w zderzeniu z samochodem.

    W związku z przygotowaniami do realizacji ogólnopolskiej kampanii społecznej dotyczącej skutków przekraczania dozwolonej prędkości szukamy autentycznych historii ludzi, którzy opowiadając o swojej tragedii pomogą coś zmienić.

    Analizowałem to setki razy gdy nadjeżdża samochód o 10 km za szybko, pieszy wchodzi pod pojazd – bo nie chce żyć, TO samobójca!
    gdy pieszy widzi samochód jadący o 10 km mniej, – Wchodzi po pojazd by otrzymać odszkodowanie, by mieć za co żyć!

    tak wygląda obraz polski za PO gdzie mówi się ŻE, PIESZY MA PIERWSZEŃSTWO!!!!!
    (do ŚMIERCI),dla korzyści ZUS, NFZ i etc.

    PIESZY GŁOWA W PRAWO, GŁOWA W LEWO JESZCZE RAZ W PRAWO I PRZED SIEBIE NA ŚWIATŁO czy zielone, Daj znać kierowcy ze chcesz przejść daj mu czas by mógł wyhamować,
    GDY CHCESZ ŻYĆ, – NIE SŁUCHAJ GŁUPICH REKLAM!
    PIERWSZEŃSTWO MA ZAWSZE WIĘKSZY NIE MIERZ SIĘ Z SAMOCHODEM. I ŻYJ!

  • Bartek

    Szukałem właśnie autora tej „dziwnej” kampanii by podzielić się uwagami, ale trafiłem na ten blog, który dokładnie prezentuje to co chciałem opisać. A więc nie jestem sam, dobra robota!

    • Wg informacji do jakich dotarłem „Realizacji spotu podjęła się firma Mojotribe”. Pamiętajmy jednak, że akcept na to dała Krajowa Rada Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego

  • prawokierowcy.pl

    10 km/h mniej może, mówiąc przewrotnie, „uratować życie” samego kierowcy. Ma bowiem wpływ na postępowanie karne przeciwko jadącemu, a w zasadzie jego być albo nie być. Przekroczenie prędkości to niemal pewny wyrok, który na lata pozostaje w psychice oraz w kartotece karnej. To również pieniądze wydane na grzywnę, opłaty sądowe, w tym koszty biegłego i wynagrodzenie adwokata. Zachowanie dopuszczanej prędkości samo w sobie jeszcze nie wyklucza sprawy w sądzie, ale na pewno daje tu argumenty, a także pewien komfort, że jednak „to nie moja wina”.