Moda na rekordy na Nürburgring

Nürburgring. Nordschleife. Zielone piekło. Święty gral wszystkich osób, które chociaż raz zasmakowały wyścigów. Dość specyficzna grupa odbiorców. Są to osoby, które traktują samochód jako coś więcej niż sposób na przejazd do pracy i z powrotem. To petrolheadzi – spalacze benzyny.

To oni często decydują się na dołożenie pliku banknotów przy zakupie samochodu dla lepszego silnika, hamulców czy zawieszenia. To mniejszość, o którą jednak marki samochodowe walczą. Za każdym razem uwiarygadniając świetne właściwości samochodu właśnie poprzez występ na Northshleife.

Popatrzcie jak gęsto jest z newsami na temat przejazdów po Ringu w 2013 roku:

czerwiec – Mercedes-Benz SLS AMG Coupé Electric Drive
wrzesień – Porsche 918 Spyder
październik – Alfa Romeo 4C
październik – Chevrolet Camaro Z/28
listopad – Nissan GT-R Nismo
listopad – McLaren P1

nurburgring-time-google-serp

W ciągu ostatniego roku chyba po raz pierwszy newsy o tym, że jakaś marka pobiła rekord nowym modelem (lub po prostu pojawiła się nim na torze) spowszedniały. Tak bardzo, że hasła „zawieszenie dostrajane na najtrudniejszym torze świata” niedługo będą przypisane nawet do Dacii.

W tym całym zgiełku informacji kierowca przestał być gwiazdą. Wiecie kto pobił te rekordy? Ja też nie! Jedyne co zapamiętałem z nagrań promocyjnych, to kierowca Alfy 4C, który zamiast kombinezonu siedzi w kraciastej koszuli. Fiat musi mieć poważne kłopoty skoro do nagrań wziął drwala.

Jak wspomniałem wszyscy skupiają się na samochodach. Kierowcy przestali być ważni gdyż osobowości chyba nie sprzedają. To zupełne inaczej niż w przypadku bicia rekordów lata temu, gdzie niepobitym do dziś rekordzistą jest Stefan Bellof. Gdy widzimy jak na torze jechał Derek Bell (jedyny nagrany on-board z tego okresu), to niewiarygodne jak szybko jechać musiał Bellof. Epoka glorii kierowców jednak już minęła.

Więcej. Bicie rekordów przestało być tylko i wyłącznie sprawą bycia najszybszym. Coraz bardziej chodzi o to, aby pokazać się – być w czołówce. Nagrania z przejazdów to popis marketingowy, który ma uwiarygodnić, że auto możemy wziąć na tor.

nurburgring-records

Nawet jeżeli nie będzie nowym „najszybszym”. Samochód zostaje po prostu „Nürburgring approved”. A to jest certyfikat jakości dla wspomnianych spalaczy benzyny.

 

Zdjęcia pochodzą między innymi z oficjalnej strony Ringu.