duży mieści więcej

Renault Trafic – recepta na udane wakacje z rodziną.

Wciąż wydaje mi się, że nie tak dawno rozpoczynał się wrzesień. To miesiąc za którym nie przepadają uczniowie. Chociaż sam nie miałem tak długich wakacji jak oni, to z przyjemnością wracam wspomnieniami  do tych kilku dni wytchnienia. Tradycyjnie już, mój urlop nie był całkowitym rozstaniem się z różnymi obowiązkami. Właśnie podczas tych kilku dni pozornego odpoczynku miałem okazję przetestować Renault Trafic.

Większość z nas dobrze zna to auto.  Testowany egzemplarz to już trzecia generacja tego modelu. Pomimo aż 5-letniej obecności na rynku, jego popularność nadal nie spada. Co więcej, jest to model, który dzielnie walczy z Fiatem Ducato o miano najchętniej kupowanego samochodu dostawczego w Polsce. Chociaż nie wszyscy to wiedzą, Trafic występuje także w wersji osobowej. To tzw. brygadówka. Taki właśnie egzemplarz trafił w moje ręce tuż przed rozpoczęciem wakacji. Nie będę ukrywał – przed pierwszym spotkaniem z tym modelem miałem mieszane odczucia. To chyba normalne, że miałem wątpliwości, bo w końcu jaki jest sens testowania modelu z 5-letnim stażem na rynku samochodów dostawczych i osobowych.

Pierwsze spotkanie z Renault nie  rozwiało moich wątpliwości. Na parkingu stał dobrze znany mi model, który nie różnił się mocno od wersji dostawczej.  Przód pojazdu wywołuje pozytywne emocje. Wysoko umieszczone lampy przednie dobrze komponują się z subtelnym grillem, na którym widnieje duże logo marki. Z tyłu pojazdu znajdziemy zaś duże, mocno przeszklone dwuskrzydłowe drzwi. Z perspektywy czasu użytkowania Renault uznaję to za rozwiązanie o wiele bardziej wygodne niż klapa unoszona do góry.  Po pierwsze nie wymaga dużej siły, która jest niezbędna by opuścić dużą, masywną klapę. Po drugie, nie trzeba być wzrostu niczym koszykarz, by jej dosięgnąć, a po trzecie ryzyko wypadnięcia bagażu jest o wiele mniejsze. Otwierając tylko jedno skrzydło drzwi jesteśmy w stanie zapanować nad bagażem, który podczas podróży mógł po prostu się przemieścić. Te dwuskrzydłowe, szeroko otwierane drzwi bez wątpienia trzeba zapisać po stronie plusów testowanego egzemplarza. Linia boczna nie zachwyca. Trudno tu oczekiwać stylistycznych smaczków. Każde dodatkowe przetłoczenie może wpływać negatywnie na ilość miejsca wewnątrz. Jest prosto, ale praktycznie. Za bardzo praktyczne rozwiązanie uznaję także odsuwane, boczne drzwi. Dzięki nim pasażerowie drugiego rzędu siedzeń bez trudu mogą zająć swoje miejsca. Przyznać trzeba, że nieco wygodniejszym rozwiązaniem było by zastosowanie tego typu drzwi z obu stron pojazdu.

 

Po zajęciu miejsca za kierownicą poczułem się naprawdę dobrze. Fotel kierowcy był dobrze wyprofilowany, a dołączony do niego podłokietnik to dodatkowy element zwiększający komfort podczas jazdy. Sam projekt deski rozdzielczej nie zachwyca. Dwukolorowe plastiki robią niezłe wrażenie, chociaż w dotyku są nieco za twarde. Pomimo tego, że miałem do czynienia z samochodem dostawczym zaadoptowanym na potrzeby przewozu pasażerów jakość montażu była na dobrym poziomie. Nawet drogi o wątpliwej jakości asfaltu nie powodowały nieprzyjemnego skrzypienia. Skoro mowa już o wnętrzu, warto zaznaczyć ,że niemal wszystkie niezbędne przełączniki umieszczone zostały w zasięgu wzroku kierowcy. Jeżeli ktoś z was miał przyjemność poznać nowe modele Renault bliżej, to w Traficu tym bardziej poczuje się jak w domu. Z nietypowych rozwiązań warto wspomnieć o pilocie od radia i zestawu głośnomówiącego, który znajduje się po prawej stronie kierownicy oraz o przyciskach tempomatu i ogranicznika prędkości które znajdują się na panelu centralnym. We wnętrzu Trafica znajdziemy również elementy znane z innych obecnie produkowanych modeli Renault. Najlepszym tego przykładem jest zestaw wskaźników. Identyczny znajdziemy m.in. w modelu Kadjar.

Pierwsze kilkanaście kilometrów było  typowym poznawaniem kolejnego modelu. Z pozoru prosta deska rozdzielcza ukrywała wiele sekretów. Dopiero po pewnym czasie zorientowałem się, że Trafic to mistrz w kategorii ilość schowków. Z przodu, przed pasażerem znajdziemy aż dwa naprawdę pojemne schowki. Do tego doliczyć należy głębokie kieszenie w drzwiach przednich i wygodne w użyciu, choć ciut za płytkie cupholdery.

Rosnący z dnia na dzień dystans, a także czas spędzony w samochodzie na bieżąco dostarczał mi kolejnych spostrzeżeń.

