Seat Arona

Czy lepsze jest zawsze wrogiem dobrego? Porównanie Seat Arona vs Skoda Kamiq

Opracowywanie wspólnej platformy dla kilku pojazdów nie jest niczym nowym. Jest to podyktowane m.in. cięciem kosztów. Tego typu praktyki stosowali już m.in. Alfa Romeo, Fiat i Opel. W przypadku jednego koncernu współdzielenie platformy nie jest niczym dziwnym. Tak było w przypadku Fiata Croma i Alfa Romeo 159. Były to samochody o kompletnie różnym charakterze. Z tej samej platformy a nawet z części silników skorzystał też Opel z modelem Vectra. Model niemieckiego producenta miał trafić do jeszcze innej grupy klientów niż włoska konkurencja.

Współdzielenie platformy to chleb powszedni w koncernie Volkswagena. Od lat jedno podwozie wykorzystują m.in. Volkswagen Golf, Seat Leon czy Skoda Octavia. Także w tym przypadku każdy samochód skierowany jest do innego klienta. W ostatnim czasie do salonów sprzedaży trafiły modne crossovery. Zbudowane one zostały na platformie o nazwie MQB-A0. Tak powstały: Seat Arona, Skoda Kamiq oraz Volkswagen T-Cross.

Na przykładzie Seata oraz Skody postanowiliśmy sprawdzić który ze wspomnianych modeli jest będzie lepszym wyborem.

Stylistyka

O gustach się nie dyskutuje. Są osoby, które lubią proste kształty, inni zaś wolą wyrafinowane linie i śmiały design. Dla tej pierwszej grupy Seat będzie zdecydowanie lepszym wyborem. Skromny grill, niezbyt wyszukany kształt reflektorów z przodu i świateł z tyłu oraz delikatne przetłoczenia linii bocznej sprawiają, że ten samochód po prostu nie wyróżnia się z tłumu. Jest jednym z wielu, które spotkamy na ulicach naszych miast. Co innego Skoda. Oczywiście trudno jest bezpośrednio porównywać rywal. Trzeba mieć na uwadze, że do testów trafiła do nas Skoda Kamiq w wyjątkowej wersji Monte Carlo. Seat zaś to średnia wersja wyposażeniowa o nazwie Xcellence.  W przypadku Skody już same reflektory przednie o nietypowym kształcie sprawiają, że ten samochód wyróżnia się z tłumu. Chociaż linia boczna należy do spokojnych i brakuje tu stylistycznych smaczków, to tył pojazdu nadrabia to z nawiązką. Na mnie osobiście najlepsze wrażenie zrobiły klosze lamp w kształcie bumerangu.

Wnętrze

Zarówno Seat jak i Skoda należą do niemieckiego koncernu Volkswagen Group. Niemcy od zawsze kojarzyli się z prostotą i ukierunkowaniem na intuicyjność obsługi.  Nie inaczej jest w przypadku bohaterów tego porównania. W obu samochodach prostota obsługi stawiana jest na pierwszym miejscu. Chociaż według nieoficjalnej hierarchii w grupie to Skoda pełni rolę samochodu dla ludu, to jednak czeska propozycja wydaje się mieć ciut lepsze materiały wykończeniowe. Być może jest to kwestia wersji wyposażeniowej, być może kwestia dodatków, ale w Skodzie czuje się lepiej. Mam wrażenie, że podróżuje samochodem o klasę wyżej niż Seat. Wrażenie to potęgują fenomenalne siedzenia kubełkowe, tapicerka w wesołych barwach i  tzw. wirtualny kokpit (za którym notabene nie przepadam). W Aronie jest smutno, jest bez polotu. Pomijając kwestie tapicerki, prostej deski rozdzielczej czy nawet niezbyt wyszukanego wzoru koła kierownicy, to nawet zestaw zegarów wydaje się być smutny i przejęty z pojazdów co najmniej 5 lat starszych.

Przestrzeni w obu modelach nie brakuje. Zarówno z przodu jak i z tyłu można podróżować całkiem komfortowo. Z uwagi na kubełkowe fotele i panoramiczny dach Skoda wydaje się być ciut ciaśniejsza w środku. Na co dzień różnicy tej tak mocno nie odczujemy Plusem obu modeli jest całkiem spory bagażnik o regularnych kształtach. Pomieści on aż 400 l. Możemy też liczyć na asymetrycznie dzielone oparcie tylnej kanapy.

