Żwawy objazd miasta

Kolana drżały mi jeszcze kilka minut po wyjściu z samochodu…

Zaczęło się w normalnie. Wieczór podobny do innych. Późna godzina. Dziecko uśpione, padam na kanapie i oczy same zaczynają się zamykać. Obok mnie leży telefon komórkowy. Dzwonek. Wibracje. Powieki powoli podnoszą się, a na wyświetlaczu odczytuję imię. “A. dzwoni” rzucam do żony. “To obierz” odpowiada. “A co jeżeli to skończy się alkoholowym wypadem na miasto?” zapytałem retorycznie. Byłem na 100% pewien, że może chodzić właśnie o propozycję szybkiego piwa. Góra pięciu. Jak dobrze czasem się pomylić.

-Siema. Chcesz zobaczyć czym się teraz wożę?

Nic, nawet kofeina, yerba czy kokaina, nie pobudza tak szybko jak zaproszenie na na oglądnięcie najświeższego samochodu znajomego.

Wyszedłem na zewnątrz. Dwa okrągłe reflektory wypatrzyły mnie od razu i zamrugały jakby zachęcając do wejścia na pokład. Przyjechał Mini Cooperem. 175-konny silnik. Nie rozmawialiśmy wiele. Po prostu pokonywaliśmy kolejne kilometry.

Szukając przyczepności tam gdzie nie mieliśmy prawa jej znaleźć cieszyliśmy się jak nastolatki w pierwszym samochodzie.. Więcej. Obaj wiedzieliśmy, że jej tam nie ma i właśnie z tego czerpaliśmy największą radość. W ciszy pokonywaliśmy kolejne zakręty podświadomie szukając wzrokiem momentu od którego znów można było zacząć przyspieszać.

Nie jeździliśmy długo. Trzydzieści minut żwawej jazdy w nocy.

Wystarczy aby ten wpis zawierał  jedyne zdjęcia, w których aparat był skierowany w górę. Tak aby nie było widać choćby kawałka odbijającego się w przedniej szybie widać prędkościomierza.

jazda-noca

Po takich wieczorach zaczynam tęsknić za Barchettą, która stoi cieplutko w garażu w Krakowie. Nissan, chociaż rozsądny, nie daje promila tej radości gdy przyspieszenie wciska w fotel, a przeciążenie powoli zaczyna zsuwać Cię z fotela.

Żwawy objazd miasta. Lepsze niż POM. Rekomendowany przez Moto Soul i ludzi lubujących się w samochodach. Pobudza lepiej niż jakakolwiek z używek, które znasz. Tak, że aż będą trząść Ci się kolana.

  • ryuk

    Zaispirowany pojechałem na szybką przejażdżkę. Może nie do drżenia kolan ale wystarczyło do szybszego (w ramach rozsadku) bicia serca.

  • mMaj

    Szaleć na drodze nie lubię ale gdy trzeba sprawdzić nowy nabytek obrotomierz powinien wskazywać minimum ponad 4k obrotów

  • Podobno nie musi być szybko, żeby było fajnie. Ale szybko jest fajniej, szczególnie jak jedziesz w dobrym towarzystwie. Pozdrowienia z PZN ;)

  • I właśnie o to chodzi! A radocha sto razy większa, niż nawet to 5 piw w barze!