Verva Street Racing 2015 relacja

…czyli kilka słów o tegorocznej Vervie, edycji specjalnej Clarkson, Hammond and May Live.

Trzeba przyznać organizatorom, że mają rozmach. Ilość samochodów i dużych nazwisk skupionych tego dnia w jednym miejscu robi wrażenie. Zawsze. Mało która impreza ma taką skalę i tak mocno pompuje oczekiwania. To była moja trzecia z rzędu impreza VSR i chociaż doskonale wiedziałem czego się spodziewać, to i tak miałem ochotę jechać.

No i tutaj jest chyba największy problem Vervy. Oczekiwania są zawsze ogromne, rozmach jest wielki, ale jeżeli się było na wcześniejszych edycjach, to trudno poczuć się zaskoczonym.

Dlatego Verva to dla mnie nie jest już ciągły stan podekscytowania, ale pojedyncze momenty, które powodują uśmiech na twarzy. W sumie dla tych momentów i tak warto było się stawić na narodowym :)

Jeżeli chcesz zobaczyć zdjęcia, które pojawiły się na Instagramie, to odsyłam do wpisu z soboty. Dzisiaj do wpisu wrzucam tylko unikalne, nie publikowane wcześniej fotki.

Pit Party

Promenada dookoła Narodowego wypełniona każdym możliwym typem samochodów. Spełnienie oczekiwań każdej grupy odbiorców. Zawsze pozytywem jest to, że nie ma wielu powtórek. Oczywiście znaleźć moża samochody, które przewinęły się przez wszystkie edycje, ale będzie to raczej czepianie się na siłę niż konkretny argument (zwłaszcza, że i tak są to unikalne  na drogach samochody).

Odniosłem wrażenie, że zmniejszono w stosunku do zeszłego roku ilość biletów na Pit Party. Było zdecydowanie luźniej i faktycznie był to pozytyw bo bez aż tak ogromnego ścisku jest po prostu przyjemniej. Z drugiej strony właśnie tą część uważam za najciekawszą podczas imprezy. Kto ma iść na Vervę bez tej imprezy przed dużo traci.

W natłoku samochodów trafiłem jednak na jeden, przy którym zapłakałem. Samochody Filmowe przerobiły Fiata Barchettę na pokraczne coś pokazane poniżej. Cierpię gdy oglądam te zdjęcia. Cierpię gdy myślę, że to wersja LE. Ciepię gdy myślę, że tak zmarnowano coraz rzadsze na rynku wtórnym lampy (warte ponad 1500 złotych każda).

 

Show Verva Street Racing

Nie rozdzielam przejazdów na rozgrzewkę i głównego wydarzenia. Dlaczego? Bo obie te części są po prostu do siebie bliźniaczo podobne, a główna różnica to ilość i moc pojazdów podczas każdego etapu. Były okrążenia dookoła, parady samochodów i wyścigi. Wszystko co obiecywano przed.

Niestety brak było spójnej myśli przewodniej, a zróżnicowanie samochodów powodowało, że tor musiał być pewnego rodzaju kompromisem dla wszystkich. W efekcie drifterzy nie mieli zbyt wielu zakrętów do łączenia, NASCAR nie mógł nawet złapać normalnej dla siebie prędkości, a hot rody nie miały prostej do rozpędzenia się. Najlepiej w tym wszystkim wypadły gokarty (!), które idealnie wpasowały się w rozmiar toru i z zawrotną prędkością pokonywały kolejne sekcje toru.

Drugim wybitnym elementem był występ kaskadera Terry’ego Granta (który też pokazywał się podczas Pit Party na małej scenie). Co on i jego partner wyprawiali to włosy na głowie stają dęba! Drift, porwania kamery (tutaj link do nagrania), jazda precyzyjna, jazda na dwóch kołach. Wszystko w zawrotnym tempie. Siedzisz i otwierasz gębę z wrażenia! Najjaśniejszy moment części VSR2015!