Wyposażenie i silniki

Nie da się ukryć, że jest to bardzo trudny punkt do opisania. Opisywane samochody różnią się nie tylko po względem wyposażenia ale również pod względem jednostek napędowych. Chociaż oba modele dysponują  identyczną gama silników to do mojej dyspozycji trafiły dwa zupełnie inne jednostki. Seat Arona wyposażony był w trzycylindrowy silnik o pojemności 1,0 l i mocy 115 KM. Całość połączono z manualną skrzynią biegów o sześciu przełożeniach. Skoda Kamiq zaś korzystała z silnika o pojemności 1,5 l i mocy 150 KM. Tutaj z kolei mieliśmy do dyspozycji skrzynię automatyczną typu DSG. Nie trudno zgadnąć które połączenie sprawiło mi więcej frajdy z jazdy. Trzycylindrowa jednostka, która trafiła pod maskę Seata nie jest złą opcją. Jest całkiem dynamiczna, jest dobrze wyciszona i nie przenosi wibracji na nadwozie. Jej największym mankamentem jest spalanie. Średnie spalanie podczas testu w trybie mieszanym wyniosło aż 7,5 l na 100 km. To zdecydowanie za dużo jak na auto tych gabarytów. Dla porównania Kamiq w identycznych warunkach potrzebował dokładnie 6,5 l benzyny na 100 km.

Pod względem wyposażenia te samochody są też kompletnie różne. Kolejny raz w tym porównaniu Skoda wychodzi na wyraźne prowadzenie. To tu znajdziemy lepiej brzmiący, wyższej klasy system audio, to tu znajdziemy czujniki martwego pola w lusterku czy system automatycznego parkowania. Tak, to tylko dodatki. Sprawiają one jednak, że z pozoru mała Skoda wydaje się jeszcze lepsza, większa i dojrzalsza.

Ceny

Za testowany przeze mnie model Seata Arona w wersji Xcellence przyjdzie nam zapłacić 87.900 złotych (nie licząc promocji). Skoda z mocniejszym silnikiem, automatyczna skrzynią biegów i dużo lepszym wyposażeniem to wydatek rzędu 130.000 zł. Różnica jest kolosalna. Czy mając na uwadze wszystkie argumenty przemawiające za Skoda wybrałbym właśnie model Kamiq przepłacając przeszło 40.000 złotych? Odpowiedź brzmi nie. Nie wybrałbym też testowanego Seat. Wybrałbym rozwiązanie gdzieś po środku. Seat tak, ale poszukałbym wersji z silnikiem o mocy 150 KM i ze skrzynią DSG albo ograniczyłbym moje wymagania względem wyposażenia i poszukał ciut tańszej Skody w podobnym wariancie silnikowym pod maską. Oba testowane modele to dobre samochody. Wydaje mi się, że o wyborze jednego z nich mogą zadecydować szczegóły.

Tekst i zdjęcia: Paweł Oblizajek

I na miasto, i na ryby – czyli w sam raz. Test Seata Arona.

Nadeszły takie czasy, że koncerny motoryzacyjne uzależnione są od samochodów typu SUV, niczym alkoholik od napojów wyskokowych. Samochód o nieco podwyższonym nadwoziu to recepta na sukces. I nie jest to tymczasowa moda, a raczej trend który na dłużej zagości w branży. Obecnie każda szanująca się marka – ta popularna czy mniej popularna, ta luksusowa, czy nawet ta bardziej egzotyczna musi mieć w swojej ofercie samochód typu SUV, a najlepiej kilka. Doskonałym przykładem jest tutaj Lamborghini. Nie tak dawno do salonów sprzedaży tej sportowej marki zawitał pierwszy SUV o nazwie Urus.

Wracający z przytupem na polski rynek hiszpański Seat to doskonały przykład marki, która właśnie przez produkcję mniejszych lub większych SUV-ów (czy też Crossoverów) liczy na sukces. W tym momencie w salonach sprzedaży mamy do dyspozycji modele Ateca i Arona. W najbliższym czasie dołączy do nich największy z gamy – 7-osobowy Terraco. Jak widać na tym przykładzie, rynek w dalszym ciągu potrzebuje takich samochodów, klienci ich potrzebują.

