odpoczynek

Skoda Octavia Scout – alternatywa dla SUVa?

Rynek motoryzacyjny oszalał na punkcie SUV-ów. Obecnie bardzo trudno jest znaleźć markę, która nie ma w swojej ofercie tego typu samochodów.  O wyborze takiego samochodu decyduje wiele czynników. Wśród tych najczęściej wybieranych znajdziemy dużą przestrzeń wewnątrz, łatwość zajęcia miejsca w środku, czy też lepszą widoczność.  Argumenty te są na tyle istotne, że wiele osób zdecydowanych na zakup samochodu na bok okłada przyjemność z jazdy. Coraz częściej słyszę, że samochód był trendy i musi spełniać wcześniej wymienione wymagania. Wyżej osadzone auto zazwyczaj przegrywa z niższym hatchbackiem, czy rodzinnym kombi jeśli chodzi o radość jazdy, szczególnie gdy trafimy na wymagające,  kręte drogi.  Najprościej mówiąc – SUV po prostu mocniej się wychyla, co dodatkowo potęguje wrażenie niepewności za kołem kierownicy. Oczywiście nie należy generalizować. Do grona aut o mocno podwyższonym prześwicie należą także te, które dają dużo radości kierowcy. Są to zazwyczaj auta klasy premium. Wśród nich znajdziemy te, które nie kryją swoich sportowych aspiracji. Dla osób, które nie chcą rezygnować z radości prowadzenia, a jednocześnie koniecznie być właścicielem tego typu auta stworzone zostały samochody takie jak Alfa Romeo Stelvio, Porsche Macan czy Lamborghini Urus.

Pytanie, które sobie zadałem brzmi: co zrobić w sytuacji, gdy ktoś nie chce kupować SUV-a, a jednocześnie nie chce też rezygnować z większego prześwitu, lepszej widoczności i wyższej pozycji za kierownicą? Rozwiązanie tego problemu podsuwa Skoda. Czeski producent ma w swojej ofercie podwyższoną wersje Octavii o nazwie Scout.

Skody Octavii nie trzeba przedstawiać. To bardzo dobrze znane nam auto.  O jej zaletach pisałem już wielokrotnie. Za dobrymi wynikami sprzedaży nie stoi tylko udana kampania reklamowa, korzystne finansowanie, ale przede wszystkim mnogość wersji. Znajdziemy tutaj nie tylko wersje liftback czy kombi, ale także sportową – RS, czy podwyższaną – Scout.  Tą ostatnią właśnie miałem przyjemność przetestować podczas krótkiego wypadu nad morze.

Powiem zupełnie szczerze – nie licząc wersji RS, to właśnie Scout najbardziej trafił w moje gusta. Samochód na żywo wygląda naprawdę dobrze. Wyraźnie większy prześwit ( o 3,1 cm) w porównaniu do cywilnej wersji nie wpływa negatywnie na wrażenia wizualne. Pewnej zadziorności dodają tutaj wyraźne, srebrne wstawki, które chronią przedni i tylny zderzak. Całości dopełniają biegnące wokoło auta plastikowe listwy, które ochronią lakier przed  nieestetycznymi obiciami od kamieni. Zdarza się to głównie podczas jazdy nieutwardzoną drogą. A mając wyższy prześwit aż grzech byłoby nie skorzystać.

Szukający innych różnic pomiędzy poszczególnymi wersjami nie będą mieli łatwego zadania. Oprócz wspomnianych wyżej – większego prześwitu oraz plastikowych listew ochronnych znajdziemy jeszcze tylko jeden element, który wskazuje na to, że nie mamy do czynienia ze zwykłą Octavią.  To napis Scout, który z przodu dyskretnie skryto na sporej, czarnej atrapie chłodnicy, oraz z tyłu, na dolnej części klapy bagażnika. Te z pozoru proste zmiany sprawiają, że auto nabiera zupełnie innego wyglądu. Octavia Scout w swoim kamuflażu wygląda na tyle solidnie, że nie bałbym się wjechać nią w bardziej wymagający teren.

