Pojedynek w rodzinie, czyli test C4 vs DS4

Mike: Moja dwuletnia Cytryna kontra nowy DS4. Dla mnie ten test jest czymś więcej niż zwykłą  przejażdżką i oceną samochodów. Traktuję go na zasadzie upewnienia się, że nie przepłaciłem. Kiedy kupowałem swoją Cytrynę na przełomie 2011/2012, wyjeżdżając z salonu obejrzałem się za DS4 z myślą: „może jednak warto było dołożyć te kilkanaście tysięcy?”. Przyznaję się, że wtedy nawet nie pojeździłem DS4, bo mimo moich rozterek czy podjąłem dobrą decyzję… i tak nie miałem tych kilkunastu tysięcy więcej, więc nawet nie próbowałem oszukiwać się, że mnie stać :) Dziś mam możliwość przejechać się jednym i drugim, ale nietrudno się domyślić, że będzie to bardzo stronniczy test. Na szczęście jest tu ze mną Peter, który mam nadzieję, spojrzy bardziej obiektywnie na oba auta.

ds4-logo

Umówiliśmy się w garażu podziemnym. Czekamy z Cytryną na Petera i zastanawiam się czego się spodziewać. Mówi się, że linia DS jeśli nie ma być sportowa, to na pewno ma być luksusowa. Słyszałem, że w wersji, którą dostał Peter, jest masaż foteli, panoramiczna szyba, automat. Silnik taki jak u mnie – benzynowy 1,6, z tym, że tutaj upchnęli jeszcze turbinę co w efekcie daje 160KM. U mnie tylko 122. Cholera.. to sporo jeśli masa różni się nieznacznie. A detale? Przejrzałem fotki w Internecie… no zacne! Wydech to arcydzieło, klamka tylnych drzwi schowana w słupku „c”, światła led… jeśli to led.

ds4-light-back

Przyjechał. Kolor bardzo ciemny brązowy, wpadający w czerń. Szczerzy się, a nieraz pożyczał moją C4.. czy przepłaciłem?

Peter: Siema! Powiem Ci, że wsiądziesz do tego samochodu i poczujesz się jak u siebie. Wystarczy dosłownie sekunda, żeby się przyzwyczaić. Na szybko mam pierwszą myśl do tego testu: potrzebujesz ten silnik!

ds4-vs-c4-front-2

Mike: Dobra, o silniku pogadamy później. Najpierw wygląd. Postawmy je obok siebie. Mam wrażenie, że teoretycznie usportowiono-luksusowy DS4 jest… wyższy niż C4 i na pewno nie jest to kwestia opon i felg, bo są prawie identyczne.

Peter: Faktycznie jest wyższy. Stawiając oba modele obok siebie różnice widać na pierwszy rzut oka. DS jest jakby bardziej nadmuchaną wersją C4 Wizualnie jednak pozostają na tyle podobne, że na ulicy powiedziałbyś, że są identyczne

Mike: Jak dla mnie z przodu to praktycznie to samo auto. Pomijając ledy DSa, które chyba zabrali z Peugeota 308 i obrócili o 180 stopni. Co w sumie jest możliwe, bo Citroeny dzielą elementy z Peugeotami, np. gałkę zmiany obiegów, ramówkę nawiewów czy system komputera pokładowego, gdzie po uszkodzenia radia serwis wgrał mi soft Peugeota, co mocno rozbawiało pasażerów kiedy w Citroenie pojawiał się srebrny lew. Ty Peter, miałeś chyba z tego największy ubaw…

Peter:  To prawda – zawsze gdy korzystałem z Twojego samochodu, gdy witało mnie logo „peugeot”, zastanawiałem się czy przypadkiem nie wsiadłem do złego samochodu. Wszystko dzięki globalizacji… Dobrze, że chociaż inaczej projektują te samochodu – mające kilka lat na rynku C4 i DS4 są dla mnie ciekawsze wizualnie z zewnątrz od chociażby nowego Peugeota 308.

