Świąteczny dobry uczynek

Świąt nie widać. Na zewnątrz słońce i dodatnia temperatura. Bardzo trudno wczuć się w świąteczny klimat i tylko dekoracje w domu odpowiednio nastrajają przed Wigilią.

Panuje u nas w domu pewien świąteczny zwyczaj. W Wigilię gdy choinka już stoi, karp zginie a dywany dawno są już odkurzone, nasze Panie gotują i pieką.

Mężczyźni zaś ociekając testosteronem zaczynają prawdziwie męskie zadanie. Myją samochody. Każdy z nas na swoim podwórku, po cichu szydząc z wszystkich, którzy od 2 dni stoją w korkach do myjni automatycznych.

Dziś przede mną stało nie lada wyzwanie. Oba Fiaty brudne – Panda ubłocona po ostatnich mokrych dniach, Barchetta zakurzona od kilku tygodni w garażu. Szacowany czas: 1,5h pracy.

Wtem nagle zjawia się mój szwagier. Bez słowa podchodzi, bierze gąbkę i zaczyna pomagać mi ogarnięciu samochodów. Woda, szampon, gąbka, płukanie. I jeszcze raz. I jeszcze jeden…

W 45 minut uwinęliśmy się z samochodami, które teraz lśnią przed domem. Dzięki Ci Szwagrze!

Życzę Wam abyście i Wy spotykali takich małych uczynnych elfów. Bo święta czuć właśnie w tym, że ktoś czasem pomoże nam bezinteresownie.

Christmas-tree-car-in-the-snow

Wesołych Świąt i bezproblemowego odpalania samochodów na mrozie!