Wśród publiki usłyszałem głos, że za dużo było też chwalenia się nawzajem i poklepywania ekipy Orlen Team. Ale to ich impreza więc rozumiem, że próbowali wepchnąć jak najwięcej elementów autopromocji. A kto tego nie rozumie niech spróbuje się postawić w ich miejscu. Ciekawe jakie decyzje by podjął:)

VSR to kilka momentów urywających głowę ale większość czasu to poprawne przejazdy samochodów po płycie stadionu. Fajnie zobaczyć, fajnie wdychać zapach palonej gumy. Jeszcze lepiej zagryźć to popcornem :)

Top Gear Live…
a nie! Jednak Clarkson, Hammond and May Live.

I chociaż występ trójki Brytyjczyków nosi nową nazwę, to jednak jest to raczej aktualizacja tego co już widzieliśmy.

Mimo to szczerze życzę organizatorom VSR aby uczyli się od tej trójki jak stworzyć wielkie widowisko z kilku niepozornych elementów. Osobowości tworzą moc każdego elementu występu i przez to jest on traktowany jako coś zupełnie wyjątkowego. Przykład? Kula śmierci, która w zeszłym roku była tylko elementem stojącym z boku podczas Pit Party, tutaj była w centrum zainteresowań wszystkich. Stopniowe budowanie napięcia, interakcja z publicznością, niewysilony humor. Jak to grało!

Osobowość to wszystko na dużych imprezach. Po wejściu trio nagle pojawiła się nowa moc, a wieczór stał się na nowo magiczny.

Nie jest tajemnicą, że prezenterzy obecną trasą promują nowy show, który będzie dostępny przez Amazon. W związku z tym byliśmy po troszę widzami, którzy 15 minut spędzili na oglądaniu fragmentów nagrania, które było tylko pretekstem aby sprzedać nowy format. Nie mam im tego za złe. Mimo to wolałbym mieć te 15 show realizowanego na żywo więcej:) Ale to tylko dlatego, że pamiętam, że 2 lata temu ich występ był wypchany do granic możliwości!

Show Clarkson, Hammond and May live, tak jak wspomniałem, był wyborem najlepszych elementów występu, które można było już zobaczyć dwa late wcześniej, ale z kilkoma świetnymi nowymi elementami. Zdecydowanie najjaśniejszy punkt tego dnia!

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Czy było warto?

Zdecydowane tak – jeżeli nie było się wcześniej na Vervie. Z tego powodu też radzę wybrać się za rok wszystkim, którzy wcześniej nie mieli okazji widzieć całego na żywo. Za pierwszym razem zawsze jest efekt WOW:)
Raczej tak – jeżeli uwielbiasz samochody i żywisz się benzyną (chociaż nawet wtedy pewnie będziesz mieć poczucie de ja vu i po części odgrzewanego kotleta jeżeli byłeś wcześniej). Tak jak ja.
Raczej nie – jeżeli nie jesteś fanem motoryzacji, a była to dla Ciebie kolejna odsłona.
Zdecydowanie nie – jeżeli uważasz, że motoryzacja to głupia pasja. Nie wpasujesz się w tłum i tylko popsujesz innym humor. Zresztą, jeżeli tu trafiłeś to pewnie tylko przez przypadek, szukając zdjęć hostess :)

Po powyższym opisie sam najlepiej będziesz wiedział / wiedziała czy tegoroczna Verva była dla Ciebie.

Osobiście liczę, że w przyszłym roku będzie nowa formuła wydarzenia i porządny program, który faktycznie skupi się wokoło jednej idei.

Zatem do zobaczenia za rok! Byle tylko impreza odbywała się we wrześniu, bo październik jest już cholernie zimny :)

 

PS. Jeżeli podobają Ci się zdjęcia i blog Moto Soul to zachęcam Cię do obserwowania mnie na Facebooku, Instagramie oraz rzucenia okiem na zdjęcia z poprzednich edycji (2013, 2014).