Wracając do bohaterów pojedynku – od przodu są, poza detalami, tacy sami!

c4-profileds4-profile_1

Mike: Ale z profilu i z tyłu, jest to już inne auto. Ciekawe. Na pewno sprawia wrażenie droższego. Może to przez takie akcenty jak chromowana ramka wokół szyb, bardzo ładne światła i przepiękny wydech?

Peter: To atrapa! Zajrzyj pod spód. Rura chodzi jak w starych dieslach. Smutna, zgięta fajka, schowana za zderzakiem. Z daleka wygląda jak najpiękniejsza końcówka układu wydechowego – wbudowana w zderzak. Ale zderzenie z rzeczywistością jest bolesne.

Mike: Ale lipa, co to jest człowieku? Jak przeglądałem przed chwilą zdjęcia w necie to wyglądało to jak naprawdę pięknie zaprojektowany wydech. Idźmy dalej… bagażnik? DS wygląda na większy samochód, może też więcej zmieści?

ds4-vs-c4-boot

Peter: Nie. Po otwarciu pokrywy bagażnika DSa okazuje się być krótszy! Nie wiem gdzie zginęło to miejsce, bo przecież z profilu zdawało się być właśnie odwrotnie – miejsca miało być więcej.
Dobrze chociaż, że najfajniejsze gadżety pozostały niezmienione – haczyki na zakupy, siatki po boku na drobiazgi i moje ulubione oświetlenie bagażnika, które jest… latarką.

Mike: Po kilku wyjazdach wakacyjnych C4 rzuca mi się w oczy bardzo wysoki próg załadunku DSa. Tutaj nie upchnąłbym tak równo 8 zgrzewek Staropramena przywiezionego z czeskiej Pragi..

Peter: To mógłby być zarzut do kompaktu. DS to bardziej designerska odmiana Citroena – innymi słowy, kupując go, ergonomię masz gdzieś. Wyrok: uniewinniający dla DSa.

Chodź do tyłu. Zobaczymy czy mniejszy bagażnik przełożył się na więcej miejsca dla pasażerów.

ds4-back-doors

Mike: Wow! Ogarnij linię szyby czy czegoś co nazywają drzwiami! Kosmiczny kształt. Wygląda ciekawie. Ale jakieś krótkie…

Peter: Mnie te tylne drzwi przypominają kształtem logo DS. Zresztą motyw klamki w drzwiach to genialne rozwiązanie stylistyczne co udowadniała m.in. Alfa czy Seat Leon II.

Mike: Czy Honda Civic. Nie ma co się zachwycać drzwiami, wsiadam i… tego się nie spodziewałem. Nie dość, że nie ma bagażnika to jeszcze, pomimo mojego średniego wzrostu, dotykam głową podsufitki! A Ty?

Peter: Siedząc z tyłu czuję się zwyczajnie. Jak w C4. Tyle, że… nie mogę otworzyć szyb!

Mike: Przepraszam, a gdzie są guziki?

Peter: Nie ma.

Mike: To może kierowca ma?

Peter: Nie.

Mike: Korbka?

Peter: Brak.

Mike: Wspaniałe auto. Po zablokowaniu drzwi, zyskujemy doskonały radiowóz.

Peter: OK, resztkami sił bronię tego auta jako przykład designu ponad ergonomią.

Mike: Nie no, jest podłokietnik. Obroniony…

Peter: Hejter! Porównujmy dalej. Zapraszam do przodu.

ds4-interior-wnetrze

Mike: No, witam w standardowym, tańszym C4. Czy poza automatyczną skrzynią biegów i minimalnie zmienionymi zegarami coś tu dodali?

Peter: Myślę, że trochę się galopujesz. Jeździsz C4 2 lata. Duża nawigacja, fajny panel klimatyzacji, wielofunkcyjna kierownica, zimne w dotyku elementy metalowe. To wszystko jest ponad średnią w segmencie.

