Spotkanie po latach… relacja z eventu TomTom

Nawigacje na parę lat zupełnie nie zajmowały mojej głowy. Prawdę powiedziawszy ostatni raz miałem okazję korzystać z nawigacji samochodowej w 2010 roku. 5 lat temu! To epoka! Dlatego dla mnie prezentacja TomTom była jak spotkanie po latach.

Gdy pięć lat temu jechaliśmy na Włoszech na wyprawę Fiatami Barchetta z okazji piętnastolecia modelu, nie było jeszcze mowy o sprawnie działających nawigacjach w telefonach komórkowych. O tanich pakietach Internetu nie wspominając… Dlatego wtedy wybór nawigacji z wbudowaną mapą był oczywistością. Od tamtej pory jednak za granicę wyjeżdżam głównie na wakacje lub podróżuję samolotami i taksówkami. Ot taki urok „kurczącego się” pod względem odległości świata gdzie w każdy zakątek da się dostać stosunkowo szybko i jedynym dylematem pozostaje to w jakiej cenie.

TomTom Rider

Głównym motywem imprezy była gra miejska, z wykorzystaniem motocykli i skuterów i zaprezentowaniem modeli Rider. I powiem Wam szczerze… Chciałem spróbować. Ale finalnie rozsądek wziął górę i powiedziałem sobie „NIE”. Niby prawo pozwala obecnie korzystać z małych motorów do 125 cm3 z kategorią B. Ba! Skuter ogarnia się w miarę szybko. Tylko nigdy wcześniej tego nie robiłem. Dlatego nie chciałem prowokować złego losu.

Jasne, pewnie dałbym radę.

Ale mimo to jestem głęboko przekonany, że dokonałem dobrego wyboru. Bez doświadczenia w poruszaniu się jednośladami nie miałbym za grosz frajdy z obserwowania ruchu naokoło „byle tylko nie dać się zabić”. Obiecuję, że do następnego razu przymierzę się do skutera i złapię podstawy.

tomtom-nawigacja-motocyklowa

Jeżeli jednak chcecie poczytać o tym jak wyglądała jazda po Warszawie z nawigacją TomTom zapraszam na blog Spalacza, który był również obecny tego dnia. Model raczej się spisał dobrze i spełnił podstawowe zadanie – doprowadził wszystkich uczestników w odpowiednie miejsce. Jednocześnie pogoda nie sprzyjała i było wilgotno więc zdał też drugi test działania w utrudnionych warunkach. Ostatni test pokazujący wyróżniającą cechę Ridera, dobór krętych tras dla motocyklistów nie było szans sprawdzić w Warszawie. Chętnie sprawdziłbym taką opcję nawet w samochodzie!

TomTom GO i MyDrive

tomtom go

Drugą nowością od TomToma była nowa seria nawigacji GO. I tutaj miło było zobaczyć jak świat poszedł do przodu przez kilka lat. Przede wszystkich wyższe modele mają dożywotnią subskrypcjami Map świata i list Fotoradarów. Bolączka związana z corocznymi płatnymi aktualizacjami została pokonana i wytrącono mi jeden z ważniejszych argumentów przeciw zakupowi dedykowanej nawigacji.

Uzupełniając to o stałą aktualizację nawigacji o dane traffikowe uzyskujemy porządny kawał aktualizacji. Skąd? Informacje są zbierane oczywiście z urządzeń nawigacyjnych, systemów GPS zamontowanych w pojazdach, aplikacji mobilnych, usług GPS wykorzystywanych w telefonach komórkowych, czujników drogowych/kamer monitorujących, systemów zarządzania flotą pojazdów oraz od policji, mediów i od instytucji publicznych. Wiedzieliście ile źródeł przekazuje te dane w suchej formie?

Więcej: dzięki obserwacji zachowań urządzeń GPS centrum monitoringu danych wskazuje miejsca gdzie zmieniła się dotychczasowa trasa i szybko nanosi tą zmianę w systemie – przydatne np przy przebudowach wybranych miejsc. Dzięki temu droga zawsze jest dopasowana do sytuacji na drodze. A to jest coś strasznie cennego.

Swoją drogą ostatnio próbuję stosować się do zaleceń objazdów z nawigacji Yanosika tworzonych na podstawie ich danych. W większości przypadków mam jednak wrażenie, że tracę więcej czasu na objechanie problemu (najczęściej korków) niż na przeczekanie w korku. Ciekaw jestem jak z takim zadaniem równolegle poradziłby sobie TomTom.tomtom traffic

Na koniec klucz programu czyli MyDrive. To coś co jest najmniej namacalne. Ale stanowi trzon tego o co chodzi w tym biznesie. O wiedzę o ruchu i o użytkowniku. I połączenie wszystkich naszych urządzeń w jeden przekaźnik. Ustalamy cel na tablecie/komputerze i wrzucamy go do MyDrive. Do tego tworzymy miejsca dokąd najczęściej jeździmy i system sam „uczy się” naszych regularnych tras.

