nowa generacja

Nissan Micra – nowe wydanie

Nowa generacja Nissana Micry zrywa z wizerunkiem słodkiego, małego samochodu. Pomimo tego, w dalszym ciągu pozostaje najmniejszym z oferowanych samochodów japońskiego producenta. I z całą odpowiedzialnością za swoje słowa można powiedzieć –  jest to model, na który warto zwrócić uwagę.

Do tej pory decydując się na „malucha” od Nissana musieliśmy iść na pewien kompromis. Micra znakomicie wypadała w mieście, nieco gorzej jak przyszło nam pojechać w trasę. Była idealna dla studenta, czy jako drugi samochód w rodzinie, nieco gorzej jeżeli musieliśmy wybrać się w podróż w więcej niż dwie osoby. Pomimo 5-drzwiowego nadwozia bliżej jej było do Fiata 500, Skody Citigo czy Volkswagena Up, niż do Fiata Pandy, Skody Fabii czy Volkswagena Polo. Trzeba odwarcie przyznać, że w ofercie Nissana brakowało takiego uniwersalnego samochodu. Pomiędzy Micrą a kompaktowym Pulsarem była przepaść jeśli chodzi o gabaryty, a przede wszystkim jeśli chodzi o ilość miejsca wewnątrz.

Błąd, który w opinii wielu kosztował markę kilka pozycji w rankingach sprzedaży samochodów małych został naprawiony w 2016 roku. Wtedy właśnie zadebiutowała V generacja modelu o symbolu fabrycznym K14. Nowa Micra jest nie tylko następcą dobrze znanego poprzednika, ale po części również modelu Note. Warto zaznaczyć, że jest to pierwsza w historii Micra opracowana i produkowana z myślą wyłącznie o Europie.

Pierwsze spotkanie z Micra wywarło na mnie pozytywne wrażenie. Podoba mi się zerwanie z nudną już linią opartą na wszelakiej maści krągłościach. W mojej opinii poprzednia generacja była świetną propozycją dla kobiet. Mężczyżni zaś, mogli poczuć się odrobinę nieswoj0. Teraz jest inaczej. Samochód swoją sportową linią będzie dobrą propozycją dla każdego. Mocne przetłoczenia, małe szyby boczne i krótki zwis przedni sprawiają, że w nowym modelu czujemy namiastkę sportowego stylu. Drapieżne światła przednie, subtelnie schowane w słupkach klamki tylnych drzwi potwierdzają – to nie jest przypadek.  Po dłuższej chwili zachwycania się stylistyką samochodu mam nieodpartą chęć zajrzenia do środka. 

Wnętrze samochodu jest dla mnie kolejnym miłym zaskoczeniem. Kokpit wygląda naprawdę dojrzale. Chociaż jakość plastików można by poprawić (szczególnie w górnej częsci deski rozdzielczej) to sposób ich spasowania, jak i sam wygląd sprawiają, że czujesz się jak w samochodzie o klasę wyższym. Prosta, subtelna kierownica, wyraźne zegary i logicznie umieszczone  przyciski sprawiają, że mam coraz lepsze zdanie o tym samochodzie. Dobre wrażenie nieco psuje zestaw multimedialny. Duży, dotykowy ekran działa z pewnym, nieprzyjemnym opóźnieniem, a w dodatku potrafi się zawiesić. Nie wiem czy to urok testowanego egzemplarza, czy błąd produkcji, ale naprawdę przydałoby się to poprawić.

Zarzutów za to nie można mieć do ilości miejsca we wnętrzu. Powtarzany z uporem miniaka przez właścicieli poprzedniej generacji modelu wytyk, nie ma tu prawa bytu. Przestrzeń wewnątrz Micry jest imponująca. V generacja to ukłon w stronę klientów i dowód na to, że wybierając najmniejszego Nissana nie musimy iść na kompromis. Od teraz bez trudu wybierzemy się w dalszą podróż, zabierzemy paczkę przyjaciół ze studiów, czy też przewieziemy całkiem spory regał z dobrze znanej, szwedzkiej sieci sklepów. Potwierdzeniem tej śmiałej tezy jest też wielkość bagażnika. 300 l pojemności to jeden z najlepszych wyników w tej klasie, a także wynik niewiele gorszy niż w wielu autach klasy kompakt. Na plus zapisać należy również regularny kształt i spory otwór ładunkowy.

Przyznam szczerze, że po mocnym początku tego testu oczekiwałem pozytywnych wrażeń z jazd. I niestety, tuż po przekręceniu kluczyka w stacyjce przestałem mieć złudzenia. Widać nie może być idealnie. Z pod komory silnika słychać było dziwny, można rzecz, że mało przyjemny dźwięk. Bez wątpienia był do odgłos pracy silnika. Dopiero teraz uświadomiłem sobie, że pod maską znajduje się wolnossący, trzycylindrowy silnik o pojemności 1,0 l i mocy zaledwie 71 KM. To zupełnie nowa jednostka, która zadebiutowała w 2018 roku. Pierwsze kilometry po zakorkowanych ulicach Warszawy skutecznie zamaskowały wyraźny brak mocy. Micra w całym zakresie obrotów przyspieszała w miarę płynnie,  w czym pomagała skrzynia biegów z precyzyjnym skokiem drążka. Prawdziwe niedostatki mocy odczułem dopiero przy wyjeździe na autostradę. Przyspieszanie od 100 km/h do 130 km/h trwa jakby wieczność.  Dane techniczne odzwierciedlają słaby wynik najmniejszego Nissana. 16,4 s od 0 do 100 km/h to wynik który nie przystoi w dzisiejszych czasach. Ze względu na małą moc i wagę wynoszącą ponad 1000 kg prędkość maksymalna została ograniczona do 160 km/h. Przez chwilę zastanowiłem się – dlaczego ja się tego czepiam? Naturalnym środowiskiem dla Micry jest w dalszym ciągu miasto. I tu samochód sprawdza się doskonale. Niedostatek mocy nie jest już tak odczuwalny, a niskie zużycie paliwa wręcz przemawia za tą jednostką. Podczas całego testu średnie zużycie paliwa wyniosło zaledwie 4,4 l na każde 100 km/h. Niczego więcej nie potrzeba.

Sportowy wygląd samochodu zachęca do dynamicznej jazdy. Niestety z silnikiem 1,0 jest to niemożliwe. Zawieszenie Micry zdaje się potwierdzać tą tezę. Szybkie wejście w zakręt, nagła zmiana pasa ruchu, czy jazda na granicy przyczepności nie sprawiają dużej radości. Jest pooprawnie. Jest wręcz komfortowo, a wszystkie nierówności wybierane są z nienaganna gracją. Silne wspomaganie kierownicy, czujniki parkowania i kamera cofania kolejny raz przypominają nam o zadaniu tego samochodu. To sprawne i bezpieczne przemieszkanie po mieście. I z tej roli Micra wywiązuje się znakomicie. A reszta – jest tylko miłym dodatkiem.

Na koniec zostawiłem kwestie ceny. Testowany ezgzemplarz w wersji Accenta kosztuje w granicach 52.000 zł.  Przy tak rozsądnie skalkulowanej cenie, patrząc uważnie na  bogate wyposażenie, ciekawą stylistykę i całkiem przestronne wnętrze można powiedzieć – Nissan Micra to bardzo ciekawa propozycja wśród samochodowych maluchów.

Tekst i zdjęcia: P. Oblizajek