Korzystając z okazji chciałem się przekonać, czy zakup miejskiego crossovera to dobry pomysł. I tak w moje ręcę trafił Seat Arona.

Seat Arona to kolejny model wywodzący się z niemieckiego koncernu Volkswagen, który korzysta z płyty podłogowej o MQB-A0.  Sama nazwa modelu, która nawiązuje do miasta i gminy na hiszpańskiej Teneryfie przywołuje gorące emocje. Dla wielu z nas Arona nie będzie niczym innym jak mocno podniesioną Ibizą. I jest w tym sporo prawdy. Jest to w pewien sposób odpowiedź marki na potrzeby rynku. Samochody typu crossover czy SUV zdobywają coraz większą popularność.

Testowany Seat Arona wyposażony był w turbodoładowany, trzycylindrowy silnik o małej pojemności. Jednostka ta, to silnik z rodziny Eco Tsi o pojemności 1,0 i mocy 115 KM. Trzeba obiektywnie przyznać, że na tak małe i lekkie auto jest to w zupełności wystarczająca. Niezły moment obrotowy wynoszący 200 Nm sprawia, że dynamiczna jazda nie jest problemem. Niestety nieco gorzej ma się sytuacja w kwestii spalania. Średnie spalanie w mieście przy spokojnej jeździe wyniosło 7,5 l na 100 km. Wynik ten zdecydowanie odbiega od deklaracji producenta i nieco bardziej uszczupli portfel przyszłego właściciela niż wcześniej zapowiadano.

Hiszpański temperament – takie hasło słyszymy podczas reklam marki w telewizji.  Najwięcej emocji wywołuje tu jednak nie jazda samochodem, ale jego wygląd. Samochód może się podobać. Proporcjonalne wymiary, nieco wyższy prześwit, a przede wszystkim ostra, drapieżna linia nadwozia sprawiają, że obok Arony nie da się przejść obojętnie. Przód wzorowany jest na innych modelach marki, tył zaś jest prosty, ale ładny. Osoby, które oczekiwały sportowych emocji podczas jazdy będą czuły się nieco zawiedzione. Konstrukcja zawieszenia bardziej dba o komfortowe przemierzanie kolejnych kilometrów, niż o wzrost poziomu adrenaliny. Jest do bólu poprawnie. Manualna skrzynia biegów o świetnie dobranych przełożeniach pracuje bardzo precyzyjnie i w tym momencie aż chce się mocniej nacisnąć pedał gazu. Pewnym ograniczeniem w tej kwestii jest niezbyt przyjemny dźwięk silnika, którego nie chcemy wkręcać na zbyt wysokie obroty i zawieszenie, które nie pozwala na zbyt wiele podczas dynamicznego pokonywania zakrętów.

 

Do największych zalet Seata Arony zaliczyć należy przestronne wnętrze i spory, ustawny bagażnik. To wszystko udało się uzyskać pomimo niezbyt dużych wymiarów zewnętrznych. Inną niepodważalną zaletą, która jest też cechą charakterystyczną testowanej przez nas wersji      -Xcellence to bardzo bogate wyposażenie.

Seat Arona

Seat Arona to typowo miejski crossover. Zachwyca linią nadwozia i przestrzenią, a razi niepasującym do charakteru auta silnikiem.  Decydując się na Seata wybierzcie silnik o pojemności 1,5. Z doświadczenia wiem, że zapewni on zdecydowanie lepszą dynamikę, a przy tym kultura pracy będzie też zdecydowanie wyższa. Hiszpański producent tak skonfigurował wersje wyposażenia Arony, że zaczynając już od podstawowej wersji, nie powinniśmy narzekać na poważne braki. Jedna z wyższych wersji wyposażenia – Xcellence to dobry wybór dla osób wymagających więcej. Oprócz niemal kompletnego wyposażenia zapewni nam szereg dodatków stylistycznych, które świetnie komponują się z bryłą nadwozia.

Tekst i zdjęcia: Oblizajek