Trafic najlepiej czuje się w trasie. Podczas jazdy drogami krajowymi na najwyższą ocenę zasługuje niskie zużycie paliwa. Jednostka o pojemności 1,6 l skonstruowana przez Renault całkiem dobrze radzi sobie z tym dosyć ciężkim autem. Warunek jest jeden – samochód nie może być nadmiernie obciążony. Przy komplecie pasażerów, bagażniku wypchanym po sufit spalanie rośnie szybko.  Najgorszy wynik jaki udało nam się osiągnąć wyniósł 9,8l/100 km. Przy załadowanym aucie odczuwamy także wyraźnie mniejszą dynamikę. W takim przypadku do każdego manewru wyprzedzania należy podejść z należytą rozwagą. Sytuacje ratuje precyzyjnie działająca skrzynia biegów. Niemal każdy manewr wyprzedzania przy wyższych prędkościach kończył się koniecznością redukcji biegu. Podobna sytuacja miała miejsce podczas wjazdu pod strome wzniesienia, z  tą tylko różnicą, że często zdarzało się redukować biegi aż o dwa stopnie w dół. Pomimo tego mankamentu całość oceniam dobrze. Trzeba mieć na uwadze, że Trafic w wersji osobowej został stworzony do bezpiecznej i spokojnej podróży z rodziną, a nie do sprawdzania osiągów na tzw. długiej prostej. Minibus od Renault równie dobrze sprawdza się podczas jazdy autostradą. Jadąc zgodnie z przepisami nie przeszkadzał mi nawet szum wiatru. Zamontowana pod maską jednostka diesla nawet przy prędkości rzędu 140 km/h pozostaje względnie cicha.

Nie jest tajemnicą, że rodzinna wersja Renault Trafic została stworzona na bazie wersji dostawczej – furgon. Jak każde rozwiązanie, to również ma swoje mocne i słabe strony. Zacznijmy od tego, że dzięki temu zabiegowi francuski koncern stworzył naprawdę dobre auto ograniczając przy tym koszty przygotowania produkcji. Gołe płaty blachy, tylny rząd siedzeń zamontowany na stałe niczym ławka w parku, to to tylko drobiazgi, które przypominają nam o rodowodzie naszej testówki. Przy codziennej eksploatacji pojazdu w niczym to nie przeszkadza. Docenić należy za to ilość miejsca. Pod tym względem już dawno nie czułem się tak komfortowo. Zarówno z przodu jak i z tyłu (w obu rzędach) miejsca nikomu nie brakowało. W samych superlatywach należy wypowiedzieć się także o przestrzeni bagażowej. Z uwagi na duże, skrzydłowe drzwi (o których wspominałem wyżej) dostęp do kufra jest naprawdę bardzo łatwy. Jego pojemność oraz ustawność wręcz szokuje. Pierwszy raz od bardzo dawna udało się zmieścić bagaż 6-osobowej rodziny bez konieczności upychania czegoś w kabinie pasażerskiej. Co więcej, w bagażniku znalazło się także miejsce na całkiem sporą turystyczną lodówkę. Całość psuje nieco fakt, że do podłączenia jej konieczne było przeciąganie kabla aż do drugiego rzędu siedzeń. W naszym Renault zabrakło gniazda zapalniczki w przedziale bagażowym.

Pozytywne wrażenia z pierwszych kilku dni testów przekonały nas do dalszej podróży. Po dłuższej dyskusji wybraliśmy kierunek – Mlada Boleslav. Od dawna marzyłem by w wolnej chwili odwiedzić znajdujące się tam Muzeum Skody. Szczególnie, że po niedawnym remoncie opinie o tej wystawie znacznie się poprawiły. Nie zastanawiając się zbyt długo szybko zebrałem swoją rodzinę i ruszyliśmy w drogę.

Tak jak poprzednio, również teraz bardzo dobrze wspominam trasę liczącą niemal 500km. Trafic i tym razem spisał się na medal i kolejny raz zaskoczył niskim spalaniem. Nie stosując się do zasad modnego ostatnio ecodrivingu udało się osiągnąć wynik na poziomie 5,7 l /100 km. Po dłuższej podróży nadszedł czas na większe wyzwanie. Centrum zatłoczonego miasta i samochód tych gabarytów – to nie zwiastowało niczego dobrego. Wąskie uliczki i korki nie wpłynęły negatywnie na moje odczucia odnośnie wrażeń z jazdy. Trafic w dalszym ciągu pozostawał solidnym rodzinnym busem. Ostatnim testem jakiemu poddałem Renault było parkowanie. Dla osób, które do tej pory nie miały nic wspólnego z pojazdem tej wielkości na początku może być to za trudne wyzwanie. Przy manewrowaniu na placu pomiędzy ustawionymi samochodami bardzo przydaje się opcjonalna kamera cofania. Obraz z niej jest całkiem wyraźny, a dodatkowe czujniki cofania pomagają w wyczuciu gabarytów pojazdu.  Oba te elementy powinny stać się standardowym wyposażeniem pojazdu tej wielkości. Pomimo tego, że Renault ma duże lusterka boczne, trudno jest polegać tylko na nich. Z kolei o przód pojazdu nie musimy się przesadnie martwić. Brak czujników parkowania nie tutaj wielką niedogodnością. Lekko opadająca maska jest dosyć dobrze widoczna z siedzenia kierowcy. Przy parkowaniu należy pamiętać jednak, że nie każde miejsce parkingowe będzie wystarczająco długie na nasz pojazd.

Renault Trafic w wersji osobowej dobrze sprawdził się jako rodzinny kompan podróży. Jak każdy samochód, także ten ma swoje wady. Drobne niedociągnięcia nie wpływają jednak na końcową ocenę pojazdu. Trafic ma wszystko to, co niezbędne podczas długich wojaży. To solidny środek transportu, który zabierze całą rodzinę wraz z ich bagażami, a drobne wpadki nadrobi z nawiązką. Zauważymy to szczególnie podczas wizyty na stacji benzynowej podczas tankowania.

Tekst i zdjęcia: Paweł Oblizajek