Wnętrze z kolei rozczarowuje. Nie znajdziemy tutaj niemal nic, co może przypomnieć nam z jaką wersją mamy do czynienia. Oczywiście, są subtelne znaki, które mówią nam, że nie jest to po prostu zwykłe kombi. Jednym z nich jest umieszczone na dźwigni automatycznej skrzyni biegów logo 4×4.  Innym zaś jest napis Scout na dole wieńca kierownicy. Są też aluminiowe listwy na progach. To dla mnie jest jednak zupełnie za mało. Po przemyślanych zmianach na zewnątrz, liczyłem na coś więcej. Zachowując absolutną szczerość – decydując się na zakup Octavii w wersji Scout otrzymujemy wnętrze typowej Octavii z nieco lepszym standardem wyposażenia. Szkoda, że projektantom zabrakło pomysłu na nieco ciekawsze wnętrze.

Sercem testowanej Octavii Scout jest jednostka benzynowa o pojemności 1,8 l. Silnik rozwija moc 180 KM i bez problemu daje sobie radę z ważącym nieco ponad 1,5 tony autem.  Samochód nie jest mistrzem w kategorii sprint. I wcale się tego nie spodziewałem. Pomimo tego odczucia w kwestii dynamiki samochodu są naprawdę przyzwoite. Przyspieszenie od 0 do 100 km/h zajmuje 7,6 s. Sprawne wyprzedzanie gwarantuje dobrze pracująca automatyczna skrzynia biegów DSG oraz nisko umieszczony maksymalny moment obrotowy, który dostępny jest już od 1350 obr/min.  Większy prześwit i napęd na 4 koła nie wpływa negatywnie na wrażenia z jazdy. Wręcz przeciwnie, można nawet odnieść wrażenie, że Scout idealnie czuje się na autostradach. Wyraźnie wyższe prędkości nie robią na nim żadnego wrażenia. W tym przypadku nie przeszkadza także opór stawiany przez wiatr. Sprawnie działające systemy bezpieczeństwa oraz napęd na obie osie szybko wychwytują błędy kierowcy. Szczególnie było to widoczne przy nieco zbyt agresywnym wjeździe w kończącego autostradę ślimaka. Samochód w dalszym ciągu trzyma się drogi jak przyklejony.

Spalanie tradycyjnie już odbiega od obietnic producenta. Pierwsze kilometry trasy nad morze nie zapowiadały pozytywnego wyniku. Z czystej ciekawości ustawiłem wskazania komputera pokładowego na pozycji zużycie średnie. Po przejechaniu 50 km trasy o wzmożonym ruchu pojazdów wskazania w dalszym ciągu szokowały. Wynik 10,6 l na 100 km to nie jest dobra informacja. Szczególnie jak weźmiemy pod uwagę niezbyt duży zbiornik paliwa. Wiele osób winę za takie spalanie zgoniłoby na dosyć częste korzystanie z pełnego zakresu momentu obrotowego. Trzeba przyznać, że wyprzedzanie wolno jadących ciężarówek nie stanowiło żadnego problemu.Z każdym kolejnym kilometrem starałem się lepiej poznać testowaną Octavie. Optymalne spalanie osiągnąłem jadąc w przedziale prędkości 80-120 km/h. Kolejne kilometry udowodniły, że Scout  potrafi też być oszczędny. Warunek jest jeden – nie należy zbyt często sprawdzać osiągów auta.  I tak po  trwającej nieco ponad 5 godzin podróży dotarliśmy nad morze. Największym zaskoczeniem było wspomniane wyżej spalanie. Finalny wynik jaki udało mi się osiągnąć to 6,4 l na 100 km/h. Patrząc na gabaryty auta, napęd na 4 koła, a także spore obciążenie przez wakacyjny ekwipunek wynik jest ten jest co najmniej satysfakcjonujący.

Podczas trwającego tydzień testu bardzo mocno zżyłem się z Octavią Scout. Ten samochód miał absolutnie wszystko, co jest niezbędne do wygodnej podróży. Tempomat znakomicie sprawdził się podczas jazdy krótkimi fragmentami autostrad, a automatyczna skrzynia biegów DSG nie dawała szans by uśmiech zniknął z mojej twarzy nawet pomimo sporych korków w nadmorskich miejscowościach. Ja – do tej pory dosyć zagorzały przeciwnik automatów, dostrzegłem jego plusy. Płynną zmianę biegów doceniła też moja rodzina. Skończyło się mimowolne szarpanie przy zmianie biegów. Jak to w korkach bywa – jedynka, dwójka i za chwilę znowu jedynka. Scout ustrzegł mnie przed tym koszmarem.

