Pojechałem z diabłem

czyli mój motoryzacyjny prezent w postaci jazdy KTM X-Bow z oferty Devil-Cars.

Jak wiecie z Instagrama miałem okazję ostatnio przejechać się KTMem. Od razu uprzedzę, że nie jest to samochód w sensie jaki może przychodzić Wam do głowy. Owszem, ma kierownicę, koła i miejsca do siedzenia. Ma też cały osprzęt pozwalający na wyjechanie na publiczną drogę.

Tyle, że w odróżnieniu od zwykłych samochodów nie służy do jazdy. On przesuwa granice.

W szczegółach i o samej jeździe KTM jeszcze napiszę osobny materiał bo jest bardzo dużo rzeczy, które chcę Wam przekazać. Dziś jednak chciałem opowiedzieć nieco o moim wypadzie z Devil-Cars. Jest to firma, która zajmuje się sprawianiem radości w postaci przejażdżek egzotykami i samochodami sportowymi. W swojej ofercie mają również nieco bardziej ekstremalne rzeczy jak chociażby lot śmigłowcem, ale myślę, że Was, tak samo jak mnie, bardziej cieszy opcja podróżowania na 4 kółkach po ziemi.

Devil-Cars poprosili mnie o naskrobanie paru zdań o tym jak wyglądają ich eventy ale bez doświadczenia tego na własnej skórze nie byłem w stanie zrobić tego rzetelnie. Dlatego kilka tygodni później wylądowałem na mazowieckim torze Ułęż razem z moją żoną z zamiarem zakosztowania najbardziej ekstremalnego dania w postaci X-Bow.

Tor Ułęż

Przebywając po raz pierwszy na Ułężu trudno było się zgubić. Budynek rejestracji uczestników udało się odnaleźć bez problemu. W środku szybka rejestracja uczestnika, zakolejkowanie i… czas wolny. Ponieważ gro osób przybyło przed nami mieliśmy około 40 minut wolnego w oczekiwaniu na naszą kolej.

Wokół Ciebie trwa atmosfera rodzinno piknikowa i gdyby nie to, że co kilka chwil słychać rozchodzący się dźwięk kręconego wysoko silnika, mógłbym przysiąc, że jestem na koncercie plenerowym. Z jednej strony ludzie na leżaczkach sączący niespiesznie napoje. Z drugiej Ci, którzy zapełniają brzuchy przy foodtrucku. Wszędzie widać obdarowanych facetów, w towarzystwie swoich fundatorek – żon, które postanowiły zrobić drugiej połówce nietypowy prezent. Przy samochodach, które akurat nie jeżdżą, gromadzą się co chwila inne osoby, które pragną zrobić selfie z piękną motoryzacją w tle.

ktm-xbow-monster

Dzięki temu, że jest to wszystko czas płynie szybko. Nie orientujesz się kiedy organizator chwyta cię i prowadzi za barierki. Z jednej strony przyczepia słuchawkę do porozumiewania się z twoim pilotem. Taśmą klejącą utrwala jej położenie na najbliższe minuty, tak aby kask nie spowodował, że wypadnie. Chwilę później samochód z poprzednikiem podjeżdża tuż obok Ciebie. Nie wiesz dlaczego źrenice kierowcy są wyjątkowo duże. Zakładasz kask, robisz dużego susa i usadawiasz się w fotelu. Zaraz ruszasz…

jazda-nissan-gtr-ktm

Jazda

Patrzysz na pasażera. To Twój pilot i zaraz będzie wydawał Ci komendy abyś nie przeszarżował lub będzie zachęcał abyś przycisnął mocniej. Bo można! Uwagę przykuwa to, że w tak dzikim samochodzie, instruktor podkreśla jak ważna jest gładka jazda. Granica jest bardzo łatwa do przekroczenia i nie ma sensu zbliżać się do niego zbyt nerwowym kierowaniem.

jazda-ktm-xbow

Patrzysz przed siebie i pierwsze co widzisz to elementy zawieszenia, do którego nie jesteśmy przyzwyczajeni w zwykłych samochodach. Dopiero po chwili orientujesz się, że nie ma kierownicy. Kilka sekund później zostaje zamontowana przez ekipę. Bez niej po prostu łatwiej się wsiada.

ktm-jazda-samochodem

Następuje Twoja odprawa. Tak nietypowy samochód jak KTM, to coś czego w życiu nie prowadziłeś. Jednocześnie wszystko chodzi nieco inaczej. Skoki skrzyni biegów są krótkie. Tak krótkie, że można je porównać do mieszania łyżką w kieliszku. Hamulec chodzi bardzo twardo. Brak nadwozia potęguje wrażenia.  Wzrok szuka typowych wskazań. Centralnie widać tylko ekran, który podaje wybrane parametry. O obrotach informuje lampka, która mruga, gdy jest już wystarczająco wysoko.

