Film „Need For Speed” – recenzja

Właśnie wróciłem  z przedpremierowego pokazu filmu Need For Speed. Rozsiądźcie się wygodnie i przeczytajcie moje wrażenia „na gorąco”.

NeedForSpeed_movie_mustang_

Na wstępie ostrzeżenia:
1. Nie idź na ten film jeżeli jesteś fanem zadbanych samochodów, który wzdryga się na myśl o zabrudzonych czy rozbitych supersamochodach.
2. Nie idź na ten film jeżeli chcesz czerpać z niego informacje jak jeździć sportowo samochodem.
3. Nie idź na ten film jeżeli oczekujesz świetnego scenariusza, skomplikowanych postaci i zwrotów akcji.

To rady, które zaoszczędzą Ci wiele nerwów i uczynią Twój świat lepszym. Chcesz „prawdziwy” film o wyścigach – kup „Rush” na DVD (recenzję filmu „Rush” przeczytasz tutaj).

NeedForSpeed_movie_agera_

NFS to prosta rozrywka, która opiera się na 3 elementach: samochodach, nielegalnych wyścigach i dźwięku silników. Nikt, kto idzie na ten film do kina, nie robi tego przypadkowo. Wszyscy wiedzieli, od momentu pierwszego trailera, jaką drogę obrali twórcy. Sam film musiał sprostać tylko dwóm oczekiwaniom:

Sentyment

Klasyk gier komputerowych w odsłonie kinowej? To duże brzemię gdyż, dla mnie i dla wielu innych osób z mojego pokolenia, seria NFS to synonim gier wyścigowych. Czystej, arcade’owej rozrywki na komputery. Jest ona nam bliska bo pierwsza odsłona Need For Speed miała premierę w 1994 roku – w okresie kiedy my mieliśmy pierwszy kontakt z komputerami. Seria została z nami do dnia dzisiejszego. Do odpowiedniego potraktowania było zatem dziedzictwo 20 lat.

Z ekranu na ekran

Drugim wyzwaniem jakie stało przed ekranizacją NFS to przełożenie gry, która oryginalnie nie zawierała fabuły, na scenariusz. Oczywiscie, kolejne części wprowadzały  historie bohaterów, które toczyły się w trakcie ich rozwoju w grze. Tyle, że de facto były one pretekstem do zakupu coraz to lepszych samochodów aby pokonać coraz to mocniejszych rywali.
Dlatego twórcy wybrali drogę prostego scenariusza i skupienia się na efektownej części filmu, czyli szybkiej jeździe.

Trailer pokazuje wszystko to co dostaniecie w filmie. W kinie ujęcia są dłuższe, zarysowane jest nieco wiecej fabuły i zobaczycie więcej Paula Aarona.

Zresztą oglądając Paula Aarona, w głównej roli, będziecie zastanawiać się kiedy w końcu wypowie zdanie w stylu Jessiego Pinkmana „You want to cook crystal meth?”.
Zamiast tego dostajemy postać, która udaje momentami bad-assa, a potem wypełnia misję jeżdżąc „od lokacji do lokacji” niczym w grze.

Samochody to ogromny atut tego filmu, przebijający serię Fast&Furious brakiem elementów wiejskiego tuningu. Wychodząc z kina po takiej dawce rzadkich samochodów pojawia się też myśl. Egzotyki w tak dużej ilości są niesamowicie nienaturalnym widokiem. Zresztą – ilość pokazanych wypadków supersamochodów zapełniłaby portale newsowe na kilka miesięcy.

NeedForSpeed_koenigsegg_agera_r_pursuit_

Podsumowując. Warto zobaczyć ten film (koniecznie w kinie!) ze względu na samochody, sceny i dźwięk. Jeżeli macie sentyment do serii Need For Speed, ucieszycie się jeszcze bardziej znajdując kilka nawiązań do gry. Nastawcie się na rozrywkę w hollywoodzkim stylu, a spędzicie miło 2 godziny!
Zdjęcia pochodzą z oficjalnej strony filmu www.TheNeedForSpeedMovie.com

  • Każdy, kto kiedyś grał w Need For Speed, a jest takich osób całe mnóstwo, to powinien koniecznie zobaczyć ten film :) Nie ma co nastawiać się na superprodukcję, z jakąś ambitną fabułą. Tu chodzi przecież tylko o samochody :)

    • Nie byłem na 3D, ale uważam, że ma szansę się obronić też w takiej wersji.

  • tuner

    Ale teksty typu „wiejski tuning w F&F” są co najmniej nie na miejscu. Tam samochody są w większości „leciwe” przebudowane w w dużym stopniu i mają nadany indywidualny charakter aby były rozpoznawalne czyli auto=kierowca. Nie zaobserwowałem papierowych spojlerów lub wydechów za 10$. Zresztą cały urok pana samochodzika w którym nie wiadomo co siedzi pod machą czego nie można powiedzieć o maclarenie albo innym ferrari co wiadomo na pierwszy rzut oka. W NFS salonowe nówki za setki tysięcy z chiptuningiem. Zresztą w grze można „wieśmaczyć” do woli po zgarnięciu odpowiedniej kasy.

      • tuner

        Czepiam się słówka „wiejski” czego nie ma na powyższym screenie, chyba, że masz na myśli profesjonalne malowanie, profesjonalnie przerobione wnętrze, profesjonalne podświetlenie lub wysokiej klasy osprzet. Po wpisaniu w google „wiejski tuning” wyświetla się coś o lata świetlne odległego od tego co na zdjęciu. Mam jednak wrażenie, że inaczej rozumiemy wyrażenie o którym rozmawiamy.

  • Właśnie się wybieram w weekend do kina. Fabuły jako takiej się nie spodziewam ale ciekaw jestem, jak NFS wygląda na dużym ekranie i już się doczekać nie mogę :D

    • Peter

      wygląda i BRZMI. koniecznie idź do kina z głośnym systemem audio.

  • W grę oczywiście grałem, samochody kocham, ale jednocześnie mam wątpliwości czy aby na pewno chcę zobaczyć ten film. Chcąc obejrzeć superauta wolę zobaczyć topgear – z tego co widzę to nawet tam jest lepsza fabuła ;P

    • moto soul

      Zawsze zostaje Ci zobaczyć w domowym zaciszu gdy szum wkoło filmu ustanie.
      To, podtrzymuję, dobra rozrywka ale nie można iść na ten film z wygórowanymi oczekiwaniami. Ot proste kino akcji z samochodami w roli głównej.

      PS. Jeżeli chcesz na coś sie wybrać do kina teraz to koniecznie na „300”

      • Nie, taki film trzeba zobaczyć w kinie – samochody muszą odpowiedio ryczeć, a to nie podoba się moim sąsiadom ;P Nie rozumiem po prostu dlaczeogo producenci przygotwując film o samochodach zawsze traktują fabułę po macoszemu. Czy naprawdę nie można połączyć tych dwóch kwestii?

        Swoją drogą i tak pewnie zobaczę ten film – gdy w grę wchodzą samochody logika schodzi na boczny tor ;P

  • Zuzia

    Ja mam jakieś mieszane uczucia co do tego filmu :( obawiam się festynu. Producenci pewnie nie chcieli „zerżnąć” wszystkiego z fast&furious, zastanawiam się czy im się to udało. Słyszałam różne opinie, jedni mówią, że fajne (choć mało ambitne kino akcji), inni mówią, że kaszana. I komu tu wierzyć? :)

    http://www.moto-zolza.blogspot.com

    • Uwierz na własne oczy:) Wybrałaś się w końcu?