Stanie w korku umilał  także dobry system audio. Muzykę bez problemu można odtwarzać z nośników zewnętrznych. Jest tutaj port USB, a także bardzo przydatny bluetooth. Nie daje on tylko możliwości bezprzewodowego przesyłania muzyki z telefonu, ale także, a może i przede wszystkim jest świetnym zestawem głośnomówiącym. Multimedia Skody dają także możliwość przeglądania zdjęć. Stanie w korku z dziećmi w aucie przestaje być już straszne.

Znalezienie mocnych stron Octavii Scout nie jest trudne. Wbrew pozorom nie jest to auto, które dobrze sprawdza się wyłącznie przy dłuższych trasach. Jej dosyć nietypowe zalety spostrzegłem dopiero za zachodnią granicą. Po przeprawie promowej w Świnoujściu udałem się do Niemiec. Wąskie uliczki turystycznego miasta Ahlbeck to dobre miejsce by poznać jak testowana Skoda sprawdzi się w warunkach miejskich.

Chociaż brakowało tu znanych z Polski wysokich krawężników, to i tak udało mi się poddać Octavie kilku testom.

 

Jak w każdej nadmorskiej miejscowości również w Ahlbeck każdy metr miejsca parkingowego jest na wagę złota. Mocno zabudowane nadwozie, małe szyby, często również zbyt małe lusterka wsteczne, czy przyciemnione nie ułatwiają parkowania. Dla wielu osób jest to wyzwanie. W przypadku Octavii Scout nie stanowi to jednak żadnego problemu. Kamera cofania bardzo dokładnie przekazuje nam informacje co dzieje się za samochodem. Można z chirurgiczną precyzją wjechać w najbardziej ciasne miejsce i to bez obawy o zadrapanie zderzaka. Równie pomocne są czujniki parkowania, które umieszczono zarówno z przodu, jak i z tyłu auta. Elektryczne wspomagania kierownicy jest odrobinę za silne podczas codziennej jazdy, ale w miejskim gąszczu sprawdza się znakomicie.

 

Jednodniowy wypad do Niemiec zakończyłem małymi zakupami. Po otwarciu bagażnika przypomniałem sobie za co Polacy pokochali Octavie. Tutaj nie ma wątpliwości. Pokochali ją za przestrzeń. Octavia Scout w tej kwestii nie odstaje od innych wersji nadwoziowych. Miejsca w środku na pewno nikomu nie zabraknie. Bagażnik zaś jest ogromny. Skoro już o kufrze mowa to bardzo spodobały mi się drobne elementy, które ułatwiały utrzymanie porządku. Subtelnie wysuwane haczyki na torby czy siatki z zakupami dbały o to, by nasze sprawunki nie latały po całej przestrzeni ładunkowej nawet podczas nagłego hamowania.

 

Koniec urlopu wiązał się jednocześnie z rozstaniem z testowaną Skodą Octavią Scout. Przy tej stanąłem przed trudnym zadaniem. Zrozumiałem, że nie jestem w stanie jednoznacznie ocenić tego samochodu. W gruncie rzeczy sięgając nieco głębiej do portfela otrzymujemy nieco wyżej zawieszoną Octavie z dodatkowym napędem na 4 koła i bogatym wyposażeniem. Czy w codziennej eksploatacji jest to nam potrzebne? Czy stan polskich dróg zmusza nas do szukania auta z wyższym prześwitem? Czy nie jest przypadkiem tak, że tego typu poszukiwania wymusza na nas panująca moda? Nie znalazłem odpowiedzi na te pytania. Jedno wiem na pewno. Kupując Skode Octavie Scout i traktując ją jako alternatywę dla SUVa, nikt nie powinien czuć się zawiedziony.

 

Tekst i zdjęcia: Paweł Oblizajek