Top Gear nr 30690

Jestem uzależniony od czasopism motoryzacyjnych. Mają w sobie dwa czynniki, które potrzebuję sobie regularnie aplikować. Dawkę wiedzy o samochodach oraz świeży zadrukowany papier.

Serio! Zapach druku z książek, czasopism i gazet to jeden z tych zapachów, które pamiętam od dziecka. Zawsze przed rozpoczęciem lektury zaciągam się nim tak mocno, że drobinki farby wpadają wprost do płuc… i wiem, że Ty też tak masz:)

Dlatego z radością pobiegłem wczoraj do saloniku prasowego Empik po kolekcjonerskie, limitowane wydanie Top Gear. Jasne, nie jest to obecnie najlepszy magazyn na rynku. RAMP zdeklasował po prostu wszystko inne. Ale Top Gear jest zaraz za nim i za KMH.

Niestety odkąd za sterami nie maPiotra Frankowskiego pismo straciło swój charakter i jest coraz bardziej napakowane materiałami po prostu słabymi. Na szczęście limitowana edycja, zawierająca tylko wybrane materiały to być może najlepszy numer w historii. Złożony wyłącznie z najlepszych materiałów.

magazyn_top_gear_edycja_limitowana_2014

Edycja kolekcjonerska

Każdy egzemplarz ma swój indywidualny numer, podobnie jak samochody. Jest to bajer. Prostacki gadżet. Ale wygląda na półce doskonale wśród innych magazynów, które są do siebie podobne jak sklonowane owce. Fajnie jest móc pogrzebać i wybrać swój numer. Różniący się detalem, ale można powiedzieć, że tylko ja taki mam.

top_gear_edycja_kolekcjonerska_limitowanaW środku znajdziecie najlepsze testy z poprzedniego roku, uzupełnione o parę wcześniej nie drukowanych w Polsce. Tyle, że tych drugich jest nie więcej jak 3. Faktycznie to te testy, które czytam najchętniej, zaraz po feletonach Jamesa, Maya i Hammonda.

Zdjęcia jak zawsze powodują śliniotok i mimowolne podnoszenie kącików ust w kształt półksiężca. To jak pisane są artykuły to czysty, charakterystyczny styl Top Gear. Nie ma tutaj słabych stron.

Niestety 22 testy szybko się kończą.

Jeżeli kupujesz Top Gear regularnie, to racjonalnie myśląc nie ma po co sięgać po ten numer. Jeżeli jednak Top Gear znasz tylko z wersji telewizyjnej to warto rozszerzyć horyzonty. Zwłaszcza, że to najlepszy numer od dawna. Od pierwszej do ostatniej strony na wysokich obrotach.
Ja mam jednak ostatnią zagwozdkę. Mocno się zastanawiam, czy w ramach wciąż rosnących cen Top Geara, warto sięgać po nieco co miesiąc. Może wystarczy poczekać rok na edycję 2015…

top_gear_superauta

  • ryuk

    Biegnę do empiku. Ale 2 dychy to jednak przesadzili

    • Wciąż 2 dychy taniej niż RAMP i tylko 10 pln więcej niż regularny numer.

  • Czy ja wiem, 20zł to nie jest jakaś wygórowana cena, a ten numer naprawdę godny przeczytania, polecam również.

  • Dziwne, że wydali na tydzień przed normalnym TG. Co do jakości to tragedii nie ma, tak na 4+. Przekartkowałem tylko, ale spora część zdjęć już się chyba pojawiła na łamach miesięcznika, tekstów jeszcze nie czytałem. No i rodzima redakcja wysiliła się raptem na kilka własnych artykułów, mogli się bardziej postarać.A chwyt z edycją limitowaną/kolekcjonerską wydaje mi się zdecydowanie słabym pomysłem, kto miałby kupić i tak kupił, a reszta i tak by odpuściła.

    • Może miał to być ukłon w stronę czytelników, którzy przestali kupować TG i pokazać im (za pomocą najlepszych materiałów z ostatniego roku), że warto wrócić?

  • Powiem tak – nie ma w Polsce dobrej gazety motoryzacyjnej. TG (ten normalny) jest słaby, niewiele wnosi, po odejściu Frankowskiego nie ma o czym mówić.
    Nie wspominam o AŚ, AMiS, Motor itd.
    Jest tylko jeden godny uwagi magazyn, przy którym wydanie 40zł jest niczym. RAMP:
    http://justwelldriven.com/ramp-wino-i-pianino/

    (link po to by pokazać czemu warto ;) )

    • RAMP zdecydowanie warto!

      PS. Zostały jedynie blogi?:)