Po prostu się przyzwyczaiłeś do wszystkich tych elementów. I one odpowiadają temu czego oczekiwałbyś od nieco lepszej – droższej wersji Citroena.
Tyle, że Ty dostałeś to do tańszej opcji.

Mike: Teraz Ciebie ponosi. Droższej, nie znaczy lepszej. Nie wiem jak Ty, ale ja ciągle przeżywam brak otwierania okien z tyłu…  Ale racja. Naprawdę, jeśli czytam w folderze, że jest to wypasiona wersja mojego samochodu to szukam tych elementów świadczących o wyższym standardzie.

ds4-c4-keys

A ich po prostu brakuje. Nie porównujemy C4 do innych modeli z tego segmentu tylko do brata bliźniaka z włosami na żel, ubranego w garnitur armaniego. Niestety mam poczucie, że z przeceny.

Peter: Będąc zupełnie szczerym, główną różnicą zauważalną tutaj, są fotele. To czego brakuje w testowanym egzemplarzu to deska rozdzielcza obszyta skórą. Poza tym to kopia 1:1. Do momentu, gdy spojrzysz wyżej.

Mike: …widzisz szybę. To jest coś czego brakuje u mnie. Wygląda świetnie mimo, że jesteśmy jeszcze w garażu. Wnętrze od razu staje się bardziej przestrzenne. Peter, wyjeżdżajmy z tego garażu i zobaczmy jak to jeździ!

ds4-night-drive

Peter: Ruszamy. Pierwsze, co rzuca się w oczy, to zegary nieco odmienne od tych z C4. Na środku jest panel, udający widok 3d. Tak ja go odbieram. Mi bardziej pasuje spójność 3 zegarów jak w C4. Zresztą ten sam środkowy panel spotkałem w zeszłym tygodniu w nowym Peugeocie 308.

Mike: Zbędny bajer. Tym bardziej, że ten środkowy wyświetlacz pokazuje te same dane, tylko w innym miejscu. Dodatkowo pokazuje radio i nawigacje, ale czy to jest tego warte?. Fajne są za to trzy białe diody świecące z sufitu na konsolę środkową. Kiedy jedziemy np. ciemnym lasem i szukamy telefonu, nie musimy zapalać światła, (które zresztą możemy włączyć przyciskiem z kierownicy, żeby się nie fatygować do wciskania go na suficie) bo dość wyraźnie wszystko widać, a plusem jest to, że nie utrudnia to prowadzenia auta.

Peter: Telefonu nie trzeba szukać, bo synchronizacja bluetooth jest łatwa. Zresztą jestem przeciwnikiem grzebania w telefonie w trakcie jazdy.

Kończąc porównanie wnętrza – ostatni element różniący oba modele to przycisk otwarcia schowka.

Mike: Masz na myśli, że chromowany? Jak wspomniałeś o schowku to dodam tylko, że wyłożyli go… flokiem. No nie wierzę! Kto chce mieć schowek wyłożony misiem?!

Peter: Odbieram to jako próbę pokazania bycia lepszym na siłę. Tak jak w grupie VW – nowy Golf, też ma taki schowek we floku, w odróżnieniu od Skody czy Seata.

Podsumowując wnętrze mamy w DS4 kopię bardzo dobrego C4 z dodatkowymi elementami. Jendak prostu obietnica luksusu linii DS, pozostawia niedosyt.

ds4-vs-c4-back

Do tej pory DS4 odstaje od C4 w kontekście cena / jakość. Zaskoczenie. Szala zwycięstwa przechyla się na korzyść DSa dopiero dzięki silnikowi.

Mike: To muszę przyznać. Nienawidzę Citroena za to, że do tak dobrze zrobionego samochodu, jakim jest C4, największy silnik benzynowy jaki mogli wsadzić to właśnie 1,6, 122 konie.. bo największy możliwy to 2,0, 150 koni, ropa. Dodam, że dostępny tylko w wersji wyposażenia exclusive, która oferuje m.in. tak jak testowany egzemplarz – fotele z masażem. Swoją drogą, czujesz obcego na plecach?

Peter: Najdziwniejsze uczucie jakie możecie sobie wyobrazić. Duży punktowy element wystaje na odcinku lędźwiowym pleców by po chwili schować się. Zdecydowanie nie jest to opcja warta dopłaty, bo bardziej irytuje niż relaksuje.

Mike: Jeśli w swoich autach macie podparcie odcinka lędźwiowego poprzez poduszkę wypychającą tą część kręgosłupa, to wyobraźcie sobie, że ten element automatycznie wysuwa się i chowa… masakra!

ds4-vs-c4-back-3

Ale wracając do silnika. Tak, jest dobry. Gdybym miał taki w C4, byłby to idealny zestaw. A przy takim poziomie cenowym, zdecydowanie najlepszy na rynku. Mimo, że jest tutaj wolny automat, to i tak odczuwalnie widać różnicę tych 38km. Zresztą, czuć to w sprincie od 0 do 100 km/h.

Peter: Z tym silnikiem nieźle też współgra skrzynia automatyczna. Dobiera biegi tak jak chcę- nie zmienia ich chaotycznie, za szybko czy za wolno. Jeden z fajniejszych automatów w tej klasie jakie prowadziłem.

Sam przycisk „S”, który ma aktywować tryb sportowej pracy skrzyni, zmienia tak niewiele, że praktycznie nie ma potrzeby po niego sięgać.

Mike: Tak samo jak przycisk ze znaczkiem płatka śniegu, który jedyne co robi to do startu nie ustawia „jedynki”, a.. „trójkę”. Ok. Przyznaję. Dobrze to współgra. Jak często się wkurzam, że swoją Cytrynę muszę kręcić powyżej 4 000 obr./min, żeby jechała, to tutaj jedzie od razu… zazdroszczę.

Peter: I jest to zasługa silnika, a nie skrzyni. To dobra jednostka. Nie jest najbardziej oszczędna (średnia z testu 10,5 litra) czy nie tak sportowa  jak ostatnio testowany Abarth, ale w 90% normalnego użytkowania pojazdu to wystarczający zestaw. Nawet w zakrętach.

Mike: Prawda, z tym zestawem chętnie bym nawet wskoczył dla zabawy na jakiś tor, z czym mam opory z moją zamulającą czasem Cytryną. I to jest ciekawe o czym wspomniałeś. Zawieszenie. W C4 na zakrętach buja. Po prostu galareta. Oczywiście jest bardzo komfortowy i ładnie wybiera wszystkie dziury. W zasadzie zawieszenie C4 bardziej… słychać niż czuć. Natomiast w DS4, owszem, jest komfortowo, ale w zakrętach bardzo dobrze się prowadzi. Nie wychyla. Nie mam poczucia, że mam w ręku nie do końca zastygłą galaretkę, która się wyleje z salaterki przy mocniejszym wychyleniu. Plus dla DSa. Niestety.

ds4-angry-front

Peter: Na prostej hamowanie jednak powoduje takie samo głębokie nurkowanie jak Twoje C4. Tutaj, pomimo większej sztywności,  jest to spowodowane wyższym zawieszeniem auta. Wymaga to przyzwyczajenia, ale nie jest problemem. Nazwałbym to cechą, do której należy przywyknąć.

Mike: Można. Generalnie Cytrynie można wiele wybaczyć. To, że szwankuje elektronika, względnie dobre audio, które niestety po dwóch latach intensywnego słuchania głośnej muzy odwdzięcza się trzaskami czy najbardziej irytujący element – zbyt blisko umiejscowione cup-holdery, które wykorzystać można tylko przy złożonym podłokietniku, a i tak wejdą tylko wąskie red bulle, bo kubki z kawą się nie mieszczą.  Z drugiej strony, odwdzięcza się względną bezawaryjnością, komfortem, bogatym wyposażeniem czy spokojem, że dokonałem chyba najlepszego zakupu spośród możliwych opcji.

ds4-vs-c4-front

Niemniej kończymy nasz test. Bardzo się cieszę, że mogłem zestawić ze sobą moje rozterki. Czy słusznie oglądałem się za siebie z myślą czy warto dopłacić równowartość używanego kilkulatka żeby mieć intrygującego DSa?

Szczerze? Tak, ale tylko jeśli tyle warty jest silnik i szyba panoramiczna. Przepraszam Citroenie, ale flokowany schowek, nie otwieralne drzwi tylne czy niepraktyczny bagażnik nie przekonują mnie do zakupu. Może i jest to designerska fura, w której można się przylansować w Mielnie, ale nie jest to auto bardziej luksusowe niż zwykła C4, ani auto, którego człowiek pragnie. Ale na pewno jest to auto, które kupi ktoś ma kasę i chce pokazać, że ją ma, ale ma tej kasy na tyle mało, że nie stać go na coś prawdziwie luksusowego.

Nie jest to też auto dla kobiet. Nie ma podświetlanych lusterek na osłonach przeciwsłonecznych :)

ds4-backds4-front

Peter: Ja postrzegam te dwa samochody nieco inaczej. DS4 to nie jest samochód pochodny od C4 – o co go podejrzewałem przed testem. To zupełnie inny segment samochodu, który jest klasą samą w sobie. DS4 to modny samochód, który kupujesz by być postrzeganym w konkretny sposób.

C4 tymczasem realizuje zadania jej postawione, stylowo chociaż nie zawsze idealnie. To jeden z najciekawszych kompaktów na rynku.  Dzięki cenie wygrywa. Brakuje mu tylko kilku ale kluczowych elementów „droższego” brata. Silnika i sztywniejszego zawieszenia. Wtedy C4 zdeklasowałaby DS4. Bez tego klientom pozostają rozterki – taniej i praktyczniej czy szybciej ale idąc na ustępstwa.

  • Citroen-maniaq

    Citroeny rządzą, bo za kasę mniejszą niż większość kompaktów dają najlepsze wyposażenie!

    Love my C

  • Wg. mnie ciężko porównywać te dwa samochody, każdy oczywiście różni się od siebie znacząco i nie bardzo można powiedzieć czy lepszy jest ten czy ten. Na pewno zasługują one na uwagę :)

  • piboke

    Straszne to porównanie.
    Stwierdzenie, że z przodu te samochody to praktycznie to samo, to albo próba pociągnięcia C4ki, albo bardzo słabe oświetlenie. Cokolwiek by bowiem nie powiedzieć, C4 jest po prostu nijakie. Te samochody oprócz wspomnianych LEDów różnią się całym grillem i tym, że DS4 wygląda jak C4 na sterydach. To naprawdę widać nawet z przodu.
    Idąc dalej, z boku i z tyłu, gdzie różnice w wyglądzie są najbardziej widoczne, w zasadzie wszystko zostało przemilczane, oprócz utyskiwania na wydech.
    Panowie, trochę powagi. Z boku to nie tylko chromowane listwy, ale ukryta linia drzwi, opadający dach, napompowane nadkola i większe koła.
    A przetłoczenia z tyłu? LEDowe światła? Wszystkie plusy zamknięte w jednym zdaniu, by skupić się na krytykowaniu wydechu. Rzecz w tym, że wydech w DS4 wygląda super (co przyznano w artykule), ale też brzmi lepiej (a przynajmniej brzmi w wersji 200KM). Lepiej jednak powiedzieć, że w środku to to samo, prawda?

    Najbardziej jednak rozwala mnie ta wielka wada, niepowetowana strata – nieotwierające się tylne okna. Szlag człowieka zalewa, bo nie pamiętam kiedy ostatnim razem ktokolwiek otwierał okna z tyłu w samochodzie z klimatyzacją? Nie pamiętam, by ktokolwiek robił to w samochodach, którymi jeździłem, więc czy to naprawdę tak wielka wada? OK, może gdyby były uchylne byłoby lepiej, ale bez przesady.
    Jeśli chodzi o same drzwi i ilość miejsca w bagażniku i na kanapie z tyłu, to jest tu niewątpliwy plus dla C4. Szczególnie niski (w porównaniu) próg załadunkowy. Zupełnie nie wiem, dlaczego projektanci DS4 nie zdecydowali się na rozwiązania choćby z citroena C2 na obniżenie progu, bez psucia linii nadwozia.

    Jeśli chodzi o przód DS4, to bez wersji z kubełkowymi siedzeniami i skórzanego wykończenia Habana, DS4 po prostu nie jest kompletny.

    Jeśli chodzi o zegary, to rzec gustu oczywiście, ale ten środkowy wyświetlacz pozwala mieć wszystkie ważne informacje przed oczami kierowcy.

    Na koniec, to dwa różne samochody dla różnych osób. Nikt, kto ceni funkcjonalność nie wybierze DS4. To nie jest samochód dla takich ludzi, więc porównywanie go z C4 w tym aspekcie po prostu mija się z celem.

    To samo w drugą stroną. Nikt, kto ceni sobie indywidualizm, zamiłowanie do odmienności i wyróżnianie się w tłumie nie wybierze nudnej C4. Porównywanie tych dwóch samochodów na tej płaszczyźnie nie ma najmniejszego sensu.

    Podsumowując, to porównanie przypomina mi ten oto obrazek:
    http://edcontexts.org/wp-content/uploads/2014/06/testing_cartoon.jpg

    pozdrawiam
    pbk

    • Piotr Pilinko

      Miałem kiedyś C4 II w wersji Exclusive (ale standardowe 1.6 VTi) przez dwa lata. I ta wersja wyglądała w środku toczka w toczkę jak DS4 (łącznie z wyświetlaczem – nie wiem od czego zależało to, że zegary w C4 II nawet w wersji Exclusive były różne – mój miał wyświetlacz z „efektem 3D” (oraz małą wskazówką prędkościomierza) i wyświetlał wskazówki z nawigacji. Oczywiście nie była to wersja z fajnymi fotelami i Habaną (ale, z tego co pamiętam, w DS4 była to ekstra płatna opcja, a w C4 niedostępna).
      Nie wiem jak w DSie, ale w C4 nawigacja była tragiczna – nie chodzi o obsługę, ale o to, że wieszała się co drugie uruchomienie – po wgraniu w ASO aktualizacji problem nadal występował, ale przynajmniej był dostępny dźwięk z czujników (do momentu restartu nawigacji, co trwało ze dwie minuty). Zabójcze mogło się też okazać mocowanie gałki dźwigni zmiany biegów – na wcisk, co pewnego dnia spowodowało iż gałka została mi w ręce po zmianie biegu – dobrze, że nie zdążyłem się rozpędzić i mogłem zatrzymać w celu ponownego jej włożenia.
      Za to masakrą okazała się być pompa wspomagania – komputer co kilka tysięcy kilometrów zgłaszał komunikat „usterka układu wspomagania” po czym go nie zapisywał do pamięci (nie dało się go przywołać przyciskiem) – to nie byłby problem, gdyby nie to, że chwilę po tym następne przyhamowanie kończyło się hamowaniem awaryjnym (pedał w podłodze) – efekt ustępował po ponownym uruchomieniu silnika. Niestety trzecie, czy czwarte takie hamowanie miało miejsce na autostradzie, co skończyło się szkodą całkowitą.
      Potem zastanawiałem się, czy nie kupić C5 (genialne zawieszenie), ale jednak odpuściłem sobie na jakiś czas Citroena.

      No i cena – C4II kosztował mnie jakieś 62 tys. PLN, jak wchodził DS4 to porównywalna wersja wyposażeniowa była ponad 20 tysięcy droższa.