Proste, prawda?

Wieczorem ustalasz trasę i punkt docelowy. Rano tylko odpalasz navi i ruszasz. Mając w pamięci stare poranne grzebanie w ustawianiu trasy podoba mi się taka opcja.

Zewnętrzne aplikacje na nawigacje

Kluczowe jest to, że TomTom i usługa MyDrive otwiera się też na zewnętrznych developerów aplikacji. Co z tego wyjdzie? Jeżeli pojawią się pomysły jak w przypadku Apple Store czy Google Play to będzie sukces. Z drugiej strony zawsze obawa, że niczym w przypadku Windowsa ten przyrost (zwłaszcza w kontekście innowacji) nie będzie aż tak szybki. Myślę, że w tym przypadku warto poczekać i zobaczyć co daje połączenie danych o lokalizacji i naszych tras razem z kreatywnością twórców – developerów aplikacji.

Przyszłość nawigacji

Po super miłym spotkaniu z przedstawicielami TomTom, zadaję sobie pytanie o przyszłość nawigacji samochodowych. Nie mam jednego pomysłu, który na sto procent się ziści. Google i Apple opanują w najbliższych latach wnętrza nowych samochodów. Producenci nawigacji z pewnością będą chcieli zachować jednak dla siebie część rynku. I wtorkowa prezentacja to właśnie udowodniła. Integracja danych w cloud-zie, swobodne przesyłanie informacji między urządzeniami oraz ogrom gromadzonych informacji o ruchu powoduje, że zdecydowanie nie odstają  od głównych graczy.

Więcej. Mam przekonanie, że dzięki temu, że od lat 90 takie firmy jak TomTom inwestują w mapy są jeszcze o kilka kroków z przodu. Nie oferują integracji wielu usług (jak Google) ale mają jeden z najbardziej jakościowych produktów. I dzięki temu jeszcze są z przodu.

Pytanie co gdy faktycznie nasz samochód będzie wiedział gdzie chcemy jechać na podstawie naszych preferencji, historycznych przejazdów i zeskanowanych maili. Czy nawigacje nie podłączone do tak rozbudowanej struktury, ale budując swoją własną staną się jednocześnie ostoją gwarancji prywatności? Może. Nie wiem tego jeszcze…

Dlatego strasznie jestem ciekaw dokąd to zmierza.

 

PS. Przypominam, że masz szansę poczytać więcej w relacji na blogu Spalacza.

  • J&hyde

    Nawigacja współcześnie jak nie jeździsz dużo jest niepotrzebna. Telefon załatwia 90% problemów z trasą z odpowiednią aplikacją. I to też widać po ofercie nowości jaka opisujesz. W sumie tylko ta dla motocyklistów jest czymś czego nie zastąpi telefon .. chyba że caterpillar lub samsung solid ;)

    • W 70% przypadków pewnie masz rację ale ostatnio sam mam zagwozdkę.

      Dlaczego? Bo często korzystam równocześnie z telefonu jako zapasowego aparatu fotograficznego na drodze. I osobna nawigacja coraz bardziej byłaby mi przydatna:)

  • Mati-kati

    Nawigacja musi być wbudowana w samochód – takie czasy. Ale to na motor to fajne rozwiązanie

    • Fajne, chociaż właśnie widziałem (dosłownie godzinę temu) nową odsłonę Yanosika, który też jest z przeznaczeniem na motocykl

  • Dlaczego w nawigacjach wyświetlacze nie działają tak sprawnie na dotyk jak w smatfonach?

    • Zauważ, że technologicznie jeszcze 10 lat temu nasze telefony nie miały aż tak fajnych wyświetlaczy jak mamy obecnie. Sam pamiętam biznesowego Samsunga, którego kupowałem około 2009 roku i był dość toporny (to akurat zasługa Windowsa:)).

      Obecnie nie widzę różnicy pomiędzy markową nawigacją i telefonami – smartfonami.

      Zupełnie inaczej sprawa się ma z ekranami nawigacji / komputerami wbudowanymi w samochody. Tutaj producenci samochodów po prostu nie byli dość szybcy we wdrażaniu technologii (lub nie do końca im się to opłacało…).
      Obecnie coraz lepiej sobie radzą i montują coraz lepsze (ale też bardziej odporne na warunki temperatorowe/słoneczne) ekrany… Chociaż dobry ekran dotykowy to niestety wciąż tylko wyższa klasa samochodów.

  • pata

    5 lat temu lub wczesniej :P ale raczej wczesniej , byla nokia n73 z malutkim ekranikiem ale w 320 x 240 dzialala na niej navi TT , do tego fona byla potrzebna zewnetrzna antenka BT .
    TT prowadzil swietnie :D
    smutek ze tak malo wiesz o fonach z OS :/

    • moto soul

      n73 to już prehistoria z dzisiejszej perspektywy :)