Żyją obok (aby Cię zabić)

Żyją obok chociaż ich nie spotykamy zbyt często. Ilekroć przekręcasz kluczyk aby jechać w trasę, są ostatnimi, o których myślisz.

Jednak czyhają. Skryci w drzewach i w ciemności.

Skrytobójcy. Zwierzęta.


We wtorek jechałem z Krakowa do Warszawy. Godzina 23.

Normalna trasa, bez niczego szczególnego. Mijam Skarżysko. Po lewej trwa budowa trasy. Po prawej wiem, że jest łąka. Dziś jednak jedyne co widzę to nieprzenikniona ciemność.

Nie jadę szybko. 70 km/h w miejscu gdzie można już jechać 90. Wiem, że zaraz będzie odbicie w lewo i nie ma sensu przyspieszać aby zaraz zahamować. Ruch nie jest duży. W zasadzie nie ma innych samochodów w odległości bliższej niż 500 metrów ode mnie.

Nagle, w ciemności po prawej, zapala się kilkadziesiąt małych świetlików. Na łące są sarny. Nie widzę ich. Widzę tylko oczy, w których odbija się światło moich reflektorów. Stado liczące około 10 sztuk. W odległości nie większej niż 15 metrów od drogi.


Na przestrzeni ostatnich trzech lat pokonałem sporo kilometrów. Życie na dwa miasta to podróż jako element życia codziennego. Do tej pory kilka razy byłem świadkiem gdy sarny pasły się obok drogi – w odległości nawet kilku metrów. Raz zauważyłem dzika, który stał na poboczu. Pytanie ilu nie zobaczyłem?

Zające przebiegały mi drogę dwa lub trzy razy.  Psy i koty pewnie kilkadziesiąt. Kury i gęsi na wiejskich drogach to już pewnik, którego się spodziewam.

Za każdym razem jednak przebiegały przez drogę w odległości przynajmniej kilkudziesięciu metrów.

Pewnie dlatego największe wrażenie (i trwały ślad w psychice) zostawiła na mnie sarna, która przebiegła w zeszłym roku, przed moją maską, trafiając w przerwę za poprzedzającym mnie samochodem. Może nie minąłem jej na centymetry, ale kilkadziesiąt metrów różnicy przy prędkości 100 km/h nagle staje się wybitnie małą odległością. Myślę, że wtedy tylko ślepy los spowodował, że nie przebiegłą zbyt późno i nie trafiłem jej. Kilka sekund różnicy zmieniłoby wiele w moim życiu – zakończenie trasy tego dnia, stan samochodu, może stan mojego zdrowia.

To był moment  gdy nie jesteś w stanie zareagować wcześniej. Zwłaszcza w nocy, gdy nic nie widzisz na poboczu, daleko za miastem. Smukłe ciało wyskakuje z rowu przy drodze i chwilę potem jest po drugiej stronie. Nic nie zrobisz.


Czy można jakoś być bezpieczniejszym na drodze? Nie. Zwierzęta mogą wbiec w każdej chwili.

Jako kierowca możesz mieć tego tylko świadomość. To lepsze niż wyparcie tego faktu z głowy.

 

PS. Poniżej zdjęcie zrobione parę dni po opisanej na początku historii. Na łące przy drodze było stado saren.
pusta droga