Mercedes 560 Sec

Warsaw Motor Show – niedoceniane wydarzenie.

Czas naprawdę szybko mija. Dopiero co zakończyły się targi motoryzacyjne w Poznaniu. Tradycyjnie Motor Show zgromadziło tłumy. Zanim jednak przeczytacie krótką relację z tego wydarzenia, pozwólcie, że wspomnę inne. W dniach 16-18 listopada 2018 roku na terenie Międzynarodowego Centrum Targowo-Konferencyjnego – Ptak Expo odbyły się targi Warsaw Motor Show. Już poprzednia edycja była porównywana do wydarzenia w Poznaniu. Poznań Motor Show to wydarzenie o wiele większe, a dla większości też o wiele ciekawsze. Opinii na temat wyższości wydarzenia ze stolicy Wielkopolski nad wydarzeniem w Warszawie była zdecydowana przewaga. Zmusiło mnie to do znalezienia odpowiedzi  na pytanie- czy Warsaw Motor Show jest tylko namiastką wydarzenia z Poznania?

Już na samym wstępie napiszę, że dojazd do Poznania jest znacznie łatwiejszy. Hale Międzynarodowych Targów mieszczą się tuż obok Dworca PKP i PKS, więc dotarcie dla osób niezmotoryzowanych nie będzie żadnym wyzwaniem. Wyzwaniem zaś będzie znalezienie miejsca parkingowego. Pomiędzy halami wystawowymi zaparkować mogą tylko przedstawiciele wystawców, a także mediów. Pomimo mocno ograniczonej liczby osób, które mogą skorzystać z tego przywileju, już we wczesnych godzinach porannych zaczyna brakować miejsc. Znacznie gorzej jest dla pozostałych.  Zlokalizowane w pobliżu parkingu nie dość, że są płatne, to równie szybko się zapełniają. Zupełnie inaczej sytuacja wygląda w Warszawie. Tutaj każdy może wjechać pod hale wystawowe, a parking jest całkowicie bezpłatny. Patrząc na ilość miejsc parkingowych mam wrażenie, że miejsca wystarczy dla każdego. I chociaż nie dojeżdża tutaj kolej, to z Dworca Głównego w Warszawie została uruchomiona specjalna linia, która dowoziła wszystkich zainteresowanych bezpośrednio pod hale Ptak Expo.

Tuż po wejściu odnosi się wrażenie, że jest to naprawdę duże wydarzenia. Przestrzeń jest odpowiednio zagospodarowana, samochody logicznie umieszczone. Część z nich jest jeszcze zakryta – to z pozoru zwiastuje ciekawe premiery. Spokojny spacer pomiędzy wystawionymi modelami różnych marek pogłębia nieodparte wrażenie, że panuje tu prawdziwy porządek. Pierwsze godziny spędzone na hali są naprawdę przyjemne. Zarezerwowane są dla dziennikarzy i osób z branży. Dobre wrażenie psuje niestety bardzo duża liczba wycieczek. Młodzież biegająca od auta do auta skutecznie zaprząta uwagę wystawców. Nic dziwnego – muszą dbać o powierzone im mienie. Od tej pory bardzo trudno popchać się do najdroższych, ogólnodostępnych modeli. Wszystkie Ferrari, Lamborghini czy Porsche momentalnie stały się gwiazdami portali społecznościowych. A wszystko to za sprawą niezliczonej ilości zdjęć robionych przez nastolatków. I niech nikt nie ma mi tego za złe – uczniowie szkół technicznych powinni poznawać świat motoryzacji i sam jestem tego zwolennikiem. Nie do końca kupuję jednak pomysł, by uczestniczyli w pierwszym dniu prasowo-branżowym. A jeżeli nie ma już na to dobrego rozwiązania, to może warto wprowadzić jakieś godziny wstępu. Niestety tego typu problem znany jest również w Poznaniu (w ubiegłych latach). Nie będę go już szerzej komentował.

To czego również mi zabrakło, to wiele marek, które dostępne w sprzedaży są na polskim rynku. Wymieniać można bez końca. W pierwszej kolejności byłyby to Fiat, Alfa Romeo, Honda, Kia, Toyota czy Skoda. Honor tego – grupy Volkswagena dzielnie broniło stoisko Das Welt Auto, kilka modeli marki Volkswagen i bardzo ciekawa wystawa Audi. To właśnie podczas Warsaw Motor Show miała miejsce premiera Audi Q8. Zgromadziła ona prawdziwe tłumy.

Otwarcie trzeba przyznać, że koncern FCA też wypadł blado. Nie dziwi mnie słaba sprzedaż modeli, skoro na targach zabrakło Fiata i jego bestsellera – Tipo, czy nowych modeli Alfa Romeo. Ta ostatnia powinna walczyć o klienta w każdy możliwy sposób. W swojej ofercie ma w tym momencie właściwie tylko dwa modele – Giulia i Stelvio. Model Giulietta jest powoli wygaszany, a 4C to nie jest model o dużym wolumenie sprzedaży. Szkoda, że polski importer FCA odpuścił sobie takie duże wydarzenia, a przy tym sporą szansę do dotarcia do potencjalnego klienta.

Warsaw Motor Show pod względem prezentacji nowych modeli naprawdę nie zachwycił. Szumne zapowiedzi o premierach mocno mijały się z prawdą, a ich zadaniem było przyciągnięcie jak największej liczby odwiedzających. Podobne zadanie miał gość specjalny – znany z programów telewizyjnych dziennikarz Richard Hammond. Pomimo ewidentnego przekolorowania rzeczywistości, kilka hal (zgrabnie połączonych ze sobą tunelami – tak by nie było konieczności wychodzenia na dwór) było solidnie zapełnionych. Wszystkie braki wystawców nadrabiały super samochody. Część z nich to modele, których nie można było zobaczyć nawet podczas o wiele większych targów w Poznaniu. Nie zabrakło licznych Ferrari, Porsche, BMW czy Mercedesów. Swoje stoisko miały także marki Maserati, McLaren czy Lamborghini. Uzupełnieniem tego były inne nietypowe stoiska. Wśród nich na szczególną uwagę zasługuje projekt Stacja Klasyki, wystawa z nowym projektem polskiej Warszawy, czy cała kolekcja modeli Tesla.

Trzeba otwarcie przyznać, że Warsaw Motor Show to jednak nie ta ranga wydarzenia co Poznań Motor Show. Podczas wydarzenia w sercu Wielkopolski możemy liczyć na prawdziwe premiery samochodów, oraz o wiele większą ilość wystawców. Nie zmienia to jednak faktu, że pozostaje tutaj także wiele miejsc do poprawy. W bardzo szybkim porównaniu targi w Ptak Expo wygrywają o wiele lepiej zorganizowanym parkingiem, logicznym ustawieniem wystawców, strefą VIP ( gdzie bez problemów można było zamienić kilka słów choćby ze znanym z kanału YouTube ZacharOFF), oraz bardzo dobrze rozbudowanym zapleczem kulinarnym. Jedyne czego tutaj naprawdę brakuje to wspominanych już wielokrotnie prawdziwych premier.

Na osłodę pozostawiam Wam kilka zdjęć prosto z tego wydarzenia. Jednocześnie zachęcam do komentarzy – jakie wrażenie zrobiły na Was targi Warsaw Motor Show.

Tekst i zdjęcia: Paweł Oblizajek