Silnik buczy zaraz za plecami. Dodanie gazu natychmiast potęguje dźwięk. Wszystko dzieje się natychmiast. Wciskasz gaz tylko o milimetry. Wystarczy aby ruszać z werwą. Dociskasz mocniej i czujesz, że połączenie lekkiego samochodu i wyżyłowanego silnika ma ogromny potencjał. A przecież nie wcisnąłeś gazu do oporu.

Wszystko dzieje się tak szybko. Nie jesteśmy do tego przyzwyczajeni podczas zwykłej jazdy. Wciskam gaz ale spokojnie nabieramy prędkości. Prawy zakręt i prosta. Instruktor daje znać aby wcisnąć do końca.

Nie da się tego oddać słowami. Ależ on się kręci!

Szykana, która przechodzi w kolejny prawy. Krótka prosta z podręcznikowym zakrętem 90 stopni. Kolejna długa prosta. Tym razem szykana jest na środku, tak aby nie nabrać prędkości zbyt niebezpiecznej. Czuję się jak młody adept sztuki jazdy samochodem. Wszystko jest tak nowe, że trudno mówić o korzystaniu z nawyków jazdy i doświadczeń z poprzednich torów (Radom, Bednary, Poznań). To ekstremum prowadzenia samochodu. Pędzisz, nie ma oznaczeń miejsc do hamowania – polegasz na twoim pilocie. Obok pas trawy, przysiągłbym, że znajduje się kilka centymetrów po lewej. Trudno obserwować jest migającą lampkę informującą o zmianie biegów. Ledwo zerkam na prędkościomierz.

Pełne skupienie na drodze. Wciskaj gaz. Odpowiedni hamuj. Płynnie zmieniaj bieg. Nie szarp się z kierownicą.

Chociaż z daleka pas Ułęża wydaje się być długi to kończy się dosłownie za chwilę. Hamujesz. Zdecydowanie najtrudniej wyczuć hamulec, aby zmniejszyć prędkość o tyle aby wejść w kolejny prawy zakręt, ale nie zablokować kół. Znów krótka prosta.

Kolejne kółko. Już śmielej. Już wiesz, że limit jest dalej. Wciąż boisz się, że jest bliżej niż myślisz. Jedziesz. Czujesz ten moment całym sobą. Pokonujesz tor raz jeszcze, jak najlepiej potrafisz. Chociaż w głębi siebie wiesz, że dla instruktora to jest może 15 procent tego co można osiągnąć to dla amatora, którym jestem, to maksymalne co mogę dać.

Koniec. Kilka minut. Na pierwszy raz to wystarczająco dużo aby zmienić Twoje postrzeganie. Już wiesz, że nawet gdy przejedziesz się mocnym samochodem to będzie on cieniem tego co doświadczyłeś.

Wow!

devil-cars

Czy warto?

Pytanie nie jest oczywiste bo to zależy do tego czego już skosztowałeś w życiu. Jeżeli kiedykolwiek jeździłeś sportowym samochodem po torze to zdecydowanie będzie to ciekawostka niż przygoda życia. Chyba, że szukasz dla siebie samochodu sportowego i chcesz porównać prowadzenie kilku różnych modeli, w którym czasie (a podobno, wedługo Rafała, głowy przedsięwzięcia są tacy klienci!).

prezent- jazda-samochody-sportowe-egzotyki

Jeżeli jeździłeś po torze samochodem mocniejszym niż przeciętny to warto zobaczyć jak wygląda jazda KTM. To zupełnie inne doznanie jakie można mieć i zdecydowanie warto zobaczyć “jak to jest”. Mi punkt odniesienia, względem innych samochodów, po jeździe KTM zdecydowanie się odmienił. Trudno o coś dzięki czemu bardziej odczujemy czym jest prędkość, czym jest przyspieszenie i jak daleko naszym, często nawet mocnym samochodom, do takiego wariata.

Jeżeli jednak nigdy nie prowadziłeś mocnego samochodu, a tor wyścigowy znasz tylko ze zdjęć i onboardów z YouTube to zdecydowanie musisz sobie zafundować taki aperitif. To przedsmak prawdziwej jazdy, której zapragniesz gdy tylko wysiądziesz. To może być Twoja pierwsza działka narkotyku wyścigowego, która pociągnie za sobą lawinę zdarzeń. Wybierz sobie nie KTMa, ale coś bardziej “cywilizowanego”. Z drzwiami. Miękkimi fotelami. Karoserią. Ferrari, Audi R8 lub Lamborghini. Coś co przestawi Ci myślenie o samochodach i sprawi, że zaczniesz pragnąć odczuwać głębiej i mocniej. KTM na początek może być zbyt radykalny.

