Porwało mnie Yeti…

…lub raczej dałem się porwać Yeti. Czyli wziąłem udział w konkursie Skody. 

Zadanie było proste: umów się na jazdę próbną i przejedź trasę jak najdelikatniej możesz. Najlepszy wynik wygrywa. Nie ma co się oszukiwać – kierowcą jestem zupełnie normalnym. Daleko mi do szofera, który prowadzi samochód tak delikatnie, że może wozić nitroglicerynę w bagażniku. Dlatego nie napalałem się, że dzięki moim super zdolnościom uda mi się wygrać Yeti.

Mimo wszystko po ulokowaniu się w fotelu, tak jak w przypadku losowań Lotto, zawsze pojawia się iskierka nadziei.

Na przejazd konkursowy można było umówić się u większości dealerów w kraju. Jednak popularność akcji spowodowała, że na termin umawiałem się z wyprzedzeniem 2 tygodni! Podczas samej jazdy dowiedziałem się też, że z powodu tak dużego zainteresowania wydłużono czas odbywania jazd próbnych o godziny wieczorne. Czyli swoich sił mogłeś/mogłaś spróbować też w trakcie największych korków.

przejazd_konkursowy_daj_sie_porwac_yeti_skoda

Mój przejazd ustaliłem, licząc na mały ruch, na sobotnie popołudnie. Przybyłem niczym w westernie, punkt 12. Przymiarka do dwulitrowego, 170-konnego diesla Skody z sześciobiegowym DSG. Szybka kalibracja aplikacji w telefonie i wyjazd:)

Przejechanie punktowanego odcinka 10 km zabrało dosłownie kilka chwil. Największy problem to hamowanie na światłach, ruszanie i… przejazd przez nierówności w jezdni. I to właśnie stan dróg, nad którym nie masz kontroli, a skutecznie obniżał osiągany wynik.

Skończyłem z wynikiem 1661 punktów. To sporo poniżej najdelikatniejszych przejazdów, a jednocześnie tylko 200 punktów różnicy od najlepszego. Biorąc pod uwagę różne samochody (każdy dealer wystawiał nieco inną konfigurację silnika, skrzyni, napędu i  zawieszenia), różne pory dnia (przejazd w sobotę to co innego niż przejazd w korkach)  i różne trasy (pełna świateł Warszawa to co innego niż Siedlce, które mają najlepszy wynik) trudno porównywać wyniki.

daj_sie_porwac_yeti_konkurs_wyniki

Tu dochodzimy do samego pomysłu na akcję. Ma świetne hasło i angażuje do odwiedzenia salonów. Jednocześnie nie dawała równych szans. Dlatego, w okresie gdy ja starałem się wykręcić najlepszy wynik po Warszawie, top 5 przejazdów osiągnięto w w jednym salonie w Kielcach.

Poza ogarnięciem za kierownicą najbardziej na wynik wpływało samo działanie aplikacji, która opierała się o działania akcelerometru wbudowanego w telefon komórkowy. Założenie świetne. Przyspieszamy lub hamujemy zbyt gwałtownie i sprzęt odnotowuje każdy Twój błąd. Problem pojawia się gdy aplikacja reaguje nieadekwatnie do sytuacji (np. gdy stoisz na światłach a obok przejeżdża ktoś z dużą prędkością) lub gdy wyłapuje nierówności, których nie ma.

Podsumowując: akcja super, aplikacja do poprawy. Skoda Yeti też OK. ale jakoś nie mogę sobie wyobrazić sobie swojej rodziny w środku.

Droga Skodo – szykuj się na kolejną edycję akcji. Tylko, że tym razem telefon z aplikacją położymy na poduszkach:)

  • No proszę bardzo fajna akcja, ale wynik też dobry :) Faktycznie to od kierowcy nieraz mało co zależy, a Wawie nie zawsze da się delikatnie poruszać :)

  • Automobi.pl

    Ładny wynik ale i noga delikatna…

  • Mimo wszystko gratulacje.

  • I tak lepiej ode mnie.

  • Zuzia

    Słyszałam o tej akcji „Daj się porwać” ale jakoś nie chciało mi się ogarnać co to :) A wygląda, że może było warto

    http://www.moto-zolza.blogspot.com

  • regeneracja dwumasy

    Też brała w tym udział, ale ze słabym wynikiem. W moim mieście salon Skody jest przy drodze, która jest jak ser szwajcarski, ale autko w sumie fajne.

    • to który salon był taki „trudny” w obyciu?

  • Też bawiłem się w tej akcji i stwierdzam, że samo umiejscowienie telefonu w uchwycie mogło obniżyć wynik końcowy :)

    • to co? zbiorowy pozew:)?

      • Nie ;) Tylko następnym razem niech Skoda wyciągnie wnioski z naszych uwag i zrobi to w 100% profesjonalnie :)

  • Yeti istnieje ;) Naprawdę fajna akcja