Mądre podróżowanie

…czyli dlaczego nie zawsze warto jechać samochodem…

Trasę Kraków-Warszawa pokonuję przynajmniej dwa razy w tygodniu. Chociaż wydawać się może, że stajemy przed wyborem sporej ilości środków to jest to wybór pozorny. Dostępne są dwa sposoby: samochód lub pociąg.

Jazda pociągiem to dostanie się (niezależnie od kierunku podróży) zawsze do centrum miasta. Wysiadasz również w centrum i możesz jechać dalej środkami komunikacji miejskiej. Jeżeli mieszkasz w centrum – doskonale. W innych przypadkach? Dużo zależy od lokalizacji domu i mieszkania.

Średni czas podróży to 3 godziny. Nic Cię nie obchodzi w przypadku wyboru Intercity czy TLK. Masz miejsce, siadasz, zajmiesz się sobą. Prawdziwa przygoda to jazda Interregio. Możesz trafić na pusty pociąg, ale równie dobrze jechać tak ciasno, że konduktor na stacji dopycha tłum nogą. Poza tym wszystko jest przewidywalne:)

Przy okazji… Nie zastanawia Was, że w momencie gdy łatwo jest oszacować ilość pasażerów (zakup biletu online, obserwacja dat wydarzeń kulturalnych, raczej powtarzalna sezonowość) nie można przygotować odpowiedniego składu. Mniejszego lub większego – ale dopasowanego do potrzeb. Zdarzało się, że w długie weekendy dosłownie każdy skład był przepełniony. A przecież nie wszyscy kupili bilet na parę minut przed odjazdem.

pendolino-pociag

W przypadku samochodu sytuacja jest zupełnie inna – jedziesz, prowadzisz i skupiasz się na drodze.

Pierwsze utrudnienie – wyjazd z miasta – szczególnie z Warszawy w piątek popołudniu. Drugie: natężenie ruchu na trasie. Wbrew pozorom z moich doświadczeń wynika, że na drodze jest raczej bezpiecznie niezależnie od ilości samochodów. W zależności od dnia, pory roku oraz sezonu (np. ferie) samochodów jest więcej lub mniej, ale nigdy tak, że trasa jest permanentnie zakorkowana. Nie ma też zbyt wielu szaleńców i zdecydowana większość jeździ po prostu normalnie. Trzecie: patrole policji. Są ale zazwyczaj w podobnych miejscach. Nowe lokalizacje i tak wskazuje Yanosik (opcja dla wielbicieli świata cyfrowego) lub CB (to dla analogowych tradycjonalistów). Reszcie pozostaje mruganie światłami.  Jazda samochodem zdecydowanie bardziej męczy – zwłaszcza zimą gdy jest ciemno przez większość czasu oraz w deszczu.

jazda-noca

Koszty? Jeżeli porównamy cenę Intercity jest ona porównywalna do trasy zrobionej samochodem.

Spalając 24 litry (średnio 8 litrów), przy cenie paliwa 5,50 zł, mamy koszt 132 złotych. Koszt pociągu Intercity 127 złotych! Wahania cen paliw mogą tutaj poprawiać lub pogarszać ten stosunek. W przypadku tańszych połączeń (Interregio czy TLK) koszt jest zdecydowanie lepszy (TLK to około 60 zł) – pamiętając, że obsługę szofera – maszynisty, masz w cenie.

W trasie można zawsze nadrobić film (pod warunkiem, że masz dobrą baterię w laptopie lub trafiłeś na gniazdko, co jest coraz częstsze). Można poczytać, bo wbrew pozorom wcale nie trzęsie tak mocno jak można pomyśleć. Można nadrobić kilka albumów muzycznych z iPoda. W końcu można się zdrzemnąć (zwłaszcza rano jest to dobry wybór). A dla ludzi na wiecznym „niedoczasie” zawsze pozostaje opcja popracowania. Akurat osobiście bardzo jej nie lubię bo można przypadkiem zdradzić współpasażerom zbyt wiele tajemnic biznesowych mając otwarte arkusze Excela na ekranie. Pisanie bloga też odpada – jednak wymaga to nieco więcej intymnej atmosfery.

Inne opcje? Samolot. 40 minut lotu. Muszę jednak dodać, że lot chociaż jest krótki, wymaga dostania się za miasto w przypadku Krakowa co tylko wydłuża całą podróż. Nie wspominając o samym koszcie lotu, który jest bez wcześniejszego planowania, sporo wyższy od pozostałych środków transportu.

Autous? Odpada ze względu na czas. 4 do 5 godzin to zdecydowanie zbyt dużo marnotrawstwa.

Jak mądrze podróżować ze starej do obecnej stolicy? Do momentu powstania dobrej jakości dwupasmowej jezdni na całej długości, przy stałym podróżowaniu w dwie strony, wybieram pociąg.

Dlatego dobrze mieć dwa samochody. Jeden tu, drugi tam.

 


Ten tekst napisałem 1,5 roku temu. Nie byłem z niego zadowolony i dopiero teraz po poprawkach nadaje się do publikacji. Co się zmieniło od tego czasu? Mamy Pendolino, którego zdjęcia są dobrą oprawą graficzną dla tekstu. Odpadło kilka połączeń TLK co jest nieco uciążliwe – ceny Pendolino są znacząco wyższe.

Po drugie czas podróży pociągiem, po remoncie torowisk skrócił się do starych wyników: od 2 godzin 20 minut do 2 godzin i 45 minut.

Po trzecie jeżdżę obecnie zdecydowanie mniej. Nie co tydzień, a raz na miesiąc.

Po czwarte, w trasę Kraków-Warszawa, ruszam teraz z małym dzieckiem i żoną jako pasażerem. Koszty i wygoda są teraz zdecydowanie po stronie samochodu!

Dlatego też obecnie zazwyczaj samochód  jest zawsze ze mną:) A gdy go nie ma? Wpadam w syndrom kierowcy bez samochodu, o czym przeczytacie w innym wpisie.

  • No właśnie – jeśli jedzie się samemu to chyba pociąg najlepsza opcja – wsiada się i jedzie. Natomiast już z żoną i dzieckiem to chyba pozostaje tylko samochód

  • miko

    A chociaż fajne to pendolino?

    • Jakość – powyżej Intercity i TLK. Wszystko fajne, nowe i bez najmniejszych zniszczeń. Sporo miejsca dla pasażera – bardzo fajnie się podróżuje.

      Ale kto wymyślił karę 650 zł za przejazd bez biletu? Wczoraj jak jechałem to nakładali na jakiegoś człowieka karę, bo wsiadł do pociągu na minutę przed odjazdem i nie zdążył kupić w kasie. W wagonie było może 7 osób. Nie rozumiem dlaczego nie można zakupić biletu po wejściu do pociągu.

  • Widuję Pendolino dość często, mieszkam niedaleko torów. Niestety ile razy je widzę jadą prawie puste. Na początku jeździło więcej ludzi, ale to pewnie często były przejażdżki z ciekawości. A szkoda. Gdyby cena była lepsza to by była całkiem fajna alternatywa dla samochodu, jednak jadąc w więcej niż jedną osobę to już się po prostu nie opłaca. Nawet tracąc więcej czasu na dojazd samochodem.