Dlaczego nie rozumiesz pasji motoryzacyjnej?

…albo też dlaczego nie rozumiesz petrolheada?

Ten tekst nie jest skierowany do wszystkich osób, które pasję motoryzacyjną mają we krwi. Wy gdy dojdziecie do końca powiecie „przecież to oczywiste„.

Ten tekst dedykuję wszystkim, którzy chcą zrozumieć co zmusza pasjonatów aby wsiadać raz po raz za kółko.


Ważne: ten wpis nie ma on na celu pokazać wyższości pasjonatów motoryzacji nad kimkolwiek. Tłumaczy tylko sens tej pasji osobom, które nie mogą pojąć co jest pociągającego w kręceniu kierownicą i wciskaniem pedałów w podłogę. 


 

Czułeś kiedyś to uczucie we wnętrzu siebie? Jest podobne do bardzo mocnego magnesu schowanego w kieszeni kurtki? Wiesz jak to mieć magnes w kieszeni. Zawsze gdy mijasz w pobliżu metalową powierzchnię – drzwi windy lub kaloryfer przy ścianie – nagle nie masz wpływu na to, że mały magnes przestaje normalnie spoczywać w kieszeni kurtki. W materiale robi się wybrzuszenie, nad którym nie możesz zapanować. On dąży do przyciągnięcia Cię do tego przedmiotu.

OK! Masz już to wyobrażenie.

Teraz zamień magnes na serce, które rozkazuje oczom odwrócić się od każdej, nawet najbardziej wciągającej, dyskusji w momencie gdy słyszysz silnik Ferrari.

Bezwarunkowo.

Nawet gdy umysłem próbujesz to kontrolować, a wpojone Ci zasady dobrego wychowania powodują, że nie robisz tego ostentacyjnie, to mimowolnie Twój wzrok zaczyna wypatrywać zbliżającego się samochodu. Wiesz, co się dzieje z Twoim ciałem ale nie panujesz nad tym. Źrenice wypatrują, z którego kierunku nadjedzie. Uszy mimowolnie stają się wrażliwsze i szukają Twojego celu, który gdy tylko wyjedzie zza rogu powoduje, że kąciki ust uniosą się.

 

Rozumiesz to? Pewnie, że tak. W końcu pewnie też masz jakąś pasję. Niech będą to znaczki, ogrodnictwo czy astronomia. Mimowolnie część Ciebie odrywa się na moment od rzeczywistości i ucieka w równoległy świat. To jest pasja!

A może kiwasz przecząco głową i wciąż nie rozumiesz? To problem osób, które nie znajdują w życiu żadnych bezsensownych na pozór radości. Osoby zbyt zagonione bieżącym życiem, które zapomniały jak to jest smakować i żyją tylko by trwać kolejny dzień. Osoby, których sytuacja zbyt mocno doświadczyła lub w przeszłości ludzie naokoło nie byli dość życzliwi – tak, że ich skóra stała się grubsza i nie dopuszcza myśli o szukaniu pasji. Dawno już zakopała dawne marzenia w najdalszych krańcach swojego umysłu.  A przecież warto smakować każdy dzień. Jest jeszcze czas to zmienić – tylko nie odkładaj tego na później! Zacznij od razu.

 

Jak każda pasja – ta związana z motoryzacją nie przychodzi łatwo. Próg wejścia bowiem jest całkiem wysoki. Zrobić prawo jazdy. Potem opanować jazdę na tyle by działać odruchowo – bez zastanawiania się co mam zrobić. Potem zakup samochodu. Nie najtańszego i najsłabszego (chociaż wcale nie chodzi o cenę i moc!) ale takiego, który spowoduje, że zapałasz do niego miłym uczuciem. To prowadzi właśnie do obudzenia tego uczucia.

Co czuję jako pasjonat motoryzacji?

Czystą radość z jazdy. Uczucie panowania nad sytuacją i możliwość samodzielnego wybierania kierunku. Poznawanie innych samochodów – oczami gdy mijam je na ulicy i zmysłami podczas prowadzenia!

O co chodzi w tej pasji?

W odróżnieniu od tego co normalnie traktujemy jako jazdę samochodem – czyli podróż z punktu A do punktu B – pasjonaci widzą więcej.

Chodzi o podróż. Nie o jej kres.