Top Gear Live – Verva Street Racing 2013 – relacja

Stadion to miejsce gdzie odbywają się igrzyska. Nieprzypadkowo Stadion Narodowy w tym roku był lokalizacją dla wyjątkowej edycji Verva Street Racing. Było to święto ku czci kierowców i ich maszyn. Święto ku uciesze publiczności, która chciała rozrywki podlanej benzyną.

Top Gear Live Verva stadion narodowy 2013

Sam spektakl podzielony był na trzy etapy.

Pit Party

Nagromadzenie samochodów i wystawców tak liczne, że aby nacieszyć się nimi wszystkimi potrzeba całego dnia. Zdecydowanie można było ideę Pit party wydłużuć i nie limitować jej tylko dp 15 000 ludzi. Park maszyn pozwoliłby zagospodarować całotygodniowy festiwal zwiedzania.

Można było grać na konsolach, jeździć w formie taxi drive w trudnym terenie, wcisnąć gaz w bolidzie, wspinać się po drabinie strażackiej lub po prostu patrzeć na samochody. Rozpiętość tematyczna była ogromna: klasyki, ciężarówki, samochody filmowe, samochody rajdowe, bolidy, ekskluzywne limuzyny, wymuskane detailingiem i niszczone regularnie na torach. Tak jakby myślą przewodnią było pokazanie jak różnorodny jest świat samochodów.

Zdecydowanie najciekawszym elementem były pokazu driftu i skoków motocyklowych. Dla większości obserwujących było to najintensywniejsze doznanie – dym z opon był tutaj najgęstszy, zapach najintensywniejszy, a odległość od ewolucji najmniejsza.

Verva Street Racing 2013

Składający się z

  • pre show, które było trailerem głównej części,
  • właściwego Verva Street Racing które było laurką tego w ile inicjatyw włącza się organizator czyli Orlen.

Znów różnorodność: Nascar, drift, wyścigi czy samochody z rajdu Dakar. Nikomu nie przeszkadzało to, że całość była nieco wymuszoną rywalizacją między zawodnikami. Nikt nie miał potrzeby udowadniać, że jest mistrzem świata. Zawodnicy wiedzą gdzie walczą o podium. Na stadionie był piknik motoryzacyjny i okazja do pokazania się i dania radości strzałami z wydechu.

Top Gear Live

Główna część, która przyciągnęła 58 000 osób na stadion. To z powodu czwórki z BBC – Jeremiego, Jamesa, Richarda i Stiga, wykupiono wszystkie bilety.
Anglicy show zrobili w swoim stylu:

  • z motywem przewodnim – igrzysk z wykorzystaniem samochodów, na zmianę z pokazami kaskaderskimi,
  • współrywalizacją – swoim udziałem w dyscyplinach,
  • wybuchami – wszystko albo paliło się albo wybuchało albo było głośne (lub wszystko naraz).

Malkontenci powiedzą, że to show można już było zobaczyć gdzie indziej na świecie. To prawda. Jednak ten występ był przed największą publiką do tej pory w historii Top Gear Live. Był przygotowany inaczej – chociażby ze względu na ustawienie toru i elementów. Był w Polsce dlatego wątki jakie poruszali prowadzący ciągle ocierały się o nasze realia.

Było efektownie i światowo. Orlen zorganizował imprezę na wysokim poziomie, wieńcząc ją widowiskiem, które ma niepowtarzalny charakter. Nikt nie silił się na zrobienie imprezy dla koneserów motoryzacji. To była rozrywka dla rodzin, która pokazała, że samochody i motocykle to ciekawy, różnorodny świat.

Bawiłem się świetnie. Dostałem, razem z pozostałymi obecnymi na stadionie, igrzyska jakich chciałem.

  • sulechów

    beznadziejne pit party. tłum ogromny, nic nie można było spokojnie obejrzeć, bo tłum napierał nie pozwolił swobodnie dojść, samochody zagrodzone barierkami a przede wszystkim brak czasu żeby ogarnąć całe pit party. pokazy monster mogły odbyć się na stadionie zamiast tej pierwszej godziny z turbo tirem i rowerkami, a na miejscu trybuny na zewnątrz i tych ramp dla motorów można było powiększyć strefę do oglądania niezwykle ściśniętych samochodów. pit party 2012 o niebo lepsze.

  • Poznań

    zgadzam się z przedmówcą za duża ilość osób do miejsca.Nie można było się nigdzie dopchać
    najlepsze show pokazał Top Gear

  • torebki

    Ciekawe podejście do sprawy.. mamy prawie takie samo zdanie.