A nawet jeżeli nie zostaniesz pochłonięty wizją jazdy szybkimi samochodami, to będziesz miał do czego wracać wspomnieniami. A te warto kolekcjonować. Warto też zrobić coś więcej niż przeciętni ludzie, których codziennie mijamy. Oni nigdy nie będą wiedzieć jak to jest prowadzić Ferrari. Ty masz tą szansę. I ja zachęcam do takiego kolekcjonowania wrażeń.

Ja nie żałuję.

prezent-przejazd-samochodem

Moje rady

W zależności od tego co wcześniej prowadziłeś wybierz odpowiedni samochód. Nie musisz od razu jeździć takim diabłem jakim jest KTM. Może egzotyk to całkiem niezły pomysł na początek!

Weź rodzinę. Niech wczują się w klimat. Możesz im zafundować przejażdżkę na miejscu pasażera, z profesjonalną ekipą Devil Cars za kierownicą. Wtedy będą miotać nimi jak szatan! I będzie się im to podobać!

Nie spinaj. Nie masz nic do udowodnienia. Jesteś Ty i tor. Jedyne co musisz to skupienie na drodze. To przesunięcie swoich limitów.

Jeżeli są miejsca i pasuje Ci termin to wybierz Tor Poznań. Jeździłem po nim wcześniej swoim samochodem. Będzie dużo ciekawiej! Ułęż czy Bednary to tylko lotniska. Wielkie płyty betonu bez wyraźnych tras. Poznań oferuje w pakiecie kawał pięknego miejsca do zobaczenia i przejechania. Z piękną historią w tle!

Spróbuj. Ja kończąc jazdę miałem ogromy niedosyt i miotały mną emocje “dlaczego tak mało”. Dlatego dopiero po kilku tygodniach, na spokojnie wracam do tamtej niedzieli. Kilka okrążeń to dość aby przestawić sobie parę rzeczy w głowie. Dziś widzę, że to potężna dawka emocji, skupienia i wspomnień dla kierowcy.

ktm-devil-cars

 

Przejechać  się ekstremalnym samochodem. Kolejny punkt, na liście marzeń motoryzacyjnych wykreślony.

 

PS. A jak kupicie jakiś przejazd za pomocą linków zamieszczonych w artykule to dostanę kilka groszy od Waszego zamówienia. 

  • Auto w akcji prezentuje się świetnie. Opis wrażeń zza kierownicy nie odda w pełni tego przeżycia.

  • Magdaa

    Mam smaka na szybkiego ktm-a ;) fajne eventy opisujesz. A z innymi organizatorami jezdziles? Warto?

    • Dzięki!

      Nie byłem nigdy na innym tego wypu evencie. A chciałbym:) Może się skuszę. Zakładam jednak, że cała organizacja i przebieg będą bliźniaczo podobne.

  • To jest marzenie każdego kierowcy. Przejażdżka takim autem to musi być przeżycie nie do zapomnienia. Coś pięknego.

  • Adams

    Dlaczego auta z autoprezent.pl maja zamazane tablice ?

  • radekspid

    Marzenie niejednego faceta :) Super, że udało Ci się to zarealizować i podzielić wrażeniami, tak trzymaj!
    ________________
    http://motogazopol.pl

  • Janek z Kortowa

    Zdecydowanie nie polecam. Miałem wykupione 2 okrążenia na torze Poznań w BMW M3 Biturbo. Zacytuję instruktora siedzącego obok: “W zakrętach nie dajemy gazu, hamujemy dużo przed zakrętami, a gaz można wciskać na full tylko na prostej” – PORAŻKA NA CAŁEJ LINII. Ja myślałem na początku, że on sobie jaja ze mnie robi. Nie po to płacę jak za zboże, żeby M trójką jeździć po zakrętach jak emeryt. Na prostej jak przerzucałem z 3 biegu na 4’ty to już kazał hamować, choć do łuku było jeszcze b.dużo drogi. Wysiadłem roztrzęsiony na maxa, niestety nie z powodu adrenaliny, tylko ze złości na siebie, że tak się dałem oszukać. Aha i obczajcie umowę jaką musicie podpisać, bo to też jest farsa jakich mało: jak coś uszkodzisz, to od razu kara 10tys, a jak szkody droższe to i tak się zobowiązujesz do zapłacenia wszystkiego powyżej 10tys. hahahaha Rozmawiałem z innymi potem, którzy jeździli, bo myślałem, że może trafiłem na hu…go instruktora, ale okazało się, że u innych to samo. Generalnie niezła frajda dla jakiegoś 18latka, co ma prawko od miesiaca lub dla dziewczyny. Jesteś normalnym facetem i lubisz zap… ć, to wypożycz sobie z kumplem za 1000zl/dzien ferrari i bedziesz mial 100x wiecej frajdy. Zreszta poczytajcie opinie innych:
    https://www.google.pl/search?q=devilcars+opinie&oq=devil&aqs=chrome.0.69i59l3j69i57j0j69i65.1173j0j1