Być naj

Poznajcie Hennessey Venom GT.

Auto zbudowane do bólu po amerykańsku, czego zresztą nie wstydzą się twórcy. Nikt tutaj nie pokazuje ekipy inżynierów opracowujących najlepsze rozwiązania na komputerach czy tunelach aerodynamicznych.

Zrozumcie mnie dobrze – nie mówię, że tak nie było przy jego tworzeniu. Raczej chodzi mi o to bezpardonowe podejscie, którego możecie się spodziewać po ludziach pochodzących z Ameryki Północnej. Chcieli zrobić ekstremalne w osiągach auto. I to zrobili…

Cytując: „The Venom GT simply expresses the supercar I have always dreamed of building: A nimble, lightweight, mid-engine chassis with a powerful American V8 engine and a maximum power-to-weight ratio as its cornerstone.

John Hennessey
President & Founder

Stosunkowo niska waga, RWD, duży amerykański silnik = Hennessey Venom GT

Nie jest najpiękniejszy czy najbardziej cywilizowany (jak współczesne egzotyki). Jest skupiony na mocy aby być szybszy. Będąc w tej samej lidze co Bugatti, Koenigsegg czy Pagani brakuje mu aury wyjątkości i elitarności.

To Lotus po kuracji sterydowej.

Tyle, że w tym przypadku to nie zarzut. To cecha. Jednocześnie pozostaje to w DNA tego samochodu udowadniając, że można być lepszy o sekundy. Można być szybszym o kilometry na godzinę – zobaczcie sami jak to zrobili.

Venom GT bije rekord od 0 – 300 km/h w średnio 13,63 s.


To działo się rok temu, 10 stycznia 2013. Rok później…

Venom GT bije rekord prędkości seryjnych samochodów – 435,31 km/h


Dokładnie w Walentynki, 14 lutego 2014. Robi to z patosem i flagą.

W iście amerykańskim stylu.

  • lulu

    Amerykańska forma: byle mocniejsze, szybsze, większe (tu akurat się udało bo jest lżejsze).

    Do europejskich egzotyków nie ma szans bo stylem i emocjami przebijają Venom-a.

    • biorąc pod uwagę nadwozie Venoma to styl jest „